STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP











::Wydarzenia w świecie






1 grudnia 2002
Keith Bradsher

Przyjaciel z Indii do całego świata


[Poniżej podajemy tekst artykułu zamieszczonego w "New York Times" na temat wizyty prezydenta Indii Abdula Kalama w aśramie Sathya Sai Baby - red.]


Prezydent Indii, znany z nadzorowania indyjskich prób jądrowych w 1998 roku, złożył wizytę oficjalną [21.XI.2002 - red.] w największym aśramie kraju, aby spotkać się ze świętym człowiekiem, który głosi zasadę niekrzywdzenia i otrzymać jego błogosławieństwo. Wizyta podkreślała urok tego niezwykłego świętego, Śri Sathya Sai Baby, który przyciąga do siebie prezydentów, ministrów i przywódców nie tylko z Indii, ale także z innych państw, ogółem biorąc - zwolenników ze 178 krajów.

Oddzielenie pomiędzy państwem a religią w Indiach, tak jasne i klarowne w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości w 1947 roku, nieco się zatarło. Jest to szczególnie widoczne w odniesieniu do wpływów politycznych rządzących w Partii Bharatiya Janata, która kładzie nacisk na hinduski nacjonalizm.

Baba, jak nazywają go wielbiciele i tutejsi mieszkańcy, częściowo zawdzięcza swoją popularność niezwykłym naukom głoszonym począwszy od lat 40-tych, które stanowią mieszaninę różnych wyznań i zachęcają do tolerancji religijnej.

Oficjalne wizyty tutaj stały się jednym z bardziej nietypowych i barwnych wydarzeń publicznego życia w Indiach. Mieszanina religii, z którymi można się zetknąć w naukach Baby, wykracza daleko poza przekonania Hindusów i przyciąga polityków różnych wyznań, łącznie z muzułmanami, jak prezydenta Indii A.P.J. Abdula Kalama.

Prezydent Kalam, były naukowiec kierujący programem rozwoju broni nuklearnej, przyleciał na prywatne lotnisko, znajdujące się nieopodal aśramu w południowych Indiach, niebiesko-białym odrzutowcem sił powietrznych. Powitany przez oficerów policji w oliwkowych mundurach, wsiadł do samochodu otwierającego korowód, w którym podążali sikhijscy dostojnicy wojskowi w purpurowych turbanach.

Wzdłuż drogi prowadzącej do aśramu znajdują się kamienne tablice, na których wypisane są powiedzenia Swamiego. "Pieniądze przychodzą i odchodzą - moralność przychodzi i umacnia się" - można przeczytać na jednym z nich w języku angielskim, a podpisane po prostu Baba, co oznacza boski ojciec.

Na wzgórzu, przy wjeździe do aśramu, stoją olbrzymie, jaskrawo pomalowane posągi Jezusa, Buddy i Hanumana - hinduskiego boga małp. Dalej można zobaczyć wielką budowlę w stylu chińskiej świątyni i dużą tablicę z życzliwie uśmiechającym się Babą, który podnosi ręce w geście błogosławieństwa.

Dwupiętrowe nowoczesne budynki tworzą aleję, niestosownie urozmaiconą wysokimi na 30 stóp statuami akustycznych gitar i drewnianych bębnów, zaś wzdłuż ogrodzeń zwieszają się krzewy fuksji. Odgłos silników nadjeżdżającego korowodu samochodów zawarczał obok i skierował się w kierunku parkingu, znajdującego się naprzeciw głównego gmachu aśramu.

Ponad 10.000 wielbicieli, ściśniętych blisko siebie, siedzi ze skrzyżowanymi nogami na podłodze, kobiety w jedwabnych sari, mieniących się w kolorami szmaragdu, rubinu i indygo; mężczyźni w koszulach z krótkimi rękawami i spodniach w kolorze białym symbolizującym czystość.

Prezydent Kalam z pełnym szacunkiem zsunął z nóg swoje eleganckie brązowe buty i przeszedł w skarpetkach w kierunku przodu hali. Za nim podążyła mała grupka eskortującego personelu, której członkowie także schowali swoje buty pod kwitnącymi krzewami na zewnątrz.

Baba, 76-letni niski mężczyzna w szacie, z gęstą czupryną czarnych włosów, szedł powoli do przodu. Wielbiciele dyskretnie łowili spojrzenia Baby. Jeden z kilku zachodnich pielgrzymów w pobliżu, mężczyzna w średnim wieku, siedzący także ze skrzyżowanymi nogami, uderzył się ręką w klatkę piersiową i z niedowierzaniem podniósł się, nie ukrywając emocji, kiedy Baba zdawał się machać w jego kierunku.

Znany z tego, że nie mówi zbyt wiele publicznie nawet do swoich wielbicieli, Baba milcząco pozdrowił prezydenta Kalama. Obaj mężczyźni zniknęli za błyszczącymi drewnianymi drzwiami, pokrytymi rzeźbami hinduskich bogów i udali się do prywatnego pokoju Baby, gdzie pozostali kwadrans, podczas gdy tłum cicho czekał na zewnątrz.

Starszy dostojnik z personelu Baby wyszeptał, że pełne imię duchowego przywódcy, Śri Sathya Sai Baba, znaczy święty, prawdziwy, boska matka i boski ojciec.

Głosząc pięć wartości: prawdę, pokój, miłość, zasadę niekrzywdzenia i prawego postępowania, Baba reprezentuje jedność religii, wszystkich religii, nie tylko hinduizmu - mówił dostojnik.

Po chwili wynurzył się prezydent i razem z eskortą opuścił główną halę, założył buty, wsiadł do samochodu i udał się do domu dla gości, znajdującego się na terenie aśramu. W krótkim wywiadzie, którego udzielił potem, powiedział, że rozmawiał ze Swamim o tym, w jaki sposób można stworzyć system edukacji, który łączyłby wartości ludzkie z nauką.

"Gdy zostaną one połączone, otrzymamy oświeconego obywatela" - powiedział prezydent Kalam, który spełnia najczęściej rolę ceremonialną w obecnej demokracji parlamentarnej. Prezydent Kalam został wybrany przez parlament w lipcu.

Z pochodzenia muzułmanin, jest wyjątkiem pośród narodowych polityków w kraju, w którym cztery piąte to Hindusi. Od dawna utrzymuje, że indyjski program broni nuklearnej jest konieczny dla utrzymania pokoju w regionie i daleki jest od wspierania zamiarów wojennych.

N. Chandrababu Naidu, premier (czyli gubernator) stanu Andhra Pradesh w Indiach, powiedział, że Baba nie jest wyłącznie świętym człowiekiem, ale jest ekspertem od polityki społecznej. Pan Naidu opisał, jak wielokrotnie zwracał się po porady do Swamiego, kiedy przekształcał Hyderabad, stolicę stanu Andhra Pradesh w wyspecjalizowane centrum technologiczne, gdzie obecnie amerykańskie firmy, takie jak Microsoft i Oracle, zatrudniają tysiące programistów komputerowych.

Dzięki darowiznom wpłacanym przez wielbicieli z całego świata, Baba zbudował w pobliżu dwa szpitale, które świadczą bezpłatne usługi dla biednych. Obecnie inwestuje on 50 milionów dolarów w budowę systemów dostarczania wody pitnej i systemów nawadniających - powiedział pan Naidu.

Pomimo całego zainteresowania technologią, Swami odmawia jednak posługiwania się pocztą elektroniczną lub nawet odbierania telefonu. "Nie będzie z nikim korespondował, ani rozmawiał przez telefon - powiedział premier z nutką irytacji w głosie. Każdy musi przyjechać tutaj osobiście."

Keith Bradsher

Copyright © 2001-2018 Stowarzyszenie Sathya Sai