Wewnętrzne oczyszczenie:
służba, poddanie i przebudzenie
Służba w Międzynarodowej Organizacji Sathya Sai (MOSS) stała się jednym z najbardziej transformujących doświadczeń w moim życiu, szczególnie przez ostatnie 4 lata. Był rok 2021, u szczytu pandemii COVID-19, wśród globalnych konfliktów, nieoczekiwanych zmian organizacyjnych i nadchodzącego kryzysu finansowego, Vahinie Pillay i ja zaczęłyśmy pełnić funkcje odpowiednio międzynarodowej koordynatorki młodych dorosłych i zastępcy międzynarodowej koordynatorki młodych dorosłych. Wielu młodych dorosłych zmagało się z problemami zdrowia psychicznego, odczuwało zmęczenie i dezorientację oraz kwestionowało swoją wiarę. Wydawało się, że Swami wstrząsnął nami wszystkimi.
To samo działo się w naszym życiu; osobiste wyzwania pojawiały się jedno za drugim. Wydawało się, że żyjemy właśnie w tych czasach, o których Swami opowiedział kiedyś wielbicielce z Nowej Zelandii, Macie Betty, na prywatnym interview w 1990 roku, co opisali inni:
"W niedalekiej przyszłości przyjdzie czas, kiedy wszystko będzie wirować. Będę czyścił, czyścił i czyścił (jak pralka). Będę czyścił każde serce. To musi się stać zanim nadejdzie złoty wiek".
Gdy przebiegam myślami przez te blisko cztery lata do teraźniejszości, moje serce przepełnia wdzięczność, odnowiona wiara i głębsza miłość do naszego ukochanego Sai. Sposób, w jaki Swami "oczyszcza" nas wszystkich, a szczególnie liderów młodych dorosłych, z którymi pracujemy, jest niepojęty. Żaden lekarz, terapeuta, uzdrowiciel ani niosący pomoc współczesny guru, nie jest w stanie dotrzeć do najgłębszych zakamarków naszego serca, nieświadomego umysłu, ani usunąć subtelnych skłonności (wasan) i negatywnych uczuć nagromadzonych przez całe życie, tak jak potrafi to zrobić nasz Swami. Chociaż każdy z nas nosi w sobie własne wyjątkowe wasany i podąża własnymi ścieżkami ku czystości, korzystam z tej okazji, aby podzielić się przemyśleniami na temat niektórych sposobów oczyszczenia, jakie widziałam i opowiedzieć, jak doświadczyłam największego cudu Swamiego - transformacji serca.
Porzucenie presji, aby być idealną
Rola, którą mi powierzono, pomogła mi uświadomić sobie, jak wielką presję wywierałam na sobie - i nieświadomie również na innych. Zobaczyłam, jak umysł nieustannie stwarza nierealne oczekiwania dotyczące tego, co jest "wystarczająco dobre". Bez względu na to, co zrobiliśmy, nigdy nie było to zadowalające; zawsze dążyliśmy do nieosiągalnej doskonałości.
Pomimo licznych rozmów z młodzieżą Sai i wielu inicjatyw, które podjęliśmy lub zrealizowaliśmy, nasze umysły nigdy nie były naprawdę szczęśliwe ani zadowolone. Pewnego dnia przeżyłam szok, gdy uświadomiłam sobie, jak wielkie poczucie winy wywoływała taka postawa - i jak umysł wykorzystywał to poczucie winy do popychania mnie do dalszych działań. Swami pomógł mi dostrzec, że była to stara skłonność, która napędzała osiągnięcia akademickie i sukcesy na zajęciach pozalekcyjnych, przynosząc pochwały od rodziców i nauczycieli. Teraz miałam świadomość ciężaru, jaki nałożyła na mnie ta skłonność. Utrudniała mi poddanie, ponieważ umysł trzymał się wyników i oceniał rezultaty naszych wysiłków.
Dzięki pracom i projektom, które wykonywaliśmy, Swami dał mi niezliczone możliwości uświadomienia sobie tej skłonności i złożenia jej u jego stóp. Dzięki łasce i miłości Swamiego poczucie winy i presja stopniowo przekształciły się w uczucie lekkości i radości w czasie służenia. Zaczęłam odczuwać spokój niezależnie od tego, jak szczere indywidualne i zbiorowe wysiłki podejmowaliśmy, byłam wolna od osądów umysłu. Zaczęły się we mnie budzić głębsze współczucie, spokój i akceptacja - zarówno wobec siebie, jak i innych. Zauważyłam te zmiany nie tylko w swojej roli w organizacji, lecz także we wszystkich sferach życia (Dziękuję Ci, Swami!).
Pokorna i cierpliwa podróż pełna zmian
W młodości często mamy ogromny zapał i energię, ale może nam brakować cierpliwości, która zwykle wzrasta z wiekiem i doświadczeniem. Gdy rozpoczęłyśmy nasze działania jako koordynatorki, było oczywiste, że musimy dostosować program młodych dorosłych do zmieniających się czasów. Jednak szybko zrozumiałyśmy, że mieć pomysł i go zrealizować to dwie zupełnie różne rzeczy!
Zmiany wymagają czasu. Trzeba mieć cierpliwość, aby przekonać ludzi, zbudować porozumienie, rozwiązać problemy i iść naprzód w jedności, zarówno z innymi młodymi, jak i ze starszymi. Wymagało to pokory. Zmiany, które naszym zdaniem miały zająć kilka miesięcy, trwały kilka lat! Swami nauczył mnie, że bez względu na to, jak pilna może się wydawać zmiana, nie wystarczy zrobić coś dobrze; trzeba to zrobić we właściwy sposób. Wymaga to pokory, rezygnacji z własnej woli i ufności, że jest to Jego czas.
Tak jak nasiono potrzebuje czasu, aby stać się drzewem, podobnie i ja zaczęłam doceniać to, że każda zmiana, czy to w naszej transformacji, w trudnych sytuacjach życiowych, czy w rozwoju organizacyjnym, dzieje się w swoim czasie. Doświadczenie to pokazało mi, jak ważne jest powstrzymywanie się od wywierania nacisku lub stosowania przymusu, a zamiast tego rozwijanie siły i wiary, aby znosić dyskomfort lub ból, gdy zmiana następuje naturalnie w swoim czasie.
Rosnąca pewność siebie i wiara w intuicję
Dzięki łasce Swamiego w 2024 roku, po 5 latach przerwy, młodzi dorośli wreszcie mogli spotkać się osobiście, a my zorganizowałyśmy międzynarodowe spotkanie liderów młodych dorosłych w ośrodku Sai Prema, w Atenach, w Grecji. Była to doskonała okazja do wzmocnienia jedności, zbudowania relacji z serca do serca i wprowadzania zmian, nad którymi pracowałyśmy, aby rozwijać program młodych dorosłych.
Zaplanowanie i zorganizowanie tych warsztatów duchowych było kolejnym głębokim i znaczącym doświadczeniem edukacyjnym. Pojawiły się sytuacje, które wymagały podjęcia trudnych decyzji. Czasami czułam się pewna naszych wyborów, ale chwilami emocje przesłaniały mi jasność umysłu. Pojawiły się lęk, zawahanie lub zamieszanie, szczególnie wtedy, gdy mieliśmy do czynienia z sprzecznymi wskazówkami. Dzięki tym doświadczeniom Swami wykorzenił z nas wiele lęków i zaszczepił nam większą odwagę, abyśmy podążali za własną intuicją, nawet jeśli prowadziła ona w innym kierunku niż oczekiwali tego inni lub niż sami planowaliśmy. Przede wszystkim Swami nauczył nas, abyśmy zwracali się do niego z większą szczerością i coraz bardziej na nim polegali.
Wzywajmy go z całego serca
Swami, raz po raz uczysz nas pokory, pokazując, jak bardzo zanieczyszczone są nasze umysły i jak mało wiemy, mimo że umysł czuje się "przekonany", że wie, co jest słuszne. Prosimy, pozwól nam zawsze pozostać pokornymi i otwartymi na twoje przewodnictwo!
Nasze modlitwy do Swamiego o prowadzenie nigdy nie były tak szczere i płynące prosto z serca, jak teraz. W istocie moją ulubioną częścią spotkań Sai stała się modlitwa otwierająca, w czasie której zatrzymujemy się, aby tęsknić za jego obecnością, wskazówkami i miłością. Najbardziej pokornym i satysfakcjonującym doświadczeniem było obserwowanie, jak Swami odpowiada - wskazuje nam swoją naukę, wysyła kogoś do pomocy lub rozprasza nasze wątpliwości i daje nam odwagę, abyśmy podążali naprzód z tym, co mamy w sercu. Wielokrotnie pokazuje nam, że zawsze nas słucha i że zawsze odpowiada.
Swami często uczy nas, że to, co sewa robi dla ciebie, jest znacznie ważniejsze niż sewa, jaką wykonujesz. Patrząc wstecz na te lata, odczuwam ogromną wdzięczność za to, jak Swami nas ukształtował, oczyścił i oszlifował. Służba na polu działania (karmakszetrze) organizacji jest jedną z najpotężniejszych i najszybszych ścieżek transformacji, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam. Raz za razem, czasami codziennie pojawiają się sytuacje przez które Swami uczy, oczyszcza i usuwa nasze niepożądane skłonności. W tych trudnych chwilach obdarza nas błogosławieństwem satsangu - towarzystwem naszych braci i sióstr w Sai, którzy dają mi wiele siły, nadziei i odwagi. Przypominają mi, że wszystko, co się dzieje, bez względu na to, jak trudne jest to wyzwanie, musi służyć naszemu najwyższemu dobru, nawet jeśli umysł lub uczucia nie potrafią tego dostrzec.
W liście do dr. Johna Hislopa, Swami napisał kiedyś słowa, które są szczególnie bliskie mojemu sercu na tym etapie podróży. Przypominają nam one, że wszystkie zawirowania i zmagania, przez które przechodzimy w życiu, nie są daremne - to jego boska alchemia w działaniu.
"Im trudniejsze okoliczności, im cięższe warunki, tym silniejsi są ludzie, którzy przez nie przechodzą. Dlatego przyjmuj z zadowoleniem wszystkie zewnętrzne trudności i niepokoje. Gdy bańka pęka, okazuje się, że jest całym oceanem. Jesteś pełnią, jesteś nieskończonością, jesteś wszystkim. Z długiego ubijania mleka świata powstaje masło, a masło jest... BOGIEM. Ludzie serca otrzymują masło, a maślanka pozostaje dla intelektualistów".
Modlę się, aby Swami pobłogosławił nas wszystkich możliwością służenia mu przez całe życie. Stańmy się pustymi fletami w jego rękach, pozwalając na to, by za naszym pośrednictwem jego boskie melodie uzdrawiały, niosły pocieszenie i podnosiły na duchu całe stworzenie.
Śruti Widżajakumar z Nowej Zelandii
(dk)
Źródło: Sathya Sai - The Eternal Companion, vol. 4, issue 8, August 2025
www.sathyasai.org/sites/default/files/pages/eternal-companion/vol-4/issue-8/eternal-companion-vol-4-issue-08.pdf
10.08.2025
**Pobierz tekst do druku