STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP



Powrót do listy dyskursów          wersja w formacie pdf          Pobierz program


Seminaria Sai w Brindawanie 1973


9.

Pokonajcie zmysły, a pozbędziecie się smutków




Ka te kanta kaste putrah
Samsarojamatewa wićitrah
Kasja twam kah kuta ajatah
Tattwam ćintaja tadiha bhratah
(Śloka 8)

Kim jest twoja żona? Kim jest twoje dziecko?
Jakże tajemnicza jest rodzina!
Do kogo należysz? Skąd przyszedłeś?
Drogi bracie, wiedz, że cała wiedza zawiera się
w odpowiedziach na te pytania.

Pawitratma swarupy (ucieleśnienia czystej atmy), studenci!

Przez ostatni tydzień słuchaliście wersetów Bhadźa Gowindam Śankary i jego uczniów. Wersety te zawierają esencję wszystkich naszych śastr i wszelkiego rodzaju dharm właściwych temu światu. Poza tym powiedziano wam, że wszystkie ścieżki na tym świecie prowadzą do jednego tylko celu, a jest nim osiągnięcie Boga i stanie się jednym z Nim.

Gdy słońce świeci na niebie zakrytym grubą warstwą chmur, ludzie na ziemi nie widzą go. To jednak nie znaczy, że słońca nie ma. Kiedy chłodny wiatr rozgoni chmury, słońce staje się widoczne. W taki sam sposób promienne słońce naszej atmy na ogół jest przykryte chmurami naszej niewiedzy. Gdy człowiek przez nabycie wiedzy zdoła przepędzić chmury tej ignorancji, wówczas jaśniejąca własnym światłem atma staje się dla niego widoczna. Człowiek na tym świecie zapomina, co jest trwałe i wartościowe. Goni za przyziemnymi celami, traktując je jako rzeczywiste. Nie dostrzega atmy przez chmury ignorancji. Aby mógł zobaczyć promienną atmę, trzeba mu wiatru wiedzy i mądrości, który przepędzi chmury samo-oszukiwania się.

Wszystkie fizyczne związki są tymczasowe. W potoku często można zobaczyć spotykające się gałęzie drzew, które po pewnym czasie poruszania się razem, rozchodzą się. Łączenie się tych dwóch gałęzi można porównać do łączenia się dwojga ludzi jako męża i żony. Borykając się w tym strumieniu życia, łączą się, poruszają się razem, żyją razem i oddzielają się. W tym kontekście Śankara chce, abyście porzucili iluzję przywiązania.

Drugie pytanie to: kim jest twój syn? Syn ten stał się twoim synem na skutek czegoś, co ty lub on mógł zrobić w swoim poprzednim życiu. Przyszedł jako twój syn w tym życiu jedynie po to, by mogła nastąpić spłata jakiegoś długu, który powstał między wami. Ta sytuacja została przedstawiona w Bhagawacie w lżejszym tonie w stwierdzeniu, że syn przychodzi z powodu własności, a nie na skutek jakiejś łączności atmicznej.

Gdy komukolwiek zadacie pytanie, kim jest i skąd przyszedł, nie będzie umiał odpowiedzieć. Jak mógłby powiedzieć, ile już miał wcieleń i w którym z nich był czyim synem? Jak może powiedzieć, ile wcieleń będzie jeszcze miał w przyszłości i w którym z nich będzie czyim mężem? Nie będzie umiał powiedzieć, ile już miał narodzin i w jaki sposób znalazł się w tym życiu.

Nie wiemy skąd przyszliśmy, ani dokąd idziemy. W tym złudnym świecie ciągle poszerzamy nasze przywiązania, przez co oddalamy się od Madhawy (Boga), nie zbliżamy się do boskości. W tym procesie powiększamy jedynie nasze zniewolenie i mnożymy niepokoje. Nie powinniśmy przywiązywać żadnej wagi do cielesnych związków. Ciało składa się z pięciu żywiołów i na pewno się rozpadnie. Nie ma nadziei na to, że ciało podpowie wam, kiedy urodziło się i kiedy umrze. Nie dajcie się zwieść temu iluzorycznemu światu. Urzeczywistnijcie trwałą atmę.

Oto małe opowiadanie na ten temat. Pewnego dnia juwaradźa, czyli książę, chodził po lesie. Zmęczył się i poczuł pragnienie, więc szukał wody. Doszedł do aśramu. Pojawienie się księcia wywołało poruszenie wśród mieszkańców aśramu. Zabrali go do środka, poczęstowali owocami i wodą i poradzili mu odpocząć. Książę nie chciał odpoczywać, lecz pragnął zobaczyć się ze starszyzną aśramu. Zaprowadzono go więc prosto do głowy aśramu, którą był święty. Ten zapytał młodego człowieka, kim jest. Książę odpowiedział, że przyszedł z królestwa Dźitendrija i że nazywa się książę Dźitendrija. Spytany jak się nazywa jego ojciec, odpowiedział, że jest to król Dźitendrija. Następnie spytano go, jak się miewa lud jego królestwa, a książę odpowiedział, że tam wszyscy ludzie są dźitendrijami i że zawsze cieszą się błogością i szczęściem. Głowa aśramu, którą był sannjasin (asceta), miał wątpliwości. Słowo dżitendrija oznacza kogoś, kto pokonał wszystkie pragnienia. Swami ten pytał, czy jest możliwe, że wszyscy - król, książę i lud - są dźitendrijami. Dziwił się, jak władca, który rządzi ludźmi jako głowa państwa, mógłby być dźitendriją. Chciał to osobiście sprawdzić.

Zasięgnął informacji o sposobie dotarcia do tego królestwa i, poprosiwszy księcia o pozostanie w aśramie do czasu jego powrotu, udał się w drogę. Od księcia wziął jego szaty, ale sam szedł w żółtych szatach symbolizujących sannjasina. Książę w ogóle nie przejął się propozycją swamiego, gdyż był dźitendriją. Swami, po przejściu pewnej odległości poplamił szatę księcia krwią i poszedł do królestwa Dżitendrija. Doszedłszy do bram królestwa, kazał strażnikom poinformować króla, że przybył pewien swami i chce przekazać mu tragiczną wiadomość dotyczącą księcia.

Swamiemu pozwolono wejść i spotkać się z ministrem. Ministrowi powiedział, że książę został zabity przez tygrysa, a na dowód, że nie żyje, pokazał mu zakrwawione królewskie szaty. Chciał, aby tę tragiczną wiadomość pozwolono mu zakomunikować królowi. Ministra wiadomość ta wcale nie poruszyła. Uśmiechnął się i stwierdził, że zabawne jest widzieć jak noszący żółte szaty sannjasin smuci się śmiercią księcia. Ponieważ jednak prosił o zobaczenie się z królem, pozwolił mu na to.

Kiedy sannjasin zobaczył króla, natychmiast podał mu zakrwawione szaty i załkał. Król popatrzył na niego i roześmiał się. Powiedział sannjasinowi, że wiele ptaków wieczorem zlatuje się i przysiada na drzewie, a o świcie odlatuje - każdy w swoją stronę. Jeden ptak nie może powiedzieć drugiemu, dokąd leci. Żaden ptak nie ma związku z innym. Stwierdził, że w taki sam sposób jego własna rodzina składa się z dzieci, żony, wnuków itd., którzy są niczym te ptaki na drzewie i wszyscy odlecą w różne strony. Tego dnia odleciał jeden z ptaków jako książę, następnego dnia może odlecieć inny. Śmieszy więc, gdy w tej sytuacji sannjasin smuci się. Sannjasin pomyślał, że być może akurat tego syna król nie lubił i dlatego nie przywiązał się do niego.

Uznał, że powinien zobaczyć się z matką, sądząc, że ta, która urodziła księcia z pewnością będzie nieszczęśliwa z powodu jego śmierci i że uroni łzy. Służba zaprowadziła go do matki księcia, a on powiedział jej, że książę został zabity przez tygrysa i przedstawił jego zakrwawione szaty. Królowa odrzekła, że nie ma powodu do takiego smutku. Porównała tę sytuację do sattry (choultry, domu gościnnego), dokąd zjeżdża się wielu ludzi na nocny odpoczynek, zaś następnego dnia rano każdy wyrusza w swoją drogę. Spytała, co łączy ludzi, którzy przybyli do sattry z różnych stron. Porównała świat do sattry, do której przychodzi wielu ludzi. Dzisiaj książę opuścił sattrę, a jutro odejdą także inni. Nikt z nas nie pozostanie na stałe w tej sattrze. Nasze obecne związki są właśnie tego rodzaju, więc nie ma powodu do zmartwienia. Spytała sannjasina, dlaczego w tej sytuacji on się smuci. On, ogarnięty ułudą, pomyślał, że ta matka może być macochą i dlatego nie żywi głębszego uczucia. Postanowił więc jeszcze spotkać się z żoną księcia i przekazać jej tę smutną wiadomość.

Uznał, że jako sumangali (mężatka) i żona księcia, z pewnością będzie zasmucona tą wiadomością. Poszedł do niej i powiedział, że książę zginął i że odtąd będzie musiała żyć jako wdowa. Powiedziawszy to, głośno zapłakał. Żona księcia roześmiała się. Wyjaśniła sannjasinowi, że ten świat można porównać do lasu, w którym jest wiele drzew. Drzewa usychają, a ich gałęzie wpadają do rzeki. Gałęzie z różnych drzew spotykają się w wodzie. Mąż i żona są jak te gałęzie pochodzące z różnych rodzin czy różnych lasów i tymczasowo spotykają się w rzece życia. Chociaż gałęzie są różne, rzeka, w której się łączą, jest ta sama. Wspólny jest też ocean błogości, do którego wpada rzeka życia z mężem i żoną niczym dwoma różnymi gałęziami. Nie ma więc nad czym ubolewać.

Sannjasin zrozumiał, że wszyscy ludzie tego królestwa są dźitendrijami. Wrócił do swojego aśramu, ale zapragnął sprawdzić jeszcze, czy również książę jest dźitendriją. Powiedział księciu, że zastał jego królestwo po najeździe wroga. Wróg uprowadził króla, królową i innych krewnych jako jeńców, a poddanym królestwa wyrządza niewypowiedziane krzywdy. Oświadczył, że w tej sytuacji książę nie powinien pozostawać dłużej w aśramie, lecz niezwłocznie wrócić do królestwa. Książę roześmiał się i spytał, czym jest królestwo i kim są królowie. Nie ma między nimi związku. Stwierdził, że w ostatecznym rozrachunku Bóg jest królem, bhakti (wielbienie) jest królestwem, a wielbiciele - książętami. Związek między księciem i jego ojcem jest tylko cielesny. Jedynym królestwem jest królestwo atmy - powiedział książę.

W podobnym kontekście, w Mahabharacie Gandhari opowiadała Sandźaji o swoim smutku. Stwierdziła, że spośród Kaurawów przeżyły tylko trzy osoby: Aśwatthama, Kripaćarja i Kripana, zaś spośród Pandawów żyje pięciu Pandawów, Kriszna i jego brat. Ubolewała, że po przeciwnej stronie jest siedmiu żywych, natomiast po jej - tylko trzech. Razem przy życiu pozostało dziesięciu ludzi, gdy tak wiele osób w wojnie złożyło ofiarę życia dla tych dziesięciu.

Sandźaja udzielił jej bardzo ważkiej odpowiedzi. Imię Sandźaja oznacza kogoś, kto w pełni zapanował nad wszystkimi swoimi zmysłami. Sandźaja powiedział Gandhari, że fakt, iż z wojny zostało dziesięć osób ma pewne znaczenie. Bóg chce powiedzieć światu o sensie całego naszego istnienia i o znaczeniu liczby dziesięć. W liczbie tej po prawej stronie cyfry jeden stoi zero. Zero reprezentuje świat, zaś jedynka - Boga. Bez jedynki zero nie ma żadnej wartości. Znaczy to, że świat bez Boga jest bez sensu. Świat, który jest fałszywy, przemijający i nietrwały, jeśli nie jest stowarzyszony z Bogiem, sprowadza się do nicości.

Ziemia, na której mieszkamy, jest sferyczna. Słońce, które darzy nas światłem i księżyc, który darzy chłodem, są sferyczne. W istocie, większość obiektów, które widzimy na świecie wokół nas ma kształt sferyczny. W tym kontekście, nasze własne życie ma kształt sferyczny i jest niczym więcej niż zerem. Jeśli obok tego zera umieścimy boskość, życie nabierze sensu.

Nasienie zawiera w sobie drzewo, a drzewo nosi w sobie esencję nasienia. Ta prawda była nam głoszona od niepamiętnych czasów. Celem tego życia jest urzeczywistnienie prawdy, że drzewo i nasienie zawierają siebie nawzajem. Wszystko inne jest tylko iluzją, czyli mają. Śankara określił maję jako coś, co nie istnieje. Stwierdzenie to wydaje się nierozsądne. Śankara podał jednak piękny przykład. Wielkie pałace, które widzicie we śnie, nie istnieją, gdy się przebudzicie i otworzycie oczy. Podobnie, na jawie widzicie mnóstwo przedmiotów i macie wiele doświadczeń przez swoje zmysły, ale kiedy śpicie, wszystko to nie istnieje. Znaczy to, że pierwszy stan jest dziennym marzeniem sennym, a drugi - nocnym marzeniem sennym. Oba są snami, a wszystkie sny są nieprawdziwe. Celem naszego życia jest poszukiwanie prawdy, jeśli ona istnieje w tym, co widzimy. Dlatego nasze związki cielesne nie powinny nas niepokoić ani kreować w nas jakichś szczególnych przekonań. Powinniśmy wykorzystywać je jedynie w celu wypełniania obowiązków, które na nas ciążą. Nie powinniśmy posiadać żadnych specjalnych przywiązań do świata.

Nie ma matki, nie ma ojca, nie ma dzieci, nie ma bogactwa, nie ma krewnych - strzeż się i bądź czujny. Wszystko, co znosisz od urodzenia, przez dorastanie, aż do śmierci, jest bolesne - strzeż się i bądź czujny. To właśnie powiedział Śankara. Dopóki żyjecie, powinniście dbać o zdrowie ciała oraz stałość umysłu i widzenia. W ten sposób powinniście cieszyć się błogością atmy. Nie powinniście doprowadzać do osłabienia organizmu i zaniedbania ciała do stanu wymagającego pomocy ze strony innych i w ten sposób uzależniać się od nich. Zachowajcie zdrowe ciało, aby móc je dobrze wykorzystać.

To ciało jest niczym łódź. Z jednej strony rzeki jest świat materialny. Z drugiej strony jest duchowe przeznaczenie. Wasze życie jest jak rzeka. Powinniście przepłynąć rzekę za pomocą łódki tego ciała. Powinniśmy korzystać z łodzi i dopłynąć do celu zanim powstaną w niej przecieki. Jeśli w łodzi powstaną dziury i jej stan pogorszy się na środku nurtu rzeki, będzie kłopot i nie zdołacie osiągnąć celu. Gdy łódź jest cała, nie ma niebezpieczeństwa, nawet gdy bardzo długo znajduje się w wodzie. Poważne niebezpieczeństwo zagrażajej natomiastwtedy, gdy woda dostanie się do środka.

Powinniście być w rodzinie - wtedy nie grozi niebezpieczeństwo. Nie pozwólcie jednak, by rodzina weszła w was. Poważne niebezpieczeństwo zagrozi, jeśli na to pozwolicie. Jeśli zdołacie w taki sposób spędzić swoje życie, sami będziecie najwyższą jaźnią. Śankara, mając na względzie sprowadzenie was na tę ścieżkę, napisał ten szczególny werset Bhadźa Gowindam w postaci pytań w rodzaju: kim jesteś, kim jest twoja żona, skąd przyszedłeś, kim są twoi krewni itd. Zadając takie pytania, próbował skłonić was do myślenia i szukania właściwych odpowiedzi.

* * * * *

Tłum. Kazik Borkowski

Źródło: http://www.sssbpt.info/english/sum1973.htm
(wersja robocza, 18.04.2013 r.)

Copyright © 2001-2018 Stowarzyszenie Sathya Sai