STRONA GŁÓWNA | SATHYA SAI BABA | NAUKI | ORGANIZACJA | PUBLIKACJE | AKTUALNOŚCI | MYŚL DNIA | GALERIA | JEDZIEMY DO SAI | KONTAKT Z NAMI | MULTIMEDIA | DYSKURSY MP3 | LINKI | MAPA SERWISU | SKLEP












::Wydarzenia w świecie



* Europejska premiera Orkiestry Symfonicznej Sai, 28 maja 2017 r.
* Sathya Sai Aradhana Mahotsawam w Durbanie, Afryka Południowa, 30 kwietnia 2017 r.
* Międzynarodowy obóz medyczny w Nepalu, 14-20 marca 2017 r.
* Odeszła Phyllis Krystal (1914-2016) - 10.12.2016 r.
* Odszedł Al Drucker - rys biograficzny (III 2016)
* Wiwekananda i Sai - artykuł Ala Druckera napisany w 2015 roku (III 2016)
* Dni Jogi na Litwie - październik 2015 (XI 2015)
* Oświadczenie Phyllis Krystal (IX 2015)
* Sara Pavan odszedł (VI 2015)
* Rozwijajcie poziom moralności - to jedyna droga do pokoju na świecie (II 2014)
* Medytacja - dr Art-Ong Jumsai (I 2014)
* Pamięci Steena Piculella (V 2013)
* Steen Piculell odszedł (V 2013)
* Indie - inspiracja dla całego świata (VIII 2012)
* Zrozumieć boskość Bhagawana Śri Sathya Sai Baby
* Victor Kanu odszedł (IX 2011)
* Deklaracja Parlamentu Wenezueli (VI 2011)
* God Is (V 2010)
* Pomoc dla Haiti (I 2010)
* Wykład prof. dr S. Sandweissa na 28. Konwokacji Uniwersytetu Śri Sathya Sai 22.11.2009 r.
* Swami w Hadszi, Punie i Bombaju, paździermik 2009 r.
* Europejska Konferencja na temat Edukacji Śri Sathya Sai
* Ati Rudra Maha Jadźniam
* Potężna modlitwa w intencji pokoju
* Burmistrz St. Louis wita Sai Babę
* Opieka medyczna
* Stare mantry i nowy software obok siebie
* Przyjaciel z Indii do całego świata




Europejska premiera Orkiestry Symfonicznej Sai

Drodzy Przyjaciele,

28 maja 2017 roku Orkiestra Symfoniczna Sai wystąpiła z premierowym koncertem w Europie, goszcząc w historycznym ratuszu w Wuppertalu w Niemczech. Występ był muzycznym hołdem dla życia i nauk Sathya Sai Baby.

Skomponowana przez pana Mike'a Hertinga z Kolonii i prowadzona przez dr Michaela Koehlera z Lipska, dwugodzinna symfonia stanowiła połączenie zachodniej muzyki klasycznej i indyjskiej muzyki karnatackiej.


Ponad 200 muzykom towarzyszyli soliści z Indii, Niemiec, Senegalu, Mauretanii i z innych państw. Niezwykle utalentowani muzycy wystąpili dla 1400 osób, dając wspaniały koncert, który został przyjęty 15-minutową owacją na stojąco.



Godzinę przed rozpoczęciem koncertu kompozytor pan Mike Herting i członek zarządu Sri Sathya Sai Central Trust S. S. Naganand wygłosili wprowadzenie. Wielbiciele z Międzynarodowej Organizacji Sathya Sai (MOSS) z Niemiec zaprezentowali wystawę na temat działań Sathya Sai Baby i film wideo "His Work - Jego dzieło", a także rozdali broszurki i ulotki opisujące boską misję Baby.


Z poważaniem

dr Anupom Ganguli (Ph.D.)
Przewodniczący Komitetu ds. Mediów
Międzynarodowa Organizacja Sathya Sai

(dk)
Źródło: Biuletyn Międzynarodowej Organizacji Sathya Sai z 5.06.2017 r.




Sathya Sai Aradhana Mahotsawam w Durbanie

Afryka Południowa


Drodzy Przyjaciele,

24 kwietnia 2017 roku Międzynarodowa Organizacja Sathya Sai (MOSS) na całym świecie z wdzięcznością uczciła pamięć Śri Sathya Sai Baby. 30 kwietnia 2017 roku MOSS w Afryce Południowej złożyła wzruszający hołd dla życia i nauk Baby na stadionie Chatsworth Stadium w Durbanie na spotkaniu, które przyciągnęło około 10 000 osób.

Członkowie MOSS zgromadzili się o godzinie 6:30 na porannych uroczystościach, które rozpoczęły się od wywieszenia flagi państwowej. Zapalono pochodnię symbolizującą lampę miłości, aby pod hasłem "Kochaj wszystkich, wszystkim służ" poprowadzić paradę, po czym wyruszył uroczysty pochód prowadzony przez wspaniały złoty rydwan przedstawiający wszechobecność boskości.


Dzieci Sathya Sai zorganizowały Marsz Wartości, na którym zaprezentowano nauki głównych religii, podkreślając znaczenie pięciu uniwersalnych wartości ludzkich, a w błękitne niebo wypuszczono setki pomarańczowych i białych balonów.



Następnie krajowi i strefowi liderzy przywitali zgromadzonych, a wśród nich przedstawiciela premiera prowincji KwaZulu-Natal, który wysławiał nauki Sathya Sai Baby o miłości i bezinteresownej służbie.


Zebranych zachwyciły fascynujące przedstawienia i wielokulturowe tańce w wykonaniu dzieci z Sai Spiritual Education oraz młodych dorosłych Sathya Sai. Towarzyszyły im grupy sufi i chrześcijan, które dały występy muzyczne wywodzące się odpowiednio z ich tradycji religijnych.


Uczestniczący w tym ważnym wydarzeniu członkowie Rady Prasanthi - dr Narendranath Reddy, pan Leonardo Gutter i dr William Harvey - podzielili się uniwersalnym przesłaniem i boską miłością Sathya Sai Baby oraz opowiedzieli o projektach pomocy humanitarnej podejmowanych przez MOSS.

Z poważaniem

dr Anupom Ganguli (Ph.D.)
Przewodniczący Komitetu ds. Mediów
Międzynarodowa Organizacja Sathya Sai

(dk)
Źródło:
Biuletyn Międzynarodowej Organizacji Sathya Sai z 15.05.2017 r.




Międzynarodowy obóz medyczny w Nepalu

Kochani, Om Sai Ram!

Zespół złożony z 61 członków Międzynarodowej Organizacji Sathya Sai (MOSS) w Wielkiej Brytanii w ścisłej współpracy z MOSS w Nepalu, przeprowadził międzynarodowy obóz medyczny w Nepalu w dniach 14-20 marca 2017 roku. Obozy zorganizowano na obszarach dotkniętych trzęsieniem ziemi w 2015 roku w miejscowościach Baluwa, Bharatpur, Pokhara i w Katmandu. Uczestniczyło w nich 8071 pacjentów, którym porad i niezbędnej opieki medycznej udzielili specjaliści z różnych dziedzin medycyny ogólnej - kardiologii, neurologii, dermatologii, okulistyki, chirurgii zabiegowej, ginekologii, pediatrii, otorynolaryngologii, ortopedii, psychiatrii, chirurgii stomatologicznej, optometrii, radiologii, farmacji i badań laboratoryjnych.

W ramach projektu "Sai Hrudajam - połączenie serc" realizowanego przez MOSS w Wielkiej Brytanii, krajowej klinice kardiologii im. Shahida Gangalala w Katmandu (Shahid Gangalal National Heart Centre) przekazano bezpłatnie 30 sztucznych zastawek serca (St. Jude Medical) przeznaczonych na leczenie ubogich i potrzebujących pacjentów. W czasie trwania obozu w centrum zdrowia Sathya Sai w Pokhara i w Katmandu uruchomiono nowe ultrasonografy, aparaty EKG, ruchome unity stomatologiczne oraz aparaturę okulistyczną. Dla około 9 000 mieszkańców obszarów wiejskich zorganizowano Narajana sewę. Matkom przybyłym z nowonarodzonymi dziećmi rozdano 200 ręcznie wykonanych zestawów dla niemowląt o nazwie 'Promyczki radości Sai'. Obóz w Katmandu otworzył związkowy minister zdrowia Sri Gagan Thapa.


Rejestracja i segregacja medyczna na obozie medycznym w Baluwa


Związkowy minister zdrowia Sri Gagan Thapa


Obóz medyczny w Prokhara


Obóz medyczny w Baluwa


Obóz medyczny w Bharatpur


Optyk na obozie w Katmandu







Pamięci Phyllis Krystal (1914-2016)

11 grudnia 2016


Drodzy Bracia i Siostry,
Om Śri Sai Ram
Z przykrością powiadamiamy, że Pani Phyllis Krystal, żarliwa wielbicielka Bhagawana, połączyła się z naszym ukochanym Panem 10 grudnia 2016 roku w wieku 102 lat. Gdy odchodziła, była w swoim domu w Guildford w Wielkiej Brytanii. Phyllis pozostawiła córką Sheilę i dwóch wnuków. Miała błogosławione życie i wspaniałą pełną miłości służbę, wykonywaną z nieposkromioną energią w imię Sai.

W imieniu Międzynarodowej Organizacji Sathya Sai z miłością i pokorą oddajemy hołd Pani Phyllis Krystal, która była świetlistym przykładem nauk Swamiego, która poświęciła swoje życie szerzeniu Jego przesłania i miłości na całym świecie. Jej praca uwznioślała ludzi w wielu krajach i pomogła tysiącom połączyć się z wrodzoną boskością. Jej życie odzwierciedlało jej wartości i głębokie przywiązanie do Swamiego. Nawet gdy miała 100 lat, Phyllis mieszkała samotnie w Szwajcarii, gotowała sobie posiłki i odpowiadała na setki rozmów telefonicznych, e-maili czy faksów od ludzi szukających jej pomocy ze wszystkich zakątków ziemi. Jeździła po całym świecie, a podczas swych wizyt pracowała od rana do wieczora, organizując warsztaty, wykłady, pomagając ludziom. Była doskonałym przykładem aktywnego, prawdziwego narzędzia Sri Sathya Sai Baby.

Phyllis Krystal urodziła się w Londynie 11 maja 1914 roku, w Anglii uczyła się, a w 1937 roku przeniosła do Kalifornii. Poślubiła Sydneya Krystala, prawnika, który był jednym z pierwszych członków zarządu Organizacji Sathya Sai w Ameryce (Sathya Sai Society of America). Pani Krystal była członkiem Centralnej Rady Sathya Sai USA.

Phyllis Krystal i jej mąż odwiedzili Bhagawana po raz pierwszy ponad 40 lat temu. Podczas jednej z wczesnych wizyt Swami poprosił ją, żeby napisała książkę, zmaterializował dla niej pióro i powiedział, że "książka zawarta jest w piórze". Pod boskim kierownictwem, napisała książkę "Ograniczanie pragnień", która jest praktycznym przewodnikiem dla wielbicieli Sathya Sai na całym świecie. Warto też wspomnieć o dwóch innych książkach, które zainspirowały wielu wielbicieli. Są to: "Cutting The Ties That Bind" i "Sai Baba -The Ultimate Experience" ("Przecinanie więzów, które wiążą", "Sai Baba - najwyższe doświadczenie").

Za namową Bhagawana i pod Jego nadzorem Pani Krystal zaczęła przemawiać publicznie i prowadzić seminaria, aby pomóc słuchaczom łączyć się z ich wewnętrzną boskością. Od 1995 roku, w ramach Krajowego Komitetu Wykonawczego Młodzi Dorośli w USA, Phyllis Krystal doradzała, wspierała i prowadziła młodych liderów oraz pomogła nadać kształt ich programowi.

W 2007 roku z okazji III Światowej Konferencji Młodzieży w Prasanthi Nilayam, na polecenie Bhagawana, Phyllis wygłosiła mowę inspirując 6000 młodych ludzi zgromadzonych w Sai Kulwant Hall.

Przez swoją niestrudzoną pracę, siłę i elegancję Phyllis Krystal pokazała nam, co jest możliwe dzięki dostrojeniu się do kochającej energii wewnętrznej służącej światu. Choć jej fizyczna obecność przeminie, jej miłość i praca będą żyć nadal w tysiącach serc, które poruszyła w ciągu całego swojego życia. Niech Swami da jej duszy niezmienny pokój i błogość.

Składamy szczere słowa współczucia córce Pani Krystal, Sheili i jej dwóm wnukom, w czasie tej ogromnej straty.

Proszę przewodniczących stref o podzielenie się tą smutną wiadomością z centralnymi koordynatorami, zastępcami centralnych koordynatorów, z krajowymi przewodniczącymi Rady, przyjaciółmi i sympatykami Pani Phyllis Krystal i z wielbicielami Sathya Sai.

Dziękuję. Dżej Sai Ram.

Z miłością w służbie Sai
Dr Narendranath Reddy
Przewodniczący Rady Prasanthi
Międzynarodowa Organizacja Sathya Sai
Dżej Sai Ram
(tłum. Zofia Starzyńska)

Od redakcji: W Polsce ukazała się książka Phyllis Krystal "Jak poskromić małpi umysł", Bydgoszcz 1997.




Rys biograficzny Ala Druckera (1928-2016)

Od redakcji: W lutym 2016 roku odszedł wieloletni wielbiciel Sri Sathya Sai Al Drucker. Zamieszczamy krótki rys biograficzny oraz jeden z jego licznych artykułów, tutaj - o Wiwekanandzie, napisany w 2015 roku.
W liście do przyjaciół z dnia 24 lutego 2016 r. żona Ala Druckera, Yaani, napisała m.in.:
"Wczoraj wieczorem, o 20:25, Al wydał ostatnie tchnienie, bardzo spokojnie porzucając "stary gruchot", jak nazywał swoje starzejące się ciało. Kilka godzin wcześniej Baba czule wyszeptał mi do ucha: "Zabiorę to stąd", po czym kazał mi co pół godziny smarować usta Ala amritą. Niemal natychmiast jego oddech uspokoił się i stał się bezdźwięczny, wolniejszy i płytszy... aż był niemal niezauważalny. W chwili, gdy odchodził, kilkakrotnie sprawdzałam, czy oddech nie wrócił. Jakże subtelnie, łagodnie i spokojnie odszedł... Po odejściu na jego twarzy dalej utrzymywał się promienny spokój.
Kilka tygodni wcześniej spytałam Babę, czy będzie obecny przy odchodzeniu Ala. Oto jego odpowiedź: "Byłem przy jego matce, nieprawdaż?". Rzeczywiście, Al, jego siostra i ja opiekowaliśmy się jego matką, która leżała nieprzytomna przez kilka dni. Nagle wstała i powiedziała: "Sai Baba jest doskonałym rabinem". Opisała go noszącego jarmułkę i białą szatę; zapewnił ją, iż będzie z nią podczas jej przejścia".


Al Drucker przyjechał do Ameryki ze swoją rodziną jako chłopiec, uciekając z nazistowskich Niemiec. Chodził do prestiżowej szkoły średniej Bronx High School of Science w Nowym Jorku. Zaliczając zajęcia z wyprzedzeniem, zdołał ukończyć naukę o rok wcześniej, po czym ochoczo zaciągnął się do armii Stanów Zjednoczonych, aby wziąć udział w II wojnie światowej, zanim ta się skończy. W wojsku służył aktywnie do 1948 r. w rejonie Pacyfiku, głównie w Korei, ale także w Japonii i Chinach.

Po przejściu do cywila ukończył studia z inżynierii elektrycznej i fizyki. Po studiach uniwersyteckich stał się specjalistą od systemów naprowadzania pocisków w siłach powietrznych i rakietowych dalekiego zasięgu, uczestnicząc też w specjalnym zespole odpowiadającym za techniczne zarządzanie krajowego programu pocisków balistycznych (Thor, Atlas, Titan, Minutemen, Polaris). W tym czasie był też członkiem rozmaitych komisji, pracując dla NASA, Narodowej Akademii Nauk, Federalnej Administracji Aeronautycznej i innych rządowych organizacji.

Udzielając się w tym charakterze przez wiele miesięcy w Waszyngtonie, zaangażował się w początkowe fazy ruchów Civil Rights (praw obywatelskich) i Voter Registration (reguł wyborczych). To doprowadziło go do zrewidowania swoich życiowych aspiracji i przeniesienia ukierunkowania z rozwoju systemów bojowych na bardziej humanitarne zajęcia. Po pewnych studiach w USA i za granicą zmienił zawód, stając się akupunkturzystą, homeopatą, zielarzem, terapeutą grupowym i rolferem (rodzaj terapeuty). Włączył się do prac w Esalen Institute, który w tamtym czasie był niedawno założonym ośrodkiem rozwoju humanistycznego w Big Sur w Kalifornii, gdzie prowadził klinikę wykorzystującą naturalne metody terapii oraz kursy alternatywnych systemów naturalnego leczenia dla lekarzy.

Pewnego dnia, pilotując samolot nad górami Kalifornii, dostał się w gwałtowną burzę. Zabłądziwszy po godzinach spędzonych w tej burzy, leciał w swojej teraz rozpadającej się awionetce na resztkach paliwa bezskutecznie próbując nawiązać łączność i wezwać pomoc z lotniska. Krótko mówiąc, gdy stracił wszelką nadzieję na opatrznościowy ratunek, nagle na tle odgłosów burzy w niewytłumaczalny sposób rozległ się spokojny, wyraźny głos. Ten niewzywany głos wyprowadził go między najgorszymi zawirowaniami burzy na niewielki pas w górach, który znajdował się w odległości 300 mil (480 km) od pierwotnego kursu. W jakiś cudowny sposób akurat na kilka minut pole to stało się wolne od nawałnicy, co pozwoliło posadzić samolot dosłownie na ostatnich kroplach paliwa, gdyż silnik przestał pracować zaraz po przyziemieniu.

Szukając źródła tego zbawiennego głosu, który uratował mu życie, ale który nie przedstawił się, Al szedł za wyraźnymi, chociaż tajemniczymi podpowiedziami, które skierowały go na metafizyczną drogę do Indii. Tam Sai Baba, wielki duchowy lider, przyjął go na rozmowę i niepytany zrelacjonował wszystkie szczegóły zdarzenia z awionetką, utożsamiając się z głosem, który wtedy niespodziewanie przemówił oraz powiedział Alowi, że to on wezwał go do Indii. (Niełatwa to pigułka do przełknięcia dla kogoś, kto reprezentuje nauki ścisłe!)

Później Al odbył ponad 25 podróży do Sai Baby, by w końcu zamieszkać w Indiach na dziewięć lat i oddać się studiom duchowości, ale jednocześnie kontynuując swój związek z niektórymi wcześniejszymi zainteresowaniami przez nauczanie i wykłady z astrofizyki i aeronautyki na uniwersytecie jako gościnny wykładowca. W aszramie Sai Baby wygłaszał też prelekcje na duchowe tematy dla setek gości z zagranicy oraz opublikował liczne książki, w tym współczesne wersje indyjskich starożytnych dzieł klasycznych Bhagawadgitę i Asztawakra Gitę
1. Po powrocie do Ameryki został współzałożycielem Atma Institute, nieobliczonej na zysk szkoły opartej na wartościach duchowych.

W ostatnich latach, po przejściu na emeryturę, z żoną Yaani zamieszkał w chacie położonej w lesie nad rzeką Wisconsin. Uprawiali tam tenis i pływanie kajakiem, a w weekendy organizowali sympozja i schronienia. Zimy spędzali w wypoczynkowym mieście na Florydzie. Oboje cały czas byli aktywni, pisząc i nauczając o rozmaitych aspektach duchowości.

Tłum. Kazimierz Borkowski

[Źródło: atmapress.com]


1Obie książki zostały wydane w Stowarzyszeniu Sathya Sai w Polsce.



Wiwekananda i Sai

Zdarzenia, o których piszę w tym artykule, miały miejsce w późnych latach 70-tych lub na początku 80-tych ubiegłego wieku w Prasanthi Nilayam. Siedząc na swoim zwykłym miejscu na werandzie mandiru (świątyni aszramu), wielokrotnie zauważałem, że w dniach poprzedzających wielkie święta Swami zdawał się wyraźnie przewidywać spotkanie tego dnia specjalnego gościa. Pamiętam, że w takich dniach mówił do emerytowanego członka kongresu, który siedział na werandzie blisko mnie: "Przyjeżdża Narendra! Przyjeżdża Narendra!". Ale święto przeminęło i więcej nie mówiło się o przyjeździe Narendry. Z czasem okazało się, że Narendra był młodym człowiekiem, wielbicielem Swamiego ze Śri Lanki, który jednak nie przyjechał, gdyż nie wolno mu było opuszczać kraju, dopóki podlegał obowiązkowi poboru do wojska. Nie było wiadomo, kim on był i dlaczego Swami wydawał się tak bardzo zainteresowany spotkaniem z tym człowiekiem.

Pewnego dnia do aszramu przyjechała duża grupa wielbicieli z Colombo, stolicy Śri Lanki. Tego dnia uśmiechnięty Swami oświadczył owemu kongresmanowi, że Narendra rzeczywiście przyjechał, ponieważ zwolniono go z narodowego obowiązku służby i pozwolono na wyjazd za granicę. Potem Baba poszedł udzielać darszanu i wybrał grupę ze Śri Lanki na audiencję. Cała ta grupa podeszła tuż pod werandę i usiadła na piasku. Wszyscy oni wyglądali bardzo ładnie - byli ubrani w nieskazitelnie białe okrycia - kobiety w białe sari, a mężczyźni w białe kurty i dhoti. Gdy tak siedzieli w równych rzędach z pochylonymi głowami, w kompletnej ciszy i bez żadnego porozumiewania się, wydawało się, że wszyscy są pogrążeni w modlitwie. Nie widziałem wielu grup, które tak dobrze by się zachowywały, czekając na dokończenie darszanu przez Swamiego.

Wracając do mandiru, Swami ponownie zatrzymał się i z promiennym uśmiechem powiedział do kongresmana: "Narendra jest tutaj!" Ten zapytał: "Kim jest Narendra?", a Swami odpowiedział: "W poprzednim życiu był ulubionym uczniem Śri Ramakriszny. Gdy wstąpił na ścieżkę sannjasina i stał się mnichem, przyjął imię Wiwekananda. Odtąd tak go nazywano". Swami wyjaśnił, że Wiwekananda założył Ramakrishna Math (Zakon Ramakryszny) i bardzo zasłużył się spopularyzowaniem na świecie indyjskiej dharmy. Po śmierci odrodził się w Colombo z tej samej matki, czule nazywanej Śri Dewi, którą miał w poprzednim życiu i która także odrodziła się na Śri Lance i również stała się wielbicielką Swamiego. Baba wspomniał, że młody Narendra mówił tylko w rodzimym języku, syngaleskim, ale zawsze, gdy Swami wygłaszał publiczny dyskurs w Prasanthi Nilayam, w ośrodku Sai w Colombo Narendra wstawał i wygłaszał dyskurs Swamiego po syngalesku dla zebranych tam wielbicieli.

Porozmawiawszy z nami na werandzie, Baba poszedł do pokoju interview, aby wprowadzić tam grupę ze Śri Lanki. Gdy wchodzili jeden za drugim, zwróciłem uwagę na wysokiego, uderzająco przystojnego młodego mężczyznę, który idąc pochylony i z pobożnie złożonymi dłońmi całkowicie owładnięty doniosłością chwili, wyraźnie trząsł się, co było widać nawet z odległości około 25 stóp (7,6 m). Czy ten piękny chłopak to Narendra, o którym mówił Swami? Po około 50 minutach znów otworzyły się drzwi pokoju audiencyjnego Baby i zaczęli wychodzić rozpromienieni wielbiciele ze Śri Lanki. Wszyscy rozmawiali ze sobą, uśmiechając się i śmiejąc. Z pewnością mieli z Babą cudowne chwile. Nie widziałem, żeby ten młody człowiek wychodził z grupą. Ale Baba wyszedł z szerokim uśmiechem na swojej uroczej twarzy i skierował się prosto do nas, do miejsca na werandzie, gdzie siedział ów kongresman i ja. Było wyraźnie widać, że Swami jest uszczęśliwiony. Zanim odezwał się, stał przez chwilę obok nas, patrząc w tył na wychodzących z pokoju interview, którzy w tym miejscu rozdzielali się na dwie grupy - panie i panów - kierując się do swoich miejsc na placu darszanowym. Swami zauważył, że nie było wśród nich Narendry - było oczywiste, że musi ciągle być w pokoju. Swami wrócił tam po niego.

Kilka chwil później Baba wyszedł z pokoju interview prowadząc tego młodego człowieka ku nam. Gościa wyraźnie przepełniały emocje. Gdy wychodził z pokoju trzymając się ręki Baby, ronił łzy niepowstrzymanych uczuć, które spływały mu po twarzy. Baba zatrzymał się przy nas, a chłopiec usiadł na podłodze zwrócony do niego, zamknął oczy i głęboko oddychał. Baba oświadczył kongresmanowi (a przy okazji także mnie, gdyż siedziałem dostatecznie blisko, by słyszeć): "Oto Narendra, kiedyś Wiwekananda." Chłopiec nie poruszył się.

Zrelacjonuję teraz, najlepiej jak potrafię, po 35 latach rozmowę, jaka wywiązała się między Babą a kongresmanem na temat Wiwekanandy, której nigdy wcześniej nie opowiadałem, wspominając swoje doświadczenia z Babą, ani nie widziałem opublikowanej gdzie indziej. Chłopiec nie uczestniczył w tym dialogu, lecz pozostawał w bezruchu, głęboko zanurzony w sobie, siedząc na podłodze i trzymając stopy Baby.

Kongresman zapytał Swamiego: "Bhagawanie, większość ludzi wierzy, że Wiwekananda stał się w pełni oświecony pod kierunkiem swojego guru Śri Ramakryszny. Dlaczego więc musiał się odrodzić?". Baba powiedział (parafrazuję odpowiedź Swamiego, najlepiej jak potrafię): "Inaczej niż jego bliski przyjaciel i uczeń Ramakryszny Brahmananda, który osiągnął nirwikalpa samadhi (urzeczywistnienie Boga) i wyzwolenie, Narendra zachował jeszcze pewien stopień ego. Żywił wiele wątpliwości w stosunku do swojego guru. Zanim przyszedł do Ramakryszny jako młody człowiek, aktywnie uczestniczył w Brahmo Samadź w Kalkucie, stanowiącego grupę intelektualistów, którzy odeszli od wedyjskich tradycji i praktyk. Ramakrysznę postrzegali jako prostego bramińskiego kapłana uwikłanego we wszelkiego rodzaju przesądy. Nalegali na Narendrę, aby odszedł od Ramakryszny. Tak więc, któregoś dnia uciekł - opuścił aszram i wrócił do domu matki w Kalkucie, nie myśląc o powrocie.

Ale jego matka martwiła się, że Narendra opuścił swojego świątobliwego guru, którego uważała za samego Boga. Próbowała nakłonić go do ponownego przemyślenia swoich "haniebnych czynów". Codziennie usilnie nalegała, by powrócił do Ramakryszny. Po kilku miesiącach zmagań zrozumiał, że popełnił straszny błąd. Wyjechał z Kalkuty i wrócił do Ramakryszny w Dakszineswarze, aby poprosić swojego guru o przebaczenie i ponowne przyjęcie. Ale w międzyczasie Ramakryszna, przeszedłszy wstrząs po nagłym odejściu ukochanego ucznia Wiwekanandy, doznał pogorszenia stanu zdrowia związanego z rozwojem raka, więc zdecydował się na mahasamdhi (śmierć) i na dobre opuścił ciało. Wszystko to zdarzyło się przed powrotem Wiwekanandy do Ramakryszny. Gdy Wiwekananda dowiedział się o odejściu swojego guru, ogarnął go wielki smutek i żal.

Uświadomiwszy sobie rozmiar straty, winił siebie za własny upadek aż tak nisko, by pośpiesznie i buntowniczo opuścić tego wielkiego świętego bez pozwolenia, bez wyrażenia wdzięczności, albo chociaż słowa pożegnania. Usiadł przy miejscu kremacji Ramakryszny, gdzie pozostały jedynie tlące się popioły i niewielka częściowo spalona kość jego ukochanego guru. Pozostawał tam całe dni przejęty wyrzutami sumienia, żarliwie oddając cześć tej małej kości i ubolewając nad własnym losem". Swami rzekł: "Mógł mieć swojego żywego guru, który tak bardzo go kochał, a tymczasem teraz wszystko, co mu zostało z ciała Ramakryszny to tylko ten zwęglony kawałek kości". Swami dodał jeszcze: "Ponieważ miał tyle wątpliwości w stosunku do swojego guru, opuścił go, a potem czuł do siebie nieutulony żal i gniew, nie mógł osiągnąć swego najwyższego celu w tamtym życiu".

Nawiasem mówiąc, pamiętam inny przypadek, gdy Baba nawiązał do gniewu Narendry, mówiąc, że był to nieszczęsny aspekt jego natury, od którego Ramakryszna starał się go uwolnić. W tym kontekście Swami opowiedział historię z Brahmanandą i Wiwekanandą. Obaj mieli bardzo różne natury. Brahmananda, który wcześniej, przed przejściem na życie klasztorne, nosił nazwisko Rakhal, miał łagodną, introwertyczną (sattwiczną) naturę. Z drugiej strony, Wiwekananda, wcześniej nazywający się Narendra, miał życzliwą naturę ekstrawertyka (radźasową). Obaj byli dobrymi uczniami, wyjątkowo błyskotliwymi i doskonałymi kandydatami do otrzymania najwyższych nauk. Jednak Rakhal (Brahmananda) miał skłonność do nadmiernej nieśmiałości, bywał zamknięty w sobie i pozbawiony wiary w siebie, co może stanowić przeszkodę w duchowym rozwoju. Narendra (Wiwekananda) zaś miał skłonność do arogancji i szybko denerwował się w obliczu wypytywania lub krytyki, co również stanowiło zawadę dla duchowych postępów. Innymi słowy, obaj ci uczniowie o przeciwnych polaryzacjach zewnętrznej natury okazjonalnie wykazywali negatywne skłonności. Ramakryszna traktował obu jako swoich "duchowych synów." Postanowił pokazać im te negatywne strony ich natury, które hamowały ich postępy. W tym celu obmyślił plan. Znając nieprzyjazną, nieokrzesaną naturę lokalnego przewoźnika przez rzekę, Ramakryszna posłał tych dwóch uczniów oddzielnie po zakupy na bazarze z drugiej strony rzeki - Narendrę jednego dnia, a Rakhala następnego.

Narendra poszedł pierwszy. Gdy wrócił, mistrz kazał mu opisać, czego doświadczył na łodzi. Narendra powiedział, że przewoźnik po okryciu, jakie nosił Narendra, od razu wywnioskował, że mieszka z tym "szalonym kapłanem w świątyni za rzeką" i zaczął obrzucać Ramakrysznę niekończącym się potokiem inwektyw. Przy wyjeździe Narendra rozzłościł się i podjął się gorącej obrony swojego guru, używając własnego mocnego języka. Gdy w drodze powrotnej przewoźnik podjął ten sam negatywny temat, Wiwekananda (tj. Narendra) tak się zdenerwował, że był gotów fizycznie wyrzucić przewoźnika z łodzi do rzeki. Ta relacja bardzo rozczarowała i rozgniewała Ramakrysznę. Krzyczał: "Nie będę tu tolerował szaleńca takiego jak ty. Nie chcę, żebyś bronił mojego dobrego imienia. Twoje zachowanie było absolutnie niedopuszczalne. Jeśli nie możesz zapanować nad sobą i uprzejmie mówić do innych, nie ma tu dla ciebie miejsca. Wynoś się z tej świątyni - natychmiast! Nie reprezentujesz tego, co tu uczymy". Narendra, głęboko poruszony i zdruzgotany tym, co zaszło, wyszedł na zewnątrz aszramu i usiadł na piasku.

Następnego dnia w podobną drogę wyruszył Rakhal (Brahmananda). Po powrocie guru też zapytał go o doświadczenie z przewoźnikiem. Rakhal, który od rana poprzedniego dnia nie widział się z Narendrą, wyznał że przejazd przez rzekę był dla niego trudnym przeżyciem. W łodzi próbował medytować nie zwracając uwagi na zakłócenia z zewnątrz, ale przewoźnik zabawiał się szydzeniem z Rakhala przy przejeździe zarówno tam, jak i z powrotem, opowiadając wulgarne kawały i rzucając oszczerstwa na Ramakrysznę i jego uczniów oraz nabijając się z ich przekonań. Rakhal wycofany w głąb siebie na końcu łodzi nic nie odpowiadał; czując się okropnie, po prostu znosił tę kaskadę inwektyw. Po wysłuchaniu tej relacji Ramakryszna oburzył się. Wściekły krzyczał: "Nie chcę przestraszonej myszy na mojego śiszję (ucznia). Jak mogłeś pozwolić na besztanie swojego guru i braci-uczniów i nie stanąć w obronie ich honoru? Ścieżka duchowa należy do odważnych, a nie tchórzy. Zejdź mi z oczu - natychmiast! Nie nadajesz się, by tu przebywać!"

Poniżony i załamany Brahmananda opuścił aszram. Na zewnątrz znalazł siedzącego na piaskach i pogrążonego w smutku Narendrę. On też poprzedniego dnia został wyrzucony z aszramu. Gdy porównali swoje ostatnie spotkanie z mistrzem, szybko zrozumieli, o co Ramakrysznie chodziło i nadszarpnięte morale natychmiast wróciło do normy. Poszli do świątyni, w wyrazie wdzięczność upadli do stóp Ramakryszny i podziękowali mu za dobrą lekcję surowej miłości.

Wróćmy jeszcze do historii Narendry-Wiwekanandy, którą Swami opowiadał kongresmanowi na werandzie w towarzystwie Narendry siedzącego w bezruchu, z zamkniętymi oczami, zatopionego w sobie i trzymającego stopy Baby. Swami powiedział: "Po mahasamadhi swojego guru Narendra postanowił poświęcić całą swoją energię i wszystkie siły na rozpowszechnienie na cały świat nauk wedanty. Zorganizował Misję Ramakryszny, nadał formalny kształt klasztorowi i zaprzysiągł tuziny młodych mnichów, włącznie ze sobą i Rakhalem (Brahmanandą). Zaprzysiężenie obejmowało przyjęcie mnisiego imienia (właśnie wtedy Narendra stał się Wiwekanandą) oraz poświęcenie życia służbie Bogu. Wiwekananda rozesłał swoich braci-mnichów po świecie, aby nauczali, pisali i rozwijali nauki niedwoistości zgodnie z tym, do czego właśnie przygotowywał go Ramakryszna."

Swami powiedział, że odrodzony Narendra, który siedzi u jego stóp, będzie kontynuował tę misję, ale nie będzie w pełni kierowany przez Babę. Swami wspomniał, że będzie musiał osłaniać Narendrę przed zamęczaniem ze strony wielbicieli, gdy odkryją jego związek z Wiwekanandą, ale chwilowo Narendra ma wrócić do swojej matki i lankijskich wielbicieli. To powiedziawszy, Swami kilkoma pełnymi miłości gestami i łagodnymi słowami zachęty odesłał chłopca z werandy na plac darszanowy, po czym przeszedł do mandiru. W ten sposób zakończył się ten epizod ze Swamim i Narendrą-Wiwekanandą, którego byłem świadkiem. Chociaż mówiło się, że odrodzony Wiwekananda pozostał ze Swamim w Prasanthi Nilayam jeszcze przez kilka tygodni, od tego dnia już go publicznie nie widziano. (Później Howard Murphet przeprowadził wywiad z tym chłopcem i donosił, że Baba powiedział Narendrze, iż od 2021 r. zamieszka on na stałe w Prasanthi Nilayam.)

Chcę przeprosić Czytelników za tak późne uświadomienie sobie, że zdarzenia tamtego dnia mogą być ważne dla wielbicieli Sai i że powinienem je przedstawić wiele lat temu. Niestety, teraz te ongiś krystalicznie czyste wspomnienia wydarzeń sprzed dekad stały się nieco zamglone w tej głowie osiemdziesięciolatka, dlatego nie mogę zaręczyć, że w tej relacji nie pominąłem wiele detali, ani że nie wkradły się do niej niepożądane. Jeśli tak się zdarzyło, proszę o wybaczenie.

Al Drucker, marzec 2015 r.

Tłum. Kazimierz Borkowski

[zaczerpnięte z atmapress.com]



Dni Jogi na Litwie - październik 2015

26.10.2015

Kochani, Om Sai Ram!

Właśnie wróciłam z weekendowego pobytu na Litwie. Świętowano tam Międzynarodowy Dzień Jogi. Z tej to okazji zorganizowano w Wilnie dużą wystawę publikacji duchowych, która przedstawiała jogę we wszelkich przejawach, także wszelkie formy zdrowego stylu życia. Bardzo to było interesujące.

Organizacja Sathya Sai na Litwie wzięła czynny udział w tej imprezie. Wykupiła dużą powierzchnię wystawową na ekspozycję swoich książek. Do tego zakupiono czas na wykład podczas wystawy na temat Wychowania w Wartościach Ludzkich. Omawiane były tematy dżniana jogi, bhakti jogi i dharma jogi w kontekście nauk Sai Baby. Wykład cieszył się dużym zainteresowaniem - sala była pełna.

Przy swojej ekspozycji mieli nie tylko wszelkie książki, magazyny, płyty CD i DVD, ale również przez dwa dni wystawy wyświetlano piękne filmy o Swamim oraz o sewie wykonywanej przez Jego wielbicieli na Litwie.

Oto kilka zdjęć z tej wystawy oraz link do filmu o działalności litewskiej Organizacji Satya Sai (na razie w wersji oryginalnej).








www.youtube.com/watch?v=AXZRqdn-F6o

Maria Quoos, koordynator regionu 73



Na stronie internetowej Phyllis Krystal www.phylliskrystal.com/472.html zamieszczone zostało oświadczenie następującej treści:

Oświadczenie

Ja, Phyllis Krystal oświadczam, że od dziś nie mam nic wspólnego z Madhusaudanem z Muddenahalli.

Moja trudna sytuacja życiowa i pogorszona kondycja fizyczna, niestety, spowodowała, że straciłam wewnętrzny kontakt z Babą, moim własnym HiC [najwyższym ja]. Zaczęłam polegać na tym zewnętrznym źródle.

Z całego serca pragnę powrócić do tego, czego uczył nas Swami stale i stale, szukać Go we własnym sercu, a nie gdzieś na zewnątrz. Co także znajduje swój wyraz w metodzie, która została mi dana tak wiele lat temu.

Dlatego chcę odwołać planowaną wizytę Madhusudana i jego grupy w ten weekend, a także jakiekolwiek inne wizyty.

Guilford, 29 sierpnia 2015 r.



Sara Pavan odszedł

Om Sai Ram

Nadeszła smutna wiadomość o odejściu wieloletniego wielbiciela Sai, dr Sary Pavana, który wydał swoje ostatnie tchnienie 4 czerwca 2015 r. w Australii po walce z rakiem szpiku kostnego. Urodzony na Sri Lance, dr Sara Pavan przez wiele lat służył w superspecjalistycznym szpitalu Swamiego jako specjalista w dziedzinie anestezjologii.

Podobnie jak obecny dyrektor superspecjalistycznego szpitala Swamiego, dr Voleti Chowdary, dr Sara Pavan również bardzo interesował się filmowaniem i fotografiką oraz miał swój znaczący udział w utworzeniu działu audiowizualnego z pięknymi filmami wideo o Swamim. Był także dobrym mówcą, stałym uczestnikiem satsangów w aszramie; miał duże wsparcie szczególnie wśród wielbicieli w Ameryce Południowej.

Żona dr Pavana, dr Devi jest specjalistką w zakresie otolaryngologii; wykonywała sewę w szpitalu ogólnym Swamiego, dopóki rok temu Państwo Pavanowie nie polecieli z Puttaparthi do Australii. Niech Swami błogosławi tę duszę, by spoczywała w pokoju. Dziękujemy, doktorze Saro Pavan, za twój wkład w misję Sai.

[wg notki Satisha Naika]



Dr Sara Pavan, starszy anestezjolog z superspecjalistycznego szpitala Sathya Sai w Puttaparthi, odwiedził w dniach 18 i 19 października 2008 roku wielbicieli Sai w Polsce.

Dr Sara Pavan pochodził z Australii, ale wraz z żoną od 1993 roku mieszkał w Puttaparthi. Miał on niezwykły przywilej pracować w szpitalu Swamiego. (...) Swami wysyłał go w różne strony świata, by dzielił się swoimi doświadczeniami i wiedzą. Był m.in. w Rosji, Argentynie, Brazylii, Chile, Japonii, Tajlandii, na Filipinach, w Indonezji i wielu innych krajach. Jego życie u boku Swamiego pełne było niezwykłych wydarzeń, cudów i głębokiej duchowości. Swami wziął jego list z prośbą o błogosławieństwo na podróż do Polski.

W Polsce dr Pavan odwiedził wielbicieli w Krakowie i Łodzi. Wygłosił cykl wykładów pod wspólnym tytułem "Współczesna medycyna a duchowość", co możemy sobie przypomnieć oglądając zapis filmowy.

www.esai.pl/pl/dr-sara-pavan-wspolczesna-medycyna-a-duchowosc.html

www.sathyasai.org.pl/publikacje




Rozwijajcie poziom moralności -
to jedyna droga do pokoju na świecie


Heart To Heart, vol. 3, August 2005

25 czerwca 2005 roku w największym stanie Meksyku Chihuahua dr Jumsai, naukowiec z NASA i założyciel Instytutu Edukacji Śri Sathya Sai w Tajlandii, wygłosił wielce pouczające przemówienie, które została bardzo dobrze przyjęte i opublikowane w prasie. Prezentujemy angielską wersję zapisu tego wystąpienia, które następnego dnia ukazało się w stanowej hiszpańskojęzycznej gazecie El Heraldo de Chihuahua.

Jedyny sposób na wyeliminowanie przemocy na świecie

Koniecznie rozwijajcie poziom moralności u dzieci


Dr Art-Ong Jumsai Na Ayudhya, filozof i naukowiec z NASA, propaguje filozofię Śri Sathya Sai na międzynarodowym poziomie.

Jedynym sposobem na wyeliminowanie przemocy przenikającej świat, jest zmiana tradycyjnego systemu edukacji dzieci w szkołach oraz w domu, ponieważ oprócz kształcenia wybitnych jednostek w matematyce, naukach przyrodniczych, technice i w innych typowych przedmiotach, musimy kształtować ludzi uczciwych, prawych, miłujących pokój, a przede wszystkim pełnych miłości.

Dr Art-Ong Jumsai Na Ayudhya z Tajlandii, filozof, naukowiec z NASA, zwolennik filozofii Śri Sathya Sai na międzynarodowym poziomie, mówił na konferencji o swoim programie Wychowania w Wartościach Ludzkich i przedstawił nauczycielom oraz rodzicom konkretne metody zapewniające integralną edukację dzieci.

Przyznajcie priorytet wartościom

Specjalista nie mówi, że nauczyciele powinni przestać uczyć matematyki i innych przedmiotów ścisłych, lecz że w trakcie nauki dodawania, odejmowania, dzielenia i tabliczki mnożenia muszą przyznać priorytet wartościom.

Dla przykładu, prezentujący naukę odejmowania podręcznik ze szkoły podstawowej w Tajlandii, zawiera zdjęcie rolnika z 10 krowami, z których 7 skradziono, a pytanie brzmi, ile krów zostało.

W tym przypadku, jeśli nauczyciel nie wyjaśni, że kradzież to niegodziwy czyn, że nie należy tak postępować, dzieci pomyślą, że jest to zupełnie normalne działanie.

Z drugiej strony, jeśli, zamiast takiego sformułowania, nauczyciel powie dzieciom, że rolnik ma syna, któremu podarował 7 krów, ponieważ bardzo go kocha, okaże się to pomocne nie tylko w nauce odejmowania, ale także rozwinie w uczniach wartość miłości.



Mimo że tajski doktor mówił po angielsku, setki ludzi zgromadzonych w audytorium Ramiro Valleys w nowym uniwersyteckim kampusie Accounting and Administration School (Szkoły Zarządzania i Administracji), uważnie słuchało jego przemówienia, które trwało 3 godziny - od 11.00 do 14.00.

Człowiek, który kocha, nie może krzywdzić

Oprócz rozwijania inteligencji, u dzieci trzeba pielęgnować dobroć oraz miłość do samych siebie i do innych, ponieważ kiedy dorosną, będą robić wszystko z nastawieniem służenia innym.

Jaki jest pożytek z rozwijania u dziecka wyłącznie inteligencji, jeśli w dojrzałym wieku stanie się samolubne i będzie źle postępowało, ponieważ nie będzie się przejmowało innymi?

Miłość jest podstawą wszystkich ludzkich wartości, albowiem ktoś, kto kocha siebie i innych, osiągnie wewnętrzny spokój, który prowadzi do prawości i pokoju. Dr Jumsai podkreślił: "Człowiek, który kocha, nie może krzywdzić".


Pielęgnujcie miłość

Zdaniem dr Jumsai'a, edukacja powinna kształtować i wzmacniać w dzieciach następujące wartości: inspirację, obowiązkowość, oddanie, wyrozumiałość, charakter, aktywność, wdzięczność, prawość, jedność i szlachetność.

Nieustanne współdziałanie ze społeczeństwem - konieczność dla każdej szkoły

Dr Jumsai radzi, aby nauczyciele bardziej interesowali się u dzieci rozwojem MQ (współczynnika moralności - ang. Morality Quotient) i EQ (współczynnika emocji - ang. Emotional Quotient) niż IQ (współczynnika inteligencji - ang. Intelligence Quotient).


Dr Jumsai przemawiający w boskiej obecności

W oczach eksperta, który jest konsultantem tajlandzkiego rządu do spraw kształcenia w wartościach ludzkich, szkoła powinna nieustannie współdziałać ze społeczeństwem.

Rodzice i społeczeństwo powinni zwracać baczną uwagę na to, co się dzieje w szkołach. Powinni znać nauczycieli i wiedzieć, jak prowadzą zajęcia, czego i jak uczą.

Wszelkie informacje, jakie docierają do dzieci, są przechowywane w ich pamięci i pozostają w podświadomości. Dlatego jeśli źle się je traktuje, gdy dorosną, informacja ta wypłynie i będą chciały wziąć odwet lub źle obchodzić się z innymi - wyjaśnił dr Jumsai.

Z drugiej strony, jeśli dziecko otrzymuje miłość, szacunek, wdzięczność i inne wartości, jako człowiek dorosły będzie tak samo traktował innych.

Zdaniem doktora Jumsai'a, najlepszą techniką umacniania wartości jest kontrolowanie pięciu zmysłów. "Nie zawsze właściwie widzimy i słyszymy rzeczywistość, wszystko znajduje się w naszym umyśle. Jeśli nasz umysł jest nieczysty, wszystko, co widzimy i słyszymy, będzie nieczyste - wszystko interpretujemy i nadajemy temu znaczenie" - powiedział.

Istotą dobrego rozwoju dzieci jest obdarzanie ich miłością i okazywanie im zrozumienia, tak by nauczyły się myśleć pozytywnie.

Wpływ mediów

"Jak to możliwe, że dzieci bywają tak agresywne?" - pyta dr Jumsai przywołując przypadki uczniów, którzy zabijali swoich kolegów w różnych amerykańskich szkołach.

Istnieją analizy, które dowodzą, że dzieci te widziały w swoim życiu co najmniej 15 000 morderstw na ekranach telewizorów. Ogólnoświatowe badania pokazują, że dzieci spędzają przed telewizorem ponad cztery godziny dziennie.

"Dzieci widzą dużo aktów przemocy w programach telewizyjnych, gromadzą je w podświadomości, a później to samo odgrywają" - zaznaczył dr Jumsai. "Wyjaśnia to, dlaczego na świecie jest tyle wojen i terroryzmu" - podkreślił.

Dla tego eksperta wrogowie człowieka są obecni w nim samym i można ich dokładnie zidentyfikować jako gniew, żądzę, zazdrość, pychę, nienawiść, przywiązanie, strach i niepokój.

"Powinniśmy uporać się z tymi wrogami, ale nie wskazywać ich u innych, gdyż jest to bez sensu. Musimy rozpoznać ich w sobie i zmienić w wartości" - tłumaczy dr Jumsai.

Uczyć przez przykład - najlepsza zasada

Dzieci mają bardzo dobrze rozwinięty szósty zmysł. Wyczuwają, kiedy są kochane, a to je inspiruje, sprawia, że czują się dobrze i dlatego oprócz bezpośredniego przesłania, musimy być ostrożni przekazując meta-przesłanie. Dotyczy to postawy, jaką dorośli przyjmują wobec dzieci.

Aby to wyjaśnić dr Jumsai przytoczył przypadek nauczycieli, którzy do swoich uczniów mówili spokojnie, lecz zachowywali się jak policjanci. Ekspert jest przekonany, że zasadą, którą zarówno nauczyciele jak i rodzice powinni się kierować, aby wykształcić dzieci, jest uczenie na własnym przykładzie.

Misją filozofii Śri Sathya Sai jest kształcenie w celu przejścia transformacji w ramach systemu, który wspiera rozwój całego potencjału ludzkiego, wzmacnianie charakteru i osobowości ucznia oraz odnawianie jego jednostkowego i społecznego zaangażowania.

Edukacja - wewnętrzna podróż

Dr Jumsai widzi edukację jako proces, w którym należy kształtować ciało, umysł i ducha twierdząc, że ważnym zadaniem edukacji jest przyczynienie się do tego, by dzieci i młodzież mogli rozwijać wszystkie swoje zdolności; jest to proces, który rozpoczyna się od samopoznania, a następnie rozszerza się na relacje z otoczeniem.

Zatem dr Jumsai postrzega edukację jako wewnętrzną podróż, która zwiększa wiedzę człowieka o jaźni, aby mógł zdobyć umiejętności w życiu, poświęcając się dla społeczeństwa. Koncentracja jest istotna, ponieważ kształtuje wiedzę; rozwijanie zdolności i umiejętności odbywa się wraz z praktykowaniem wartości.

Absolwenci szkół, które propagują tę filozofię, są wzorowi, ponieważ stają się mężczyznami i kobietami z jednością myśli, słów i czynów. Prowadzą życie, kierując się wartościami ludzkimi. Są wrażliwi, pełni miłości, prawdomówni i szczęśliwi; szanują otoczenie i potrafią rozwijać swój własny potencjał. Angażują się także w rozwój osobisty, rodziny i społeczeństwa.

Dr Jumsai zaleca medytację. "Jeśli medytację praktykuje się przez rok, pamięć i koncentracja mogą wzrosnąć o 50%, a jeśli wykonuje się ją przez 2 lata, pamięć i koncentracja zwiększą się do 70%" - twierdzi.

Dla przykładu, dr Jumsai opowiedział o tym, jak prawie się poddał, gdy NASA potrzebowała zbudować prototypy statków kosmicznych do lądowania na Marsie, ponieważ nie miał sukcesów w tej dziedzinie. Wówczas poszedł w góry w Kalifornii, gdzie przez 5 dni medytował, zwiększając swoją kreatywność w taki sposób, że mógł potem zbudować taki statek, jaki był potrzebny.

Filozofia, którą wczoraj przedstawił tutaj dr Art-Ong Jumsai pochodzi z Indii, gdzie powstała w 1970 roku z inicjatywy filozofa, filantropa i duchowego przewodnika Sathya Sai Baby. Do Meksyku trafiła w 1982 roku, a do stanu Chihuahua, dokładnie do Cuahtemoc w 1992 roku. Do stolicy stanu dotarła w 1997 roku, a obecnie jest przekazywana w ośrodku Educare Reyenari Center (Reyenari w dialekcie Indian Raramuri znaczy słońce).

W gronie uczestników konferencji znalazł się koordynator ruchu Sai w Ameryce Łacińskiej, John Behner, który oznajmił, że prawda, prawość, pokój, miłość i niekrzywdzenie to najważniejsze ludzkie wartości.


http://media.radiosai.org/journals/Vol_03/08AUG01/morality.htm

Tłum. Dawid Kozioł

**Pobierz pełną wersję do druku (bez zdjęć)


luty 2014
(is)




Medytacja

dr Art-Ong Jumsai, Doroczna konferencja regionalna Kalifornii Północnej i Newady, wrzesień 2001

Zawartość:

Medytacja

Wskazówki do medytacji dla początkujących

Siadając w wygodnej i nieruchomej pozycji, należy uspokoić oddech, odciągnąć zmysły od przedmiotów zmysłów (pratjahara) i oczyścić wszystkie części ciała (anga njasa). Światło to najlepszy sposób oczyszczający, rozpraszający wszelką ciemność. Światło przechodzi przez ciało, oczyszczając wszystkie organy oraz zmysły i umieszcza się w lotosie serca, gdzie jest przechowywany mentalny obraz formy Boga w celu osiągnięcia koncentracji, która prowadzi do medytacji, a ostatecznie do samadhi, tj. stanu zjednoczenia się z Bogiem, najwyższą jaźnią.


Aby dotrzeć do istoty Boga, do Jego wielkości, człowiek musi najpierw dotrzeć do własnej istoty, ponieważ nie znając siebie, nie może poznać Boga.

- Sathya Sai Baba

Na początku medytacji zaintonujcie kilka wersetów na chwałę Boga, aby poruszony umysł mógł się uspokoić. Potem stopniowo, powtarzając imię Pana, przyciągnijcie przed oko umysłu postać, jaką to imię reprezentuje. Jeśli wasz umysł odbiega od powtarzania imienia, kierujcie go na obraz postaci; jeśli odbiega od postaci, naprowadźcie go na imię. Niech czerpie słodycz albo z imienia, albo z postaci. Postępując z nim w ten sposób, z łatwością można go poskromić. Obraz, jaki wytworzyliście w wyobraźni, przekształci się w uczucie serca, które zapisze się w waszej pamięci. Następnie stopniowo będzie stawał się sakszatkara czitram (rzeczywistą postacią), jaką przyjmie dla was Bóg, aby zaspokoić waszą tęsknotę. Taka dyscyplina duchowa nazywa się dżapa sahita dhjana i zalecam ją wam, ponieważ jest to najlepsza praktyka duchowa dla początkujących.

W ciągu kilku dni zapanujecie nad umysłem i zaznacie radości płynącej z koncentracji. Na początku przez około 10 do 15 minut po zakończeniu medytacji, a później przez dłuższy czas kontemplujcie spokój i szczęście, jakiego doświadczyliście. To wzmocni waszą wiarę i zapał. Po zakończeniu praktyki nie wstawajcie szybko, nie ruszajcie się i nie wracajcie od razu do swych zajęć. Powoli, ostrożnie i stopniowo rozluźnijcie ciało, zanim przystąpicie do normalnych obowiązków.

Nie zniechęcajcie się tym, że na samym początku nie jesteście w stanie skoncentrować się na dłużej. Gdy uczycie się jeździć na rowerze, nie od razu potraficie utrzymać równowagę. Prowadzicie rower na miejsce, gdzie jest dużo wolnej przestrzeni, wsiadacie nań, chwiejecie się na lewo i prawo i często nawet zdarza się wam spaść z roweru, zanim nauczycie się jeździć tak pewnie, że już nie musicie myśleć o utrzymaniu równowagi. Wówczas automatycznie wprowadzacie niezbędne korekty, aby poprawić równowagę. Gdy opanujecie tę umiejętność, możecie poruszać się na rowerze wąskimi uliczkami i dróżkami i nie potrzebujecie już wolnej przestrzeni. Możecie jeździć po najbardziej zatłoczonych ulicach. Podobnie, praktyka nauczy was utrzymywać koncentrację, która doda wam sił w najbardziej niesprzyjających warunkach i sytuacjach.

Jeśli chodzi o metodę medytacji, różni nauczyciele i instruktorzy dają różne rady. Jednak ja chciałbym przekazać wam teraz najbardziej wszechstronny i najskuteczniejszy sposób. Jest to pierwszy krok w dyscyplinie duchowej. Na początku przeznaczcie na medytację kilka minut dziennie, później wydłużajcie czas aż poczujecie błogość, która powinna przyjść. Najlepiej medytować przed świtem, gdy ciało jest odświeżone po śnie, a dzienne sprawy jeszcze was nie zaprzątają.

Postawcie przed sobą lampkę lub świecę o spokojnym, prostym płomieniu. Usiądźcie przed świecą w pozycji lotosu lub w jakiejś innej wygodnej pozie. Patrzcie na płomień przez jakiś czas i zamykając oczy spróbujcie odczuć ten płomień w sobie, pomiędzy brwiami. Pozwólcie płomieniowi zsunąć się do lotosu waszego serca, oświetlając drogę. Kiedy wejdzie do serca, wyobraźcie sobie, że płatki tego lotosu otwierają się jeden po drugim, kąpiąc każdą myśl, uczucie i emocję, usuwając z nich ciemność. Nie ma takiego miejsca, gdzie ciemność mogłaby się ukryć. Światło płomienia staje się szersze i jaśniejsze. Niech przeniknie wszystkie części waszego ciała. Teraz nie mogą one już dłużej oddawać się ciemnym, podejrzanym i niecnym czynom - stały się narzędziami światła i miłości. Kiedy światło dociera w górę - do języka, znika z niego fałsz. Niech wzniesie się ono do oczu i uszu i zniszczy wszystkie ciemne pragnienia, które je trapią i prowadzą do patrzenia na to, co przewrotne oraz nakłaniają do zdziecinniałych rozmów. Niech wasza głowa nasyci się światłem i niech uciekną z niej wszystkie niegodziwe myśli. Wyobraźcie sobie, że światło jaśnieje w was coraz mocniej i mocniej. Niech jaśnieje wszędzie wokół was i niech rozprzestrzenia się coraz szerzej, obejmując tych, których kochacie, waszych znajomych i krewnych, przyjaciół i towarzyszy, waszych wrogów i rywali, osoby obce, wszystkie żywe istoty, cały świat.

Gdy światło będzie codziennie, głęboko i regularnie, oświetlać wszystkie wasze zmysły, wkrótce nadejdzie czas, gdy nie będziecie mogli już dłużej znajdować upodobania w widzeniu tego, co ciemne i niegodziwe, nie będziecie mogli już dłużej pragnąć mrocznych i złowieszczych opowieści ani niewłaściwego, szkodliwego, otępiającego i toksycznego jedzenia i picia, dotykania brudnych, poniżających rzeczy, uczęszczania do miejsc o złej sławie, gdzie wyrządza się krzywdę, nigdy już nie będziecie mieli złych zamiarów wobec nikogo. Trwajcie w tym wzruszeniu, jakie przynosi widzenie wszędzie światła. Jeśli teraz oddajecie cześć Bogu w jakiejś postaci, próbujcie wyobrażać sobie tę postać we wszechprzenikającym świetle, ponieważ światło jest Bogiem, a Bóg jest światłem.

Praktykujcie tę medytację regularnie każdego dnia, tak jak wam doradziłem. W innym czasie powtarzajcie imię Boga (dowolne imię, pachnące którymkolwiek z Jego wielu majestatów), zawsze pamiętając o tym, aby być świadomym Jego potęgi, łaski i hojności.

Zaawansowana medytacja Soham

Podejmijcie postanowienie, by w to święto Śiwaratri wizualizować Boga, który jest wewnętrzną siłą wszystkich. Z każdym swym oddechem aktywnie doświadczacie "Soham" (ja jestem Nim). Nie tylko wy, każda istota tego doświadcza. Jest to fakt, który długo ignorowaliście. Uwierzcie w to teraz. Jeśli będziecie obserwowali swój oddech i medytowali o tej wspaniałej prawdzie, powoli "ja" i "On" połączą się w jedno i Soham przekształci się w OM, pierwotny dźwięk (pranawę), który Wedy ogłaszają jako symbol bezpostaciowego, wszechwiedzącego Boga. To OM jest prawdziwą formą Boga, rzeczywistością, istniejącą poza całą tą "względną nierzeczywistością".

Oto prawdziwa dyscyplina duchowa, ostatnie okrążenie na bieżni postępów poszukiwacza duchowego. Jednak najpierw trzeba pokonać wiele początkowych okrążeń wymagających sporo wysiłku i wytrwałości. Radziłbym wam koncentrować się zawsze na jednym imieniu Boga, uosobieniu jednej z niezliczonych cech Jego chwały. Potem nastąpi rozszerzanie się waszej miłości oraz usunięcie nienawiści i zazdrości z waszej psychiki. Dostrzegajcie Boga, którego wielbicie, w każdej innej osobie tak wyraźnie, jakbyście widzieli Go w sobie. Wówczas staniecie się ucieleśnieniami miłości, spokoju i radości.

Znaczenie medytacji światła


Dzisiaj wieczorem chciałbym powiedzieć kilka słów o medytacji, ponieważ będzie to dla nas bardzo ważny instrument, który wykorzystamy, aby pomógł nam należycie rozegrać tę grę. Pamiętajcie, że przyjmujemy dwie zasady: miłość i pamięć o tym, że jesteśmy Bogiem. To wszystko jest teoretyczne, dopóki nie wzniesiemy naszej świadomości ku Bogu, dopóki nie nawiążemy bliskiego kontaktu z Bogiem. Jedyny sposób to skierować się do wnętrza; wówczas odkryjemy, że Bóg jest obecny w nas wszystkich. Trudno znaleźć Go na zewnątrz. Wprawdzie możemy powiedzieć, że on jest Bogiem, to jest Bogiem, rzeka jest Bogiem, góra jest Bogiem. Jednak wciąż nie odczuwamy tej rzeczywistości, dopóki nie zaczniemy zwracać się do wewnątrz i nie odkryjemy znajdującego się tam Boga.

Pamiętamy, że Bóg rozmawiał z Naradą i zapytał go: "Gdzie powinienem się ukryć, aby nie znalazł mnie żaden człowiek?". Narada rzekł: "Dlaczego nie wyruszyć w niebo?". Bóg powiedział: "Nie. Pewnego dnia ludzie będą umieli wznosić się w powietrze, będą mieli maszyny do latania i znajdą mnie tam w górze". Tak więc Narada oznajmił: "Udaj się w głąb oceanu". Ponownie Bóg powiedział: "Nie. Ludzie będą w stanie znaleźć drogę do morskich głębin i odnajdą mnie w tym miejscu". Tak więc Narada nie mógł znaleźć rozwiązania ani udzielić odpowiedzi Bogu. Wreszcie Bóg oświadczył: "Schowam się we wnętrzu człowieka, a wtedy ludzie nigdy nie pomyślą, aby mnie tam szukać" (śmiech zebranych). Zatem On jest dobrze ukryty w każdym z nas. Lecz znamy ten sekret. Wiemy, gdzie szukać Boga.

Naszym zadaniem jest skierować się do wewnątrz, aby odnaleźć go w środku. Ze względu na to, że zostało bardzo mało czasu do nadejścia złotej ery, Swami przyspiesza ten proces. Wykorzystuje Wychowanie w Wartościach Ludzkich, by pomóc nowym pokoleniom dzieci zwrócić się do wewnątrz i szukać Boga; wówczas dowiadujemy się, że dzieciom jest o wiele łatwiej, gdy z nimi pracujemy. Zaczynamy od najmłodszych lat, to bardzo proste. Nie znaczy to, że nikt z nas tego nie potrafi- wszyscy posiadamy już tę umiejętność, w przeciwnym razie nie byłoby was tutaj. Pamiętajcie, że Swami przygotowywał każdego z nas na to miejsce od wieków. Niektórzy z was byli wcześniej joginami; inni wypełniali w przeszłości liczne praktyki. Możecie tego nie pamiętać, lecz musieliście zdobyć jego łaskę, abyście mogli pojawić się w jego obecności. Dlatego uwierzcie w to - jesteście już przygotowani; inaczej nie byłoby was tutaj.

Swami zagłębia się coraz bardziej w Wychowanie w Wartościach Ludzkich i teraz będziemy określać jego edukację mianem Educare. Termin ten pochodzi od łacińskiego słowa "educare", mającego ten sam źródłosłów. Swami mówi nam, co on oznacza. "Educare" znaczy "ujawniać", czyli "wydobywać z wnętrza". Ludzkie wartości są ukryte w każdym człowieku. Powinno się je przejawiać i urzeczywistniać. Dlatego musimy je wydobywać, wyciągać z wnętrza. Nie możecie zaszczepić ludzkich wartości dziecku. Nie ma takiej potrzeby, gdyż ma już w sobie te cechy. Musimy znaleźć sposoby na to, jak je wydostać.

Obecnie edukacja musi się zmienić tak, abyśmy skoncentrowali się na wydobywaniu tych wartości z wnętrza dzieci. Jest tutaj kilkoro dzieci ze szkoły Sathya Sai w Tajlandii. Chodzą do naszej szkoły i codziennie praktykują medytację - właściwie nawet kilka razy dziennie. Wstają wcześnie rano o 5:30, następnie idą do pokoju modlitewnego, a potem zaczynają modlitwy i medytację. Są muzułmanie, większość stanowią buddyści, jest kilkoro nauczycieli z wiary chrześcijańskiej i parę dzieci wyznających hinduizm. Modlimy się na swój własny sposób, zgodnie z naszą własną religią. Jednak później, gdy przychodzi do medytacji, każdy się przyłącza, ponieważ zachodzi taka konieczność. Jest to sposób na naukę koncentracji - to pierwszy krok w stronę medytacji. Musicie nauczyć się koncentrować. Następnym krokiem jest kontemplacja. Wyjaśnię wam, co to znaczy. Później wchodzicie w medytację.

Zatem na drodze do medytacji są trzy kroki, począwszy od koncentracji. Gdy się koncentrujecie, doświadczacie wielu dobrych rezultatów. Dla przykładu, w naszym wielkim kampusie Uniwersytetu Kalifornijskiego przeprowadziliśmy badanie na studentach. Podjął się go prof. Abrams. Pierwsza grupa studentów nigdy nie praktykowała żadnej formy ćwiczeń koncentracji ani medytacji. Druga grupa studentów stosowała te praktyki od roku, a trzecia podejmowała je od dwóch lat. Wszystkie trzy grupy przyszły i słuchały wykładu, po którym sprawdzono, ile zapamiętali z jego treści. Pierwsza grupa potrafiła zapamiętać 40% informacji. Druga grupa, która praktykowała medytację od roku, zapamiętała 60%. Z kolei trzecia grupa, która stosowała praktykę medytacji od dwóch lat, była w stanie zapamiętać 70% treści wykładu. Widzicie, koncentracja jest niezbędna.

Swami przez cały czas zadaje mi pytania związane z edukacją. Pyta: "Co jest esencją edukacji?". Zawsze zgaduję, że to czy tamto, a Swami mówi: "Nie, nie, nie, nie". Lubi to robić - odrzuca moje odpowiedzi i zawsze mówi: "Nie" (śmiech wśród zebranych). Dlatego za każdym razem po upływie chwili milczałem. Nie odpowiedziałem na pytanie, wtedy on udzielił odpowiedzi. Powiedział: "Istotą edukacji jest koncentracja". Jeśli nie potraficie się skoncentrować, nie możecie studiować. Osoba potrafiąca na krótko skupić uwagę, nie może się bardzo dobrze uczyć. Dzieci z autyzmem, których umysły biegają wszędzie, nie mogą się skoncentrować ani uczyć.

W bardzo młodym wieku nie umiałem się skoncentrować, ponieważ, jak już mówiłem, byłem mistrzem bokserskim (śmiech wśród zebranych). Reagowałem dość emocjonalnie. Byłem bardzo niegrzecznym chłopcem (większy śmiech). Każdego, kto próbował coś ze mną zrobić, chciałem pobić. Z tego powodu brakowało mi koncentracji. Gdy studiowałem we Francji przez 2 lata, byłem ostatni w klasie. Następnie w wieku 11 lat wyjechałem do Anglii i ponownie byłem najgorszym uczniem w klasie aż do osiągnięcia 15 roku życia. Dzięki Jego łasce wróciłem na właściwą drogę, zmieniłem się i w wieku 15 lat przeszedłem transformację. Dowiedziałem się o medytacji. Sam zacząłem ją praktykować.

Nie miałem nauczyciela. Przeczytałem książkę o medytacji buddystów i rozpocząłem praktykę. Przypominała ona praktykowanie "Soham". Koncentracja na oddechu i powtarzanie mantry skoordynowanej z oddychaniem. Zaledwie po miesiącu stosowania tej praktyki, poczułem prawdziwy spokój. Byłem wielce zaskoczony. Zazwyczaj każdego dnia byłem bardzo zły, lecz po miesiącu praktykowania medytacji po prostu nie miałem ochoty się rozzłościć. Moja złość zaczęła znikać. To była ogromna niespodzianka zarówno dla wszystkich moich kolegów ze szkoły, jak i dla nauczycieli. Po roku zostałem najlepszym uczniem w klasie - pokonałem całą drogę z samego dołu na sam szczyt, ponieważ nauczyłem się koncentrować.

Oto jest esencja edukacji. Tak więc koncentracja jest nam wszystkim niezbędna, nie tylko ze względu na edukację. Powodem jest to, że zawsze jesteśmy uczniami; uczymy się przez całe nasze życie. Niezależnie od wieku, codziennie uczymy się czegoś nowego, a w czasie nauki musimy się skoncentrować. Jeśli teraz nie możecie się skoncentrować, wasz umysł biega wszędzie, a więc nie zrozumiecie tego, co mówię. Dlatego koncentracja jest potrzebna, by czegoś się nauczyć, cokolwiek zrobić; aby wydajnie pracować wymaga się od was koncentracji. W celu właściwego stworzenia gry życia, musicie skoncentrować się na tym, co robicie. Jeśli rozgrywacie tę grę prawidłowo to dobrze, pragnę tylko podać wam przykłady nauczycieli, którzy już się tego nauczyli.

Chciałbym podać przykłady wielkich uczonych z przeszłości. Sir Isaac Newton jako mały chłopiec lubił w samotności siadać pod jabłoniami, zamykając oczy (śmiech zgromadzonych). Nie wiem, dlaczego w młodości wybrał te drzewa (jeszcze większy śmiech). Sądzę, że w Anglii jest dużo jabłoni i dlatego to robił. Nie bawił się, tak jak inne dzieci - dorósł i takie zachowanie weszło mu w nawyk. Po prostu szedł w to miejsce, siadał w ciszy, zamykał oczy, był spokojny.

Nieświadomie praktykował medytację. Kierował się sercem. W każdym razie, nadal tak postępował. Gdy dorósł poszedł do Cambridge i tam pracował. Gdy był w Cambridge, rosło tam mnóstwo jabłoni (cichy śmiech zebranych). Kiedy ja przebywałem w Cambridge, także siadałem pod jabłonią (głośniejszy śmiech).

Tak czy inaczej, pewnego dnia myślał o komecie Halleya i o tym, jak często wraca i okrąża ziemię. Cóż, nie mógł tego obliczyć ani sobie wyobrazić. Poszedł pod jabłoń, zamknął oczy i jak mówi nam historia, z drzewa spadło jabłko. Nagle wykrzyknął: "Eureka! Znam, znam odpowiedź!". Potrafił powiedzieć światu, że kometa Halleya przelatuje dookoła ziemi co 76 lat. Nie pomylił się ani trochę. Tak więc zauważcie, że Sir Isaac Newton wiele rzeczy odkrył dzięki medytacji. Einstein również mówił, że jego intuicja często dochodziła do głosu wtedy, gdy był całkowicie wyciszony. Wielu wielkich uczonych tak postępowało.

Chciałbym wam powiedzieć, że tutaj, w Kalifornii w latach 1971-1972 pomagałem budować statek kosmiczny Wiking. Wtedy naukowcy starali się go wysłać na trzy planety: na Marsa, Wenus i na Merkurego. Nie dali rady. Rosjanie próbowali wiele razy. W tym czasie Rosjanie i Amerykanie uczestniczyli w wyścigu, który polegał na tym, kto pierwszy wyląduje na tych planetach.

Jednak obydwu krajom się nie powiodło; powodem była zbyt duża odległość. Nie mogli tego kontrolować z ziemi. Wysłanie sygnału na Marsa o wylądowaniu statku kosmicznego zajmuje 20 minut; tyle dociera sygnał, lecz samo lądowanie trwa tylko 12 minut. Próbujecie kontrolować statek, wysyłacie sygnał, a on (statek) zniknął. Mógłby się rozbić. Działo się tak przez dłuższy czas. Znalazłem na to sposób, gdy pierwszy raz ubiegałem się o pracę w NASA, chociaż był to projekt NASA. Oni odrzucili moją kandydaturę - powiedzieli: "Przepraszamy, nie przyjmujemy kosmitów" (śmiech zgromadzonych). Użyli tego słowa! (większy śmiech).

Myśleli, że przybyłem z innej planety. Tak, zatrudniali tylko obywateli Stanów Zjednoczonych. Ale później dowiedziałem się, że w NASA nad projektami pracuje wiele osób, które nie mają amerykańskiego obywatelstwa, obcokrajowców. Dlaczego mogą tak robić? Był nawet człowiek, który pomógł przenieść Stany Zjednoczone w erę kosmiczną - pierwszej rakiety, która poleciała w kosmos, nie zbudował obywatel Stanów Zjednoczonych. Był to Niemiec, Werner von Braun. Cóż, przyjął obywatelstwo amerykańskie (śmiech dr Jumsai). W każdym razie dowiedziałem się, że wielu kosmitów dostało tam pracę (śmiech zebranych), więc dlaczego nie ja?

Przeanalizowałem te projekty. Odkryłem, że aby zostać przyjętym do NASA, nikt inny nie może pracować nad danym projektem. Innymi słowy, nie mogą zajmować się nim Amerykanie; ani razu im się nie udało. Spojrzałem na historię głównych projektów i dowiedziałem się, że nie zdołali umieścić statku kosmicznego na powierzchni jakiejkolwiek planety - zawsze ponosili porażkę. Zatem złożyłem propozycję: zbuduję małą maszynę, która zaniesie statek kosmiczny na powierzchnię Marsa, z miękkim lądowaniem, bez żadnego problemu. Ponieważ wyrazili zainteresowanie, przeprowadzili ze mną rozmowę.

W tamtym czasie musiałem rywalizować z czterema Amerykanami, którzy byli bardzo doświadczeni - mieli duże doświadczenie w astronautyce, lecz wszyscy odpadli. Byłem jedynym człowiekiem, który nigdy nie przegrał, ponieważ w życiu nie zbudowałem statku kosmicznego (wielki śmiech i aplauz zebranych). Tak więc nie mieli wyboru. Na samym początku muszę się przyznać, że nie wiedziałem, jak to zrobić. Tak czy inaczej, nie znaleźli nikogo innego, więc przyjęli mnie i powiedzieli, że muszę bardzo ciężko pracować.

Byłem naukowcem. Próbowałem eksperymentować. Budowałem prototypy i testowałem je - nie działały. Testowałem je ponownie i dalej nie działały. Trwało to rok. W końcu zdałem sobie sprawę, że nie tędy droga. Zamiast dalej pracować, wspiąłem się na górę Big Bear Mountain w pobliżu Los Angeles. Spędziłem tam 4-5 dni i oderwałem się zupełnie od statku kosmicznego. Praktykowałem medytację, stałem się bardzo spokojny i wyciszony, a także wzniosłem świadomość. Gdy wznosisz świadomość, zaczynasz łączyć się z nadświadomym umysłem, atmą. Atma wie wszystko! Dlatego wiemy, że nagle rozwijamy intuicję. Siedziałem tam piąty dzień i nagle powiedziałem: "Ach! Znam odpowiedź!".

Przyjechałem jak najszybciej i zbudowałem tutaj tę maszynę - prototyp - dla ludzi odpowiedzialnych za systemu inżynieryjny. Włączyli ją, przetestowali i powiedzieli: "Tak! To działa!". Poproszono mnie o zbudowanie trzech takich maszyn. Później skontaktowali się ze mną przedstawiciele rządu Stanów Zjednoczonych i oświadczyli: "Chcielibyśmy, aby został pan obywatelem Stanów Zjednoczonych" (śmiech zebranych). Nie chcieli, abym dłużej był kosmitą (większy śmiech). "Cóż, muszę to przemyśleć" - oznajmiłem. Powiedzieli, że mają dla mnie bardzo dobry projekt.

Miałem skonstruować nowy bombowiec B-1 (pomruk zgromadzonych). Mogłem zaczynać od razu, ponieważ wtedy trwała wojna w Wietnamie, a samolot wojskowy B-52 został zestrzelony przez Rosjan. Chcieli nowy bombowiec, którego nie będzie można zestrzelić - zamierzali nadać mu nazwę B-1. Wówczas nie mieli samolotów B-1, obecnie już je posiadają. Powiedziałem: "Przykro mi, nie buduję takich rzeczy. Nie konstruuję maszyn wojennych". Zrezygnowałem z pracy i wróciłem do Tajlandii.

W każdym razie, wysłali te statki kosmiczne. Lot na Marsa zajął im 11 miesięcy, wtedy weszły na orbitę wokół tej planety. To orbitowce. Taka maszyna znajduje się poniżej w osłonie termicznej. Następnie, gdy uczeni uważnie obejrzeli powierzchnię Marsa, zdecydowali, że statek Wiking 1 powinien wylądować na zupełnie płaskim terenie, a statek Wiking 2 osiąść w miejscu, gdzie występują niewielkie góry. Tak więc, naukowcy nacisnęli guzik, aby wysłać dochodzący do statków sygnał, który uruchomił skonstruowaną przeze mnie maszynę. Rozpoczął się proces zniżania pojazdów do powierzchni Marsa.

To schodzenie do powierzchni umożliwiła zbudowana przeze mnie maszyna kontrolująca lądowanie. W końcu obydwa bezpiecznie wylądowały na Marsie. Tutaj z przodu możecie zobaczyć Wikinga 1, a z tyłu lądowanie na Marsie i jego powierzchnię; a to bardzo podobny widok pochodzący z Wikinga 2. Ten statek nadal przebywa na Marsie; pracował ponad 6 lat, prawie 7 lat, dostarczał wielu informacji o Marsie. Lądowanie miało miejsce w lipcu 1976 roku. Zgadza się, zdarzyło się to dawno temu, lecz był to pierwszy w historii statek kosmiczny, który wylądował na innej planecie. I znowu, dokonaliśmy tego dzięki medytacji.

Widzicie, jaka jest siła medytacji. To kolejny eksperyment przeprowadzony tym razem przez Niemca z Uniwersytetu w Kolonii. Tamtejsi uczeni studiowali zachowanie; mówili, że wszystko, co kieruje się w prawą stronę, wzrasta, a wszystko, co zmierza w lewą stronę, maleje. Dowiedzieliśmy się, że w czasie praktykowania medytacji, zwiększa się wasza wydajność pracy. Macie więcej pewności siebie. Mówiłem wam, że pewność siebie jest wynikiem urzeczywistnienia prawdy, która jest w was. Kiedy bowiem uświadomicie sobie tę prawdę, kiedy zaczniecie łączyć się z najwyższą świadomością, wtedy zyskacie pewność siebie. Wiecie, że nie jesteście tym ciałem, lecz najwyższą świadomością, atmą.

Dlatego pewność siebie przychodzi naturalnie; posiadacie umiejętność pozostawania w dobrych relacjach z innymi, ale są one ograniczone przez emocje - tzn. dostrzegacie zło u innych, stres, wykorzystywanie przez nich, zmartwienia, niepokój, agresję i strach. Medytacja poprawi nasze zachowanie pod wieloma, wieloma względami. To bardzo skuteczna metoda; pomoże nam wszystkim rozegrać naszą grę życia.

Swami, awatar tej ery, powiedział, że w dawnych czasach, abyście mogli skierować się do wnętrza, dojść do boskości, która jest w was, potrzebowaliście wielu lat praktyki. Naprawdę musieliście przebywać w lesie i podejmować wiele bardzo trudnych praktyk. Jeszcze zanim guru przyjął was na swojego ucznia lub studenta, rzeczywiście musieliście pracować i służyć nauczycielowi przez wiele długich lat. Nie było to łatwe i nawet wtedy musieliście podejmować praktykę przez wiele żywotów.

Jednak obecnie Swami z powodu swojej miłości do nas wszystkich i planu zaprowadzenia pokoju na ziemi, przekazał nam wszystkim niezwykle silną metodę do praktykowania. To medytacja światła. Jest to najpotężniejsza, najskuteczniejsza praktyka medytacji, jaką możemy stosować w dzisiejszych czasach i w dodatku taka prosta.

Pomówmy trochę więcej o tym, dlaczego medytacja światła jest tak silna. Pierwszym elementem medytacji światła jest praktykowanie koncentracji. Koncentrujemy się na świetle. Pierwszy krokiem do medytacji jest koncentracja i ona obejmuje medytację światła. W czasie, gdy koncentrujemy się na świetle, przenosimy to światło do różnych części ciała.

Kolejność: musimy zacząć od światła na czole. Kolejny krok to doprowadzenie go do serca, prawda? To konieczne, jest to coś, co Swami nazwał właściwą kolejnością. Później, jak mówi Swami, możecie je przenosić, gdzie tylko chcecie, w takiej kolejności, w jakiej wam się podoba. Zatem przenoszę je do rąk, do stóp, cofam się do ust, uszu, do oczu, a potem do głowy - możecie to robić w innej kolejności. Jeśli przyzwyczailiście się do innych kierunków przenoszenia światła, w porządku, nie ma problemu. Jednak zacznijcie od światła dochodzącego do waszego czoła, a następnie do serca.

Później możecie przejść przez całe ciało, tak jak chcecie, aby powrócić do głowy. Jest to ostatnia część, do której przynosicie światło we wnętrzu waszego ciała. Wszystko w porządku? Podczas tej sekwencji w istocie przeprogramowujemy się, przejawiając pozytywne myśli; to jest - będę widział dobro, będę słyszał dobro, będę wypowiadał dobro, będę czynił dobro, będę odważnie szedł naprzód z pewnością siebie - cokolwiek chcecie. Od was zależy przeprogramowanie się przy pomocy pozytywnego myślenia. W rzeczywistości wypełniamy naszą podświadomość pozytywnymi myślami, nowymi programami, a jednocześnie uczycie się koncentracji. Wówczas roztaczacie to światło. Zamierzacie rozszerzyć swoją świadomość.

To światło symbolizuje waszą świadomość; możecie je rozprzestrzeniać, a ono zaczyna otaczać każdego. To światło obejmuje wszystkich: zwierzęta, przyrodę, cały świat, cały kosmos mieści się w tym świetle. Znaczy to, że rozwinęliście się, rozszerzyliście swoją świadomość, tak aby objęła cały wszechświat. To światło w waszym wnętrzu jest obecne w każdym człowieku, znajduje się także w górach, rzekach, w gwiazdach, w księżycu, we wszystkich planetach i galaktykach. To samo światło, które jest w was, jest we wszystkim.

A teraz dochodzimy do etapu kontemplacji, gdzie rozmyślamy o nieskończonym świetle, które jest Bogiem. Kontemplujemy Boga, Bóg jest teraz wszechobecny. On jest wszędzie, w całym wszechświecie, jest ucieleśnieniem światła. Tak więc kontemplujemy; ten etap to nie medytacja. Medytacja znaczy być jednym. W medytacji nie istnieje ani osoba medytująca, ani przedmiot medytacji. Jednak w kontemplacji nadal jesteśmy tutaj, podejmujemy medytację, kontemplujemy Boga, więc mamy przedmiot kontemplacji. Ten przedmiot jest cały czas oddalony, dlatego po prostu kontemplujemy światło, kontemplujemy Boga, lecz później przechodzimy do ostatniego etapu. Podążamy ostrożnie, praktykujemy kontemplację i bardzo często stopniowo przechodzimy do medytacji. Medytacja zacznie się wtedy, gdy powiemy sobie - jestem w świetle, a światło jest we mnie. Wciąż jest to kontemplacja.

Jestem światłem. Od razu zatapiamy się w Bogu. Jesteśmy światłem. Nie ma już żadnej różnicy między mną a światłem. Jesteśmy jednym. Gdy mówisz do siebie: "Jestem światłem", zachowaj nieruchomą pozycję i ciszę tak długo, jak tylko możesz, ponieważ w tej chwili łączysz się z Bogiem, stajesz się jednym z Bogiem. Nie wstawaj! Wiecie, że niektórzy ludzie mówią: "Jestem w świetle, światło jest we mnie. Jestem w świetle, loka samasta" (zaśpiewał głośno dr Jumsai - śmiech zebranych). Tak nie można!

Jest to ostatni etap w waszej medytacji - to prawdziwa medytacja, bądźcie w tej medytacji! Zatopcie się w Bogu; po prostu usiądźcie nieruchomo, w ciszy, odczuwajcie, że jesteście w świetle. Osiągnięcie ogromny spokój, radość, szczęście i błogość. Cieszcie się tą błogością. Pozostańcie w tym stanie tak długo, jak potraficie. Może to być 5 minut, może być 10 minut. Niektórzy z was mogą chcieć zostać tak dłużej.

Później, jeśli zatopicie się w Bogu, nie będziecie mogli robić nic innego; nie będziecie w stanie już dłużej rozgrywać gry życia. Jednak większość z nas i wy także, będziecie mieli pracę do wykonania. Mamy obowiązek, jaki przydzielił nam Swami i dlatego musicie wrócić. Nie odchodźcie jeszcze (śmiech zgromadzonych). Wiecie, że w pełni łącząc się z Bogiem, nie musicie wracać. Nie ma takiej potrzeby. Musicie opuścić swoje ciało i odejść. Lecz proszę, potrzebujemy was wszystkich (śmiech zgromadzonych); jesteście nam potrzebni w ciele fizycznym do wykonania określonej pracy w ramach posłannictwa Swamiego. Właśnie dlatego zostaliśmy sprowadzeni przez organizację.

Powróćcie do ciała fizycznego przynosząc światło z powrotem do serca. Umieście to światło w sercu, a znów staniecie się świadomi siebie; powoli wstańcie i zacznijcie wykonywać pracę, jaką mamy do zrobienia. Starajcie się to robić codziennie. Aby medytacja odniosła skutek, musicie wybrać czas na jej praktykowanie. Jeśli postanowicie praktykować ją co rano o godzinie 6:00 (w istocie Swami mówi, że najlepszy czas na medytację przypada między godziną 3:00 a 6:00, zacznijcie więc 10 minut wcześniej, o 5:50. - żart i śmiech dr Jumsai).

Dzieje się tak dlatego, że godziny od 3:00 do 6:00 to bardzo pomyślny czas, szczególna energia, wibracje, a także panująca wokół nas cisza. Zatem zaczynajcie wcześnie. Jednak jeśli zdecydujecie się praktykować medytację o 5:30, trzymajcie się tego, bez względu na wszystko! Dobrze? Przestrzegajcie godziny. Powód jest taki, że gdy robicie pewne rzeczy regularnie, staje się to nawykiem. Podświadomość będzie znała porę i podświadomość wam pomoże - tak jak codziennie, powiedzmy o 12:00, jemy lunch, więc każdego dnia podświadomość zacznie wytwarzać enzymy, soki trawienne, które sprawią, że poczujecie się głodni i gotowi do jedzenia. Następnie różne enzymy strawią wasz pokarm.

Niemniej jeśli jecie o złej godzinie, możecie dostać wrzodów, ponieważ żołądek wyprodukuje enzymy o niewłaściwej porze, a wy nie zjecie na czas i dlatego zaczną one atakować żołądek. Bądź też, jeśli zjecie, a żołądek nie wytworzy enzymów lub soków trawiennych, wówczas dostaniecie niestrawności. Dlatego kiedy jecie, musicie to robić o właściwej porze, regularnie, każdego dnia - w przeciwnym razie będziecie mieli kłopoty.

W ten sam sposób, jeśli codziennie praktykujecie medytację o tej samej porze, wtedy jesteście do niej przyzwyczajeni, wasza podświadomość przygotowuje wasze ciało na spokój, rozluźniacie ciało, siadacie i z łatwością wchodzicie w medytację. Tak więc, bądźcie regularni - medytujcie o tej samej porze, przynajmniej raz dziennie. Pozostały czas możecie dowolnie wykorzystać na praktykę medytacji tyle razy, ile chcecie, ale musicie mieć jedną określoną porę.

Nie praktykujcie medytacji po obfitym posiłku, ani po lunchu, ani po śniadaniu - zróbcie to wcześniej - ponieważ po sutym jedzeniu krew będzie musiała krążyć wokół waszego żołądka; skoncentruje się tam, aby pomóc w procesie trawienia. Oznacza to mniejszą ilość krwi w mózgu, w związku z tym nie będziecie czujni. Po obfitym jedzeniu czujecie się ospali i senni. Nie jest to odpowiedni czas na praktykę medytacji.

Gdy siadacie do medytacji, możecie przyjąć dowolną wygodną pozycję pod warunkiem, że plecy są proste. Kiedy siadacie, jeśli chcecie usiąść na krześle, upewnijcie się, że macie pewnego rodzaju izolator. Innymi słowy, połóżcie ma krzesło koc lub coś innego, aby uchronić się przed wypływem energii, gdyż jeśli dla przykładu macie styczność z metalowym krzesłem, pobierze ono waszą energię. Subtelna energia bierze udział w medytacji i nie chcecie, by się wyczerpała.

Jeśli siadacie na podłodze, upewnijcie się, że jest na niej dywan. Musicie mieć matę lub dywan do siedzenia. Nie siadajcie na kamieniach, na skałach ani na ziemi, bo wasza energia wypłynie, a wy nie będziecie mogli tak łatwo zatopić się w Bogu. Zatem, wykonajcie te wszystkie czynności, które wam pomogą.

Teraz rozumiemy, że "medytacja światła" to najpotężniejsza medytacja przekazana nam przez awatara tej ery, dlatego jest koniecznością! Praktykujcie ją! Przejdziecie przez wszystkie trzy etapy medytacji, od koncentracji przez kontemplację, aż po medytację. Kiedy to uczynicie, nagle uświadomicie sobie swoją boskość. Później łatwo zapamiętacie, że jesteście Bogiem. Zaczynacie zdobywać wszystkie dostępne wam rodzaje wiedzy i mądrości. Nawiązaliście kontakt ze swoim prawdziwym guru, ze swoim sadguru, który jest w nas wszystkich. Ten sadguru będzie was uczył, pomagał wam i prowadził was. Nigdy nie zbłądzicie, jeśli tylko potraficie skontaktować się z Bogiem, który jest w was.

Nie myślcie sobie, że gdy raz połączycie się z Bogiem, odejdziecie. Nie, możecie wrócić. To bardzo dziwne. Gdy byłem bardzo mały, złożyłem przysięgę i jestem naprawdę zaskoczony tym, dlaczego podjąłem takie postanowienie. Przysiągłem sobie, że nigdy nie połączę się z Bogiem, dopóki wszyscy inni nie połączą się z Bogiem. Zamierzam być ostatni (stłumiony śmiech zebranych). Pamiętam, jak zacząłem się modlić: "Pozwolisz mi pójść do piekła, zamiast do nieba?". Cóż, to bardzo dziwne - nie wiem, czemu to zrobiłem, ale złożyłem taką przysięgę.

(Dr Jumsai żartobliwie) Pozwolę wam pójść w pierwszej kolejności (śmiech zebranych). Sam zostanę tutaj i będę jeszcze więcej pracował. W każdym razie, proszę, pamiętajcie, że awatar tej ery obdarzył nas tą medytacją światła i mówi nam, że kodeks postępowania stanowi o praktykowaniu tej medytacji każdego dnia. Zgadza się? Dlatego musimy to robić - musimy ją praktykować. To nasz obowiązek, jeśli chcemy być prawdziwymi wielbicielami, jeśli chcemy wykonać pracę, jaką mamy do zrobienia.

Już wkrótce wszyscy uświadomicie sobie, po co tutaj jesteście, jaki jest wasz cel, jaka jest nasza rola w organizacji, jakie jest nasze zadanie w misji awatara. Bardzo szybko zbliża się czas, kiedy wszyscy musimy to sobie uświadomić, abyśmy mogli wykonywać pracę, pomagać awatarowi. Wiecie, co trzeba zrobić - zebrać armię ludzi. Wy jesteście jego armią. Wówczas stanie się jasne, jaką pracę mamy realizować.

Sai Ram!

Jak przeprowadzić medytację światła

Proszę, usiądź prosto. Nie napinaj mięśni. Bądź zupełnie zrelaksowany. Zacznijmy od głębokich wdechów i wydechów. Następnie powtarzajmy słowa: "Soooo-Hammmm" - "So" podczas wdechu, a "Ham" przy wydechu. Proszę, zrób to po cichu w swoim umyśle.

Skoncentruj się na oddechu. W dalszym ciągu powtarzaj w umyśle: "Soooo-Hammmm".

Teraz pomyślmy o świetle przed nami. Przenieśmy to światło do swego czoła; niech to światło wypełni naszą głowę. Gdziekolwiek jest światło, tam nie powinno być ciemności. Jesteśmy wypełnieni dobrymi myślami; nasze myśli są wypełnione miłością.

Teraz przenieś światło do swego serca. Wyobraź sobie tam kwiat w pąku. Gdy światło dochodzi do kwiatowego pąka, on rozkwita, płatki powoli się otwierają i staje się pięknym kwiatem. Nasze serce staje się czyste. Nasze serce wypełnia się miłością.

Teraz przenieśmy światło do naszych ramion, do naszych rąk. Obie nasze ręce napełniły się światłem. Czynimy dobro, służymy wszystkim, wypełniamy nasze obowiązki z miłością.

Teraz przenieśmy światło do naszych nóg, do naszych stóp. Obie nasze stopy napełniły się światłem. Idziemy odważnie z pewnością siebie do celu naszego życia.

Teraz przenieśmy światło w górę przez całe ciało, aż do szyi, do naszych ust. Nasze usta i język napełniły się światłem. Mówimy prawdę, mówimy, co jest dobre i owocne, głosimy miłość.

Teraz przenieśmy światło do naszych uszu. Nasze uszy napełniły się światłem. Słuchamy dobrych rzeczy. Słyszymy dobre rzeczy, słuchamy wszystkich z miłością.

Przenieśmy to światło do naszych oczu. Nasze oczy napełniły się światłem. Widzimy dobro w każdym i we wszystkim.

Ponownie przenieśmy to światło w górę, do naszej głowy. Niech nasza głowa wypełni się światłem. Teraz niech światło zwiększy swoje natężenie. Staje się coraz jaśniejsze. Pozwólmy temu światłu rozprzestrzeniać się na zewnątrz, dopóki nie obejmie nas wszystkich obecnych na tej sali, nadal roztaczajmy to światło na naszych rodziców, krewnych i naszych przyjaciół - wszystkich okrywa światło.

Kontynuuj rozprzestrzenianie tego światła, aż obejmie cały świat, a wszyscy znajdą się w tym świetle: zwierzęta, przyroda - wszystko jest częścią tego światła. Niech świat wypełni się światłem, miłością i pokojem.

Kontynuuj rozszerzanie się tego światła, dopóki cały wszechświat się nim nie wypełni - światło jest wszędzie.

Jesteśmy w świetle.

Światło jest w nas.

Jesteśmy światłem.

(długa, trwająca kilka minut przerwa)

A teraz przenieśmy światło do naszego serca. Umieśćmy to światło w naszym sercu. Niezależnie od tego, dokąd idziemy i co robimy, to światło jest zawsze w naszym sercu.

Teraz możecie powoli otworzyć oczy.

Wyjdźcie z medytacji.

Źródło: http://region7saicenters.org/saidocuments/Meditation.pdf

Tłum. Dawid Kozioł
red. Izabela Szaniawska
(wrzesień 2013)

**Pobierz pełną wersję do druku




Pan Steen Piculell
- człowiek o niezachwianej wierze


19 maja 2013
Drodzy Bracia i Siostry,

Z ciężkim sercem dzielę się z Wami smutną wiadomością o odejściu naszego ukochanego brata, Pana Steena Piculella, przewodniczącego strefy 8 krajów rosyjskojęzycznych. Steen znalazł się u boskich lotosowych stóp Bhagawana Śri Sathya Sai Baby w dniu 18 maja 2013 r., gdy stan jego zdrowia nagle pogorszył się w wyniku choroby zdiagnozowanej na początku stycznia. Pana Piculella bardzo kochała żona Inge i cała rodzina, która bardzo o niego dbała i służyła mu w czasie choroby. Wielbiciele z krajów rosyjskojęzycznych oraz wielbiciele Sai na całym świecie szczerze modlili się za jego duszę, aby odpoczęła w pokoju u naszego Pana Sathya Sai Baby. Każdy z nas podziwiał Steena za jego niezachwianą wiarę w Bhagawana, awatara tej epoki.
Steen postępował ściśle według wskazówek Bhagawana i był poddany Swamiemu całkowicie. Wszyscy będą o nim pamiętali za jego miłość i oddanie dla rozprzestrzeniania uniwersalnego przesłania Swamiego i za położenie solidnych podstaw pod kontynuację dzieła i misji Swamiego oraz tego, aby coraz więcej Rosjan czerpało z tego w nadchodzących latach.
Chociaż w ostatnim okresie życia dotknęła go choroba, jego oddanie dla organizacji i misji dzieła Swamiego nie osłabło. Powinniśmy znaleźć pocieszenie w tym, że Swami wezwał go do domu, wezwał tego, który służył jako natchniony instrument miłości, że wypełnił zadanie powierzone mu przez naszego Pana Sai. Steen jest przykładnym liderem i doskonałym wielbicielem w Organizacji Sathya Sai. Pracował bez wytchnienia dla wielbicieli Sai w Rosji i służył im z pokorą, chętnie pomagając w realizacji potrzeb i projektów. Dzięki swojemu sercu pełnemu współczucia i miłości, mógł tak dobrze utożsamiać się z rosyjską duszą i miłością wielbicieli rosyjskich dla Swamiego.
Poświęcił swój czas, energię i pieniądze, aby przemierzyć wszystkie części Rosji, inspirować i służyć wielbicielom. Zaprzyjaźnił się z nimi, był prawdziwym i wielkodusznym przyjacielem. Jestem pewien, że powiedzą: "Dziękuję ci za to, że byłeś w moim życiu". Był szczery i zawsze bezpośredni w swoim przekazie. Swami zawsze kochał rosyjskich wielbicieli za ich szczerość i skromność. Steen zawsze utrzymywał tę piękną relację z naszym Panem Sai.
Proszę, dołączcie do mnie w moich modlitwach do Swamiego, aby pomógł rodzinie uporać się z ogromną stratą ukochanej osoby i dał siłę wszystkim wielbicielom, którzy mieli to szczęście poznać go i pracować z nim, aby z nową energią kultywowali dziedzictwo, które pozostawił.

Dżej Sai Ram
Z pełnymi miłości wyrazami szacunku
Narendranath Reddy
Przewodniczący Rady Prasanthi



OM SAI RAM
Drodzy Bracia i Siostry!

Po czasie zmagań i dobrej nadziei na powrót do zdrowia, nasz drogi Brat Steen Piculell odszedł 18 maja 2013 roku.
Przez wiele lat działał jako główny koordynator na kraje wschodnie naszej strefy, gdzie jest wspominany jako inspirujący przykład, który w potrzebie zawsze służył pomocą i radą.
Przez wiele lat pełnił funkcję przewodniczącego strefy w krajach rosyjskojęzycznych i służył całym sercem, dopóki jego koło ziemskiego życia się nie zamknęło. Razem ze swoją żoną Inge był tak aktywnie zaangażowany w wiele działań strefy 8, że stał się bardzo drogim i pełnym miłości "Rosyjskim Bratem", głęboko rozumiejącym rosyjskie dusze.
Szerzenie nauk Sathya Sai, wiedzy o jego działalności i pomaganie w budowaniu Organizacji Sathya Sai w wielu krajach było jego prawdziwym oddechem życia.
Z miłością dzielił się swoimi doświadczeniami z awatarem tej ery, posiadał niezachwianą wiarę we wszechobecnego, wszechmocnego i wszechwiedzącego Pana. Miał zawsze dozę dobrego poczucia humoru, aby uczynić zrozumiałym to, że życie to gra, w którą kochał grać.
Niech spokojnie i szczęśliwie stanie się teraz jednym ze swoim ukochanym Bogiem.
Będziemy go wspominać jako naszego drogiego przyjaciela i brata i modlić się, aby jego rodzina poradziła sobie z wielką stratą, jakiej wszyscy teraz doświadczamy.

Pełne miłości wyrazy szacunku
Petra von Kalinowski

Tłum. Dawid Kozioł




Smutne pożegnanie bardzo miłego Przyjaciela



Obraz Jörga Hubera, autora wszystkich okładek do płyt CD Dany Gillespie.

** Obraz "Sad goodbye..."



Indie - inspiracja dla całego świata

Jest to w istocie najwspanialszy spektakl na ziemi, pean na cześć tolerancji wobec różnorodności oraz etos demokracji, w którym głos oddaje ponad 700 milionów ludzi - każdy głosujący wnosi swój mały udział w prowadzenie ich starożytnej cywilizacji w przyszłość. Wywołuje to tym większe wrażenie, że odbywa się w sąsiedztwie niestabilnych politycznie i targanych konfliktami państw - Pakistanu, Chin i Birmy.

Ten kraj stoi przed ogromnymi, prawdopodobnie większymi niż jakiekolwiek inne państwo problemami, w szczególności dotyczącymi rozwoju i zwalczania terroryzmu. Jednak biorąc pod uwagę wyzwania tego kraju i państw ościennych, jest to tym bardziej zadziwiające, że ten najbardziej zróżnicowany naród na ziemi - z setkami języków, wszystkimi wyznaniami i kulturami, nie tylko przetrwał, ale wciąż dobrze się rozwija.

Kraj, w którym narodził się hinduizm, buddyzm, dżinizm i sikhizm; kraj, który jest drugim państwem na świecie, jeśli chodzi o liczbę wyznawców islamu; kraj, w którym od 2000 lat istnieje chrześcijaństwo, w którym znajdują się najstarsze żydowskie synagogi i w którym mieszkają społeczności Żydów od czasu, gdy Rzymianie spalili ich drugą świątynię; kraj, gdzie rezyduje Dalajlama i działa tybetański rząd na uchodźstwie; kraj, w którym schronienie znaleźli zoroastrianie z Persji, gdy zostali wyrzuceni ze swej starożytnej ojczyzny; kraj, w którym zamieszkali Ormianie i Syryjczycy oraz wiele innych narodowości; kraj, który według mającej swoją siedzibę w Paryżu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) miał najsilniejszą gospodarkę na świecie przez 1500 lat na przestrzeni ostatnich 2000 lat, uwzględniając drugą co do wielkości gospodarkę na świecie 200 lat temu; kraj, w którym trzy razy wybierano na prezydenta wyznawcę islamu, gdzie premierem jest wyznawca sikhizmu, a przewodniczącą rządzącej partii - pochodząca z Włoch chrześcijanka; kraj, którego prezydentem również jest kobieta, następczyni prezydenta wyznającego islam, wybitnego naukowca, który został bohaterem narodu; kraj, gdzie kwitnąca gospodarka każdego roku wyciąga z biedy 40 milionów ludzi i w którym prognozuje się, że do 2025 roku większość populacji będzie stanowiła klasa średnia dorównująca liczbie ludności Stanów Zjednoczonych; kraj, w którym optymizm i energia przejawia się w filmach, sztuce, wzroście gospodarczym i uczestnictwie w wyborach pomimo licznych ogromnych wyzwań i trudności; kraj, w którym wszystkie wielkie siły walczą o wpływy po to, by to państwo znalazło swoje miejsce w świecie.

Miejscem tych wszystkich wydarzeń są Indie, gdzie ponad 1/10 ludności przygotowuje się do udziału w wyborach - jest to inspiracja dla całego świata.

Źródło: The New York Times, V. Mitchell: The Indian Elections - Letter to New York Times, April 15, 2009

Tłum. Dawid Kozioł



Zrozumieć boskość Bhagawana Śri Sathya Sai Baby

Hołd dla uczczenia urodzin Bhagawana 23 listopada br.
Autor - Kanchana Kodituwakku
"Sunday Times", Sri Lanka, 20 Nov 2011

http://www.sathyasai.org/news/2011/understandingTheDivinity.html

Bóg przejawił się w ludzkiej formie 86 lat temu, 23 listopada 1926 r., w wiosce Puttaparthi w południowym regionie Dambadiva. Zgodnie z tradycją nazywał się Satjanarajana Radżu i wychowywał się w rodzinie do ukończenia 14. roku życia, kiedy ogłosił, że nosi imię "Sai Baba" i nie będzie już członkiem rodziny Radżu, ponieważ przyszedł, aby służyć całej ludzkości.

Powiedział swojej rodzinie, że wiele tysięcy ludzi na świecie niecierpliwie oczekuje jego przybycia, przybycia tego, który niesie boskie światło wybawienia od ziemskiej niewoli - w taki sposób rozpoczął służbę dla ludzkości. Rozpoczął swoją boską misję z kilkoma bliskimi wielbicielami i zamieszkał w Prasanthi Nilajam (Przybytku Najwyższego Spokoju), położonym około 1,5 km od jego miejsca urodzenia.

Jego najważniejszym dążeniem było zaszczepianie i rozwijanie w człowieku fundamentalnych ludzkich cech. Każdy, kto zaczyna zgłębiać podstawowe nauki Sai, oparte na prawdzie (satji), prawości (dharmie), miłości (premie), niekrzywdzeniu (ahimsie) i pokoju (śanti) dojdzie do wniosku, że nie są one w żaden sposób sprzeczne ani nie różnią się od wszelkich ścieżek duchowych opisanych w zasadniczych naukach religii występujących na świecie, w chrześcijaństwie, hinduizmie, islamie, buddyzmie i w każdym innym wyznaniu.

Doświadczenie prawdziwych poszukiwaczy duchowych reprezentujących wszystkie główne religie na świecie było takie, że nauki Sai miały istotny wpływ na właściwe zrozumienie głębszego znaczenia nauki wykładanej przez wielkich nauczycieli - Buddę, Jezusa Chrystusa, Allacha lub tej zawartej w Wedach.

Bhagawan Śri Sathya Sai Baba podkreślał, że wszyscy powinni rozumieć wskazówki wytyczone przez wielkich nauczycieli religii oraz świadomie przestrzegać i postępować zgodnie z zasadami, które określają ich wyznania.

Ci, którzy zrozumieli podstawowe prawdy z nauk Bhagawana Baby, gromadzili się wokół niego tysiącami. Obecnie istnieje wiele grup i ośrodków Sai założonych w ponad 203 krajach na całym świecie, a służba świadczona przez te grupy dla całego społeczeństwa ma naprawdę duże znaczenie. Bhagawan Baba podkreślał, że wzrost duchowy, połączony z satysfakcją, jaką człowiek zyskał dzięki poświeceniu się bezinteresownej służbie dla ludzkości, jest ważniejszy niż ten osiągnięty w wyniku ofiarowania modlitw w świątyniach religijnych.

Poza tym sposób składania ukłonu własnemu religijnemu nauczycielowi byłby bardziej odpowiedni, gdyby oddawano go w duchu bezinteresownej służby dla ludzkości. Odbyło się wiele uroczystości, na których Bhagawan Śri Sathya Sai Baba pokazywał w praktyce esencję swoich nauk, opartych na służbie dla ludzkości. Atrybuty Sathya Sai Baby, doskonały umysł i dobre myśli, jaśniały takimi kolorami jak biały, żółty, różowy, jasnoniebieski, jasnofioletowy i zielony.

Aura przeciętnego człowieka promieniuje zwykle na odległość od 5 cm do 0,6 m w zależności od poziomu jego wewnętrznego rozwoju. Prof. Frank Baranovsky z uniwersytetu stanowego w Arizonie (USA) podróżował do wielu zakątków świata, prowadzając doświadczenia z aurą nauczycieli duchowych, przywódców religijnych, duchownych i im podobnych osób. Zrobił zdjęcia próbne przy użyciu aparatu kirlianowskiego, aby sfotografować aurę Bhagawana Baby. "Aura promieniująca z żywego ciała Sai Baby była niezwykle silna, miała białą i różową barwę i rozciągała się na niezbadaną, nieograniczoną odległość we wszystkich kierunkach" - powiedział prof. Baranovsky.

Ostatecznie prof. Baranovsky nie tylko zrozumiał przejaw boskości, ale także stał się gorliwym wielbicielem Sai Baby. Opisy jego osobistych doświadczeń można do dziś znaleźć w Internecie.
W dzisiejszych czasach, gdy ludzkość odeszła od nauk wielkich religii tego świata, na ziemię zstąpiła kosmiczna świadomość w ludzkiej postaci jako "Sai", aby zaszczepić w ludziach wieczne przesłanie, które nakazuje podążać ścieżką prawości stroniąc od grzechu.
Jego nieustanne nauczanie było zawsze pełne troski o wszystkich i pomagało ludziom powstrzymywać się od popełniania grzesznych czynów i w ten sposób rozbudzało ukrytą boskość obecną w ich wnętrzu. Tak jak Budda tłumaczył swoim uczniom, że nirwana znajduje się we wnętrzu ich własnej jaźni, tak i Bhagawan Baba również objaśniał tę samą prawdę za pomocą swoich nauk. Namawiał wszystkich do porzucenia ego i wpajał odwieczne boskie wartości, których sam nauczał, podobnie jak Budda.

Bhagawan Baba szerzył swoją misję na ziemi w ludzkiej postaci mówiąc: "Pojawiłem się na ziemi, aby udzielić wam wskazówek potrzebnych do osiągnięcia najwyższego poziomu duchowości, lecz spośród wielu milionów przybyłych do mnie wielbicieli, tych, którzy proszą o to, co naprawdę przyszedłem przekazać i tych, którzy w rzeczywistości to otrzymują, jest naprawdę niedużo. Wielu z nich przychodzi do mnie z prośbą o doczesne przedmioty, które powodują, że są oni coraz bardziej przywiązani do tego materialistycznego świata". Bardzo ciężko jest zrozumieć rzeczywistość duchowej podróży do celu, do osiągnięcia nirwany, nieświadomemu człowiekowi, który żyje w świecie materii, próbując zadowolić pięć zmysłów. Chociaż ten proces jest niezwykle wyczerpujący, jak pływanie pod prąd, trzeba pokonać przeszkody i przejść przez niego, aby uświadomić sobie prawdziwy cel ludzkiego życia. Wskazówki prawdziwego nauczyciela są niezbędne do zrozumienia tego ostatecznego celu życia. Bhagawan Baba był tym, który przekazał odpowiednie instrukcje i skierował ludzkość na właściwą drogę, wiodącą ku samorealizacji, i ostatecznie w dniu 24 kwietnia 2011 r. zrzucił swoją śmiertelną powłokę, aby złączyć się z kosmiczną świadomością, pogrążając cały świat w morzu łez.

Założył w Indiach 3 duże superspecjalistyczne szpitale wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt. W całym kraju działa ponad 1000 ośrodków medycznych oferujących bezpłatne usługi potrzebującym z największą miłością dla ludzkości bez czynienia rozróżnień na rasę, kastę, kolor skóry, wyznanie czy religię. W tym samym czasie przystąpiono do realizacji wielu projektów - dostarczania żywności i budowy domów dla ubogich.
Z powodzeniem tworzył i zlecał ogromne projekty na dostawę wody pitnej do zacofanych, położonych na odludziu wiosek indyjskich celem ich stałego zaopatrzenia w czystą wodę, zdatną do picia. Dzieci z ubogich, słabo rozwiniętych wsi odbierają darmową edukację od przedszkola po studia doktoranckie w wielu szkołach, koledżach i uniwersytetach Sathya Sai, a wysoki poziom nauczania sprawia, że obecnie zajmują one czołową pozycję wśród placówek oświatowych na świecie, co jest niepodważalnym świadectwem ich nieustannego sukcesu.

Światło kalijugi, z którym wszyscy utożsamiali Babę, świeciło niestrudzenie przez 85 długich lat, aby zaszczepić "Sai dharmę" i zawrócić wszystkich podążających złą drogą na ścieżkę prawości. Zdobył uwielbienie i miłość ludzi ze wszystkich kręgów na świecie: członków rodzin królewskich, głów państw, przywódców religijnych wszystkich wyznań, naukowców, artystów, sportowców, a także zwykłych ludzi, którzy tłumnie gromadzili się wokół niego. Działał w celu zaprowadzenia jedności i harmonii między wszystkimi wyznaniami religijnymi i rasami na świecie, zachęcając wszystkich ludzi na ziemi, aby co roku obchodzili swe religijne święta w Prasanthi Nilajam w Puttaparthi. Zatem w obecności Baby w aszramie zorganizowano obchody buddyjskiego święta Wesak, świąt Bożego Narodzenia, muzułmańskiego Hari Raya Haji, Ramadanu, Śiwaratri i innych religijnych uroczystości z aktywnym udziałem ogromnych tłumów pochodzących z różnych krajów.

Mającemu wątpliwości umysłowi wypełnionemu powierzchowną, analityczną wiedzą, niezmiernie trudno jest zrozumieć boskość, której doświadczyło wiele tysięcy ludzi na całym świecie. Na Śri Lance także jest dużo osób, które dają żywe świadectwo tej prawdzie. Od czasu do czasu przychodzili na ten świat nauczyciele duchowi i każdy z nich miał wyznawców i wielbicieli, jednak nie zachowały się żadne relacje tylu wielbicieli i zwolenników któregokolwiek z żyjących nauczycieli duchowych, jak w przypadku Bhagawana Śri Sathya Sai Baby. Składam radosne życzenia urodzinowe Sai Dewie, temu, który przyniósł ludzkości boskie światło.

Kanchana Kodituwakku
Tłum. Dawid Kozioł





Victor Kanu odszedł...



List dr Michaela Goldsteina pamięci Brata Victora Kanu (IX 2011)
List dr Narendranatha Reddy - "Żył dla Boga" (IX 2011)

Zawiadamiamy, że 3 września br. w wieku 83 lat zmarł na atak serca Victor Kanu.

Składamy wyrazy współczucia jego żonie Genowefie, choć wiemy, że głęboko wierzy ona w Swamiego i ma świadomość, że Victor jest teraz z nim. Wszystkim tym, którzy znali go bliżej, będzie go teraz bardzo brakowało. Victor był wielkim wielbicielem Swamiego, doskonałym dyrektorem i wspaniałym przyjacielem.

Victor Kanu urodził się w Sierra Leone i w młodości angażował się zarówno w działalność na polu edukacji, jak i polityki - był Wysokim Komisarzem Sierra Leone w Wielkiej Brytanii, a przez pewien czas obracał się w wyższych sferach Londynu. Jednak na początku lat 70. został zmuszony ustąpić z tego stanowiska i wówczas wraz z żoną zaangażował się w działalność edukacyjną w Londynie. Około 1975 roku państwo Kanu dowiedzieli się o Swamim i nawiązali z nim bliską relację, co zainspirowało ich do otworzenia Szkoły Sathya Sai w Zambii, tak zwanej Szkoły Cudów (Miracle School in Zambia), która w 2005 r. w Paryżu otrzymała Międzynarodową Nagrodę Złotej Gwiazdy (International Gold Star Award for Quality) za wysoką jakość w dziedzinie zarządzania, innowacji, kształcenia i wzorowej edukacji.

Victor napisał autobiografię, która wkrótce zostanie wydana przez Sri Sathya Sai Trust. Napisał ją, ponieważ spodziewał się, że jego życie wkrótce dobiegnie końca i czuł, że taka książka może być przydatna. W 2008 r. stracił wzrok - mówił, że to błogosławieństwo, które pomogło mu skoncentrować się na swym wnętrzu i żartobliwie dodał, że wszyscy, którzy go nie znają, klękają przed nim. W ostatnich latach 9 razy trafiał do szpitali i klinik, więc przeczuwał zbliżający się koniec swego życia.

Nowa książka Victora będzie dla wszystkich prawdziwym skarbem

We wstępie do swojej książki, Victor mówi:

"Niniejsza autobiografia opowiada o długiej i ciernistej drodze jaką przebyłem, zanim wezwał mnie Bóg, który przybrał imię Sathya Sai Baby i którego fizyczna postać mieszka w Prasanthi Nilayam w Puttaparthi w południowych Indiach.
Wierzę, że Sathya Sai Baba jest Bogiem, obecnym we wszystkim na ziemi i na niebie. Iśawasjam idam sarwam - Bóg przenika wszystko. Wszystko zatapia się w Bogu i wypełnia się Bogiem. Wszystko jest istotą Boga".
"Z chwilą pojawienia się w moim życiu Bhagawana Śri Sathya Sai Baby poznałem niezaprzeczalną i absolutną prawdę: "Wszystko to jest Bogiem". Ponadto, dzięki jego boskiej łasce, byłem żywym świadkiem wszechobecności Boga. Nawet w Oksfordzie, gdzie studiowałem filozofię, nikt nie potrafił mi wyjaśnić tej bardzo ważnej kwestii. Niektórzy mogą uznać to za przesadę, gdyż filozofia wykładana w Oksfordzie z pewnością bierze pod uwagę elementy istnienia Boga (…). Po otrzymaniu duchowego oświecenia od Bhagawana Baby zasłony niewiedzy oraz intelektualnych uprzedzeń w jednej chwili uległy zniszczeniu i już nigdy nie powrócą".
"Dowody jego wszechobecności nie będą opierały się na tym, co mówią lub mówili inni ludzie ani na tym, co sam przeczytałem o Bhagawanie Babie, lecz na moich bezpośrednich, osobistych doświadczeniach z różnych poziomów świadomości, a mianowicie pracy, snu oraz marzeń sennych. Przeżycia te są zgodne z twierdzeniami biblijnymi. Tak więc Bóg wykorzystuje sny i wizje, aby kontaktować się z prorokami i swoimi wyznawcami, co znajdujemy w: Księdze Daniela (1:17), Ewangelii św. Mateusza (1:20, 2:12), Księdze Liczb (12:6), Pierwszej Księdze Królewskiej (3:5), Księdze Psalmów (89:20) oraz w Dziejach Apostolskich (18:9)".


Wywiad Victora Kanu dla Radia Sai

 

Oto fragment wywiadu, jakiego Victor Kanu udzielił w Radiu Sai 1 grudnia 2003 r.

Jak doszło do tego, że razem z żoną wybraliście Zambię?

Pan Kanu: Cóż, w zasadzie był to wybór Swamiego. Odwiedziliśmy Zambię na krótko, aby prowadzić warsztaty wychowania w wartościach ludzkich. I to wszystko. Nie znaliśmy tam nikogo oprócz trzech, może czterech wielbicieli. Jednak gdy przyjechaliśmy do Baby w 1987 r., powiedział nam: "Jedźcie do Zambii i szerzcie moje przesłanie miłości przez edukację. Zbudujcie szkołę i pomagajcie ludziom". Wiecie, dlaczego wybrał dla nas Zambię? Z bardzo ważnego powodu - ponieważ Zambia w mojej ocenie wydawała się bardzo stabilnym krajem. Mieszkający tam ludzie byli niezwykle dojrzali duchowo.

Założenie szkoły w kraju, w którym nikogo nie znaliście, musiało być bardzo trudne i musieliście zmagać się z brakiem zasobów - materialnych, finansowych oraz siły roboczej. Opowiedz nam o tym, jak podołaliście tym wszystkim wyzwaniom.

K: Wciąż doskonale pamiętam, co się wydarzyło w pokoju interview, gdy Baba powiedział nam, abyśmy pojechali i założyli tę szkołę. Moja żona, w przeciwieństwie do mnie, była odważna. Zwróciła się do Baby z pytaniem: "Babo, a co będzie z funduszami?". Swami odparł: "Sprzedajcie swój dom. Jeśli te pieniądze nie wystarczą, weźcie pożyczki w bankach". Otóż byliśmy zachwyceni, gdy Swami powiedział nam, abyśmy sprzedali dom. Wychowywani jako chrześcijanie, pamiętaliśmy biblijną przypowieść o bogatym człowieku, który przyszedł do Jezusa i zapytał: "Co mogę uczynić, aby zbliżyć się do Boga?". Jezus odrzekł: "Sprzedaj wszystko, co posiadasz, rozdaj ubogim i pójdź za mną". Słysząc te słowa, bogacz uciekł. My nie posiadaliśmy się ze szczęścia.

Mówił do was Bóg Ojciec.

K: Tak, to był Ojciec. Byliśmy tak szczęśliwi, że Sathya Sai Baba, którego uważamy za inkarnację Boga oraz Ojca, który zesłał Jezusa, polecił nam udać się do Zambii. Nie chodziło wcale o to, że nie mógł nam dać pieniędzy, ale chciał nas sprawdzić. Wiedzieliśmy o tym od początku i zrobiliśmy dokładnie tak, jak sobie życzył. Pamiętaliśmy także opowieści o Hanumanie i innych wielkich uczniach, jak wyruszali do odległych krajów dlatego, że wierzyli, iż Pan był z nimi. To nam wystarczyło. Wiedzieliśmy, że Baba będzie z nami przez cały czas. Gdy Baba powiedział: "Jedźcie do Zambii", nie mówił, że nie będzie problemów. Trudności są częścią życia.

Z mojego doświadczenia wynika, że gdy wykonujesz pracę dla Boga, napotykasz znacznie więcej trudności.

K: Tak, więcej trudności, więcej prób. Cieszyliśmy się każdą z nich. Wiedzieliśmy, że Pan Baba nas sprawdza.

Wasza szkoła była zawsze określana mianem "Szkoły Cudów". Powiedz nam teraz, dlaczego nosi taką nazwę?

K: Szkoła położona jest na obszarze słabo rozwiniętym społecznie i ekonomicznie. Wielu uczniów nie zdało egzaminu państwowego na koniec 7. klasy (warunek promocji do gimnazjum/szkoły średniej). Nie powiodło się im, ponieważ chodzili na wagary, opuszczali zajęcia i mieli problemy w nauce.To była trudna młodzież. Ci sami chłopcy zostali przyjęci do gimnazjum Sathya Sai w miejscowości Ndola. Po dwóch latach nauki przystąpili do egzaminu państwowego po skończeniu 9. klasy i nie tylko znaleźli się wśród tych, którzy uzyskali najwyższe oceny, ale wszyscy zdali (100%). To osiągnięcie powtórzyło się na egzaminie kończącym 12. klasę w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Aktualnie ci uczniowie studiują na różnych wyższych uczelniach w kraju. To cud - "Cud Sai".

W którym roku miało miejsce to wydarzenie? Sądzę, że to wszystko było częścią boskiego planu.

K: Działo się to w 1994 roku. To było cudowne; w kraju zapanowała konsternacja. Jak to możliwe, że wiejska szkoła dla biednych dzieci osiągnęła tak znakomite wyniki?! W historii oświaty w Zambii takie zdarzenie jeszcze nigdy nie miało miejsca. To wszystko było częścią boskiego planu. Nie doszłoby do tego bez pomocy Swamiego.

Zakładam, że w waszej szkole nie ma opłat. Otrzymujecie jakieś dotacje od rządu?

K: Nie pobieramy żadnych opłat. Prosimy o niewielkie sumy na bieżące zobowiązania finansowe, ale nie na opłacanie czesnego. Nie otrzymujemy dotacji od rządu. Swami zapewnia nam wszystko. Dlatego rezultaty są tak zaskakujące. Charakter dzieci również poprawił się i w krótkim czasie stały się dobrymi chłopcami.

Czy ci uczniowie wywarli jakikolwiek wpływ na swoje rodziny w miejscu zamieszkania?

K: Tak. Mieli duży wpływ na swoje rodziny. Podam dwa przykłady. Jeden chłopiec nieustannie prosił ojca, aby zabierał go do szkoły bardzo wcześnie rano, ponieważ nie chciał się spóźniać. Dzięki temu ojciec jako pierwszy stawiał się w pracy. Po sześciu miesiącach dostał awans za punktualność i systematyczność w pracy. Co więcej, dyrektor, który ostatni przyjeżdżał do pracy, zaczął podwozić swoje dziecko z samego rana do szkoły Swamiego (z powodu uporu dziecka) i również stał się pierwszą osobą, która otwierała biuro. Przestał spóźniać się do pracy, a za jego przykładem podążyli pracownicy. Istnieje wiele tego rodzaju relacji zasłyszanych od dzieci oraz od rodziców. Chłopcy, którzy nigdy się nie uczyli, zaczęli mówić innym w domu, aby im nie przeszkadzali i wzięli się do nauki.

Myślę, że Ndola to niewielkie miasto. Ilu liczy mieszkańców?

K: Dosyć dużo. Mieszka tu około 250 tysięcy ludzi. Mieliśmy możliwość zbudowania szkoły w centrum miasta lub w biedniejszym regionie. Dlatego wysłałem Genowefę (Panią Kanu) do Baby. Powiedziałem: "Proszę, zapytaj Swamiego, gdzie mamy założyć szkołę". Swami odpowiedział: "Udajcie się tam, gdzie mieszkają ubodzy i uczcie ich".

Czy poza lekcjami w klasie podejmujecie również służbę społeczną i tym podobne działania?

K: Tak. Jesteśmy bardzo zaangażowani w pracę społeczną - w pomoc osobom starszym i sierotom.

Czy rezultaty, jakie może osiągnąć Baba, dzięki osobom działającym jako jego instrumenty, nie są zadziwiające? Pomódlmy się, abyśmy także mogli zostać tak oddanymi i zdolnymi pracownikami na chwałę Boga i lepszego świata.

http://www.sathyasai.org/news/2011/kanu.html
(Refer also to Heart2Heart 'Archives', Dec 01 2003, Vol 1 Issue 7, for Victor Kanu's complete Radio Sai interview on water education, "Valuing Water")
[9.09.2011 r.]

List dr Michaela Goldsteina, Przewodniczącego Światowej Organizacji Śri Sathya Sai i Rady Prasanthi

Drodzy Bracia i Siostry!

Sai Ram!

Zawsze, od zarania dziejów, Pan powoływał do życia mężczyzn i kobiety, którzy przychodzili na świat w określonych miejscach i czasach, gdy tylko pojawiała ogromna potrzeba światła Jego miłości, oświecenia Jego mądrością i wsparcia Jego miłosierdziem. Bhagawan Śri Sathya Sai Baba, nasz ukochany Swami, przysłał na ziemię Victora "Krisznę" Kanu, aby był takim światłem jego miłości i mądrości w Afryce.

Nasz drogi brat Victor naprawdę przyczynił się do poprawy trudnej sytuacji swoich afrykańskich braci i sióstr. Niemniej, jak w przypadku każdej sztuki Boga, moc mądrości i dobroci Victora nieustannie inspirowała nas wszystkich. Fale w stawie boskiej miłości i prawdy wezbrały na zawsze.

Nasz najdroższy Victor był człowiekiem spełnionym. Studiował filozofię, nauki polityczne i ekonomię na uniwersytecie Oksford w Wielkiej Brytanii. Był widoczny na arenie politycznej swojego kraju. Objął stanowisko Wysokiego Komisarza Sierra Leone w Wielkiej Brytanii. Został nauczycielem i jednym z założycieli ruchu Wychowania w Wartościach Ludzkich Sathya Sai, który obecnie rozwija się w ponad 90 krajach na całym świecie.

Czasami Victor był sfrustrowany panującą w Organizacji biurokracją. Jednak nasz umiłowany Victor odniósł zwycięstwo nad kaprysami swojego umysłu. Rozumiał je i znosił z pokorą! Współczuciem zastąpił niezadowolenie. Victor był symbolem wielkiej prawdy i odwiecznej miłości, które nasz ukochany Swami rozbudził w nas wszystkich.

Kochałem go z całego serca i często zasięgałem jego rady. Zawsze wnosił światło i miłość w mrok naszej iluzji. W swym doczesnym życiu Victor był duchowym zwycięzcą i zapewne będzie uznany za duchowego zwycięzcę w życiu wiecznym.

Ukochany Swami wybrał Victora, aby stał się takim światłem miłości i latarnią mądrości dla nas wszystkich. Victor pokonał obłudę, egoizm oraz obojętność zatruwające nasz świat. Pamiętajmy o nim i korzystajmy z jego dorobku: z jego miłości i współczucia, z jego subtelnego zrozumienia i stałości przekonań odnośnie do tego, co jest dobre, a co złe.

Niech Victor na zawsze pozostanie w naszej pamięci jako człowiek, który dobrem zwyciężał zło oraz jako przykład bezinteresownej miłości. Pamiętajmy o tym i tak postępujmy w swym życiu.

Najukochańszy Victorze,
Nasz drogi, pełen determinacji i niezłomny Victorze,
Nasz drogi, sprawiedliwy i mądry Victorze,
Nasz drogi, słodki, kochający Victorze,
Nasz drogi bracie Sai, który mieszkasz w naszym sercu i w naszej duszy oraz w niebie.
Wiemy, że jesteś z naszym ukochanym Swamim, z Panem.

Z miłością w służbie Sai,
Michael Goldstein
[11.09.2011 r.]

Dr Victor Kanu żył dla Boga


 


3 września 2011 r. dr Victor "Kriszna" Kanu złączył się z boskimi, lotosowymi stopami Bhagawana Śri Sathya Sai Baby. Jego miłość do Bhagawana Baby można odzwierciedlały jego podnoszące na duchu słowa, poświęcenie dla służby oraz jego czysta, bezinteresowna miłość. Dr Kanu pozostanie na zawsze w naszej pamięci jako prekursor Wychowania w Wartościach Ludzkich Sathya Sai oraz jako inspiracja dla nauczycieli Sathya Sai. Dr Kanu bezwarunkowo stosował się do każdego zalecenia Bhagawana i całkowicie poddał się Swamiemu. Przy niezachwianym wsparciu swojej żony, Pani Genowefy Kanu, sprzedał cały swój majątek w Londynie, aby założyć Szkoły Sathya Sai w Afryce. Żywiąc głębokie przekonanie, że wszystko zostało zaaranżowane przez Boga, z zapałem poświęcił się niesieniu pomocy swoim bliźnim w Afryce. Służył Swamiemu na różne sposoby za pośrednictwem Międzynarodowej Organizacji Sathya Sai. Był głównym koordynatorem w regionie Afryki oraz dyrektorem Afykańskiego Instytutu Nauczania Sathya Sai.

Podczas światowej konferencji na temat Edukacji Śri Sathya Sai, która odbyła się w lipcu 2008 r. w Prasanthi Nilayam, dr Goldstein i ja przedłożyliśmy plan spotkania Bhagawanowi, aby go zatwierdził i podał wytyczne. Dr Kanu znalazł się na liście prelegentów, lecz nie byliśmy pewni, czy będzie mógł zabrać głos ze względu na zły stan zdrowia. Swami z sympatią pobłogosławił program i nalegał, żeby dr Kanu przemawiał w jego boskiej obecności. Po zakończeniu prelekcji Swami pobłogosławił dr Kanu z miłością i szczodrością.

Dr Kanu głęboko wierzył, że model wychowania Sathya Sai doprowadzi do urzeczywistnienia Boga w naszym wnętrzu i tym samym zapoczątkuje złotą erę. Był przekonany, że jedynie system wychowania Sathya Sai oraz studenci uniwersytetu i instytucji Sathya Sai mogą zmienić świat przez stosowanie wartości ludzkich, takich jak prawda, prawość, pokój, miłość i niekrzywdzenie. Z błogosławieństwem i wskazówkami Swamiego dr Kanu stworzył podobny model kształcenia Sathya Sai w Afryce dając studentom możliwość naśladowania życia Baby oraz podążania ścieżką jego nauk miłości i prawdy, niezależnie od tego, skąd pochodzą.

W czerwcu 2010 r. dr Kanu został przyjęty do szpitala Śri Sathya Sai w Puttaparthi w celu leczenia choroby serca. Bhagawan w swoim nieskończonym miłosierdziu pobłogosławił go w czasie jego pobytu w szpitalu. Wkrótce potem został on wypisany i wrócił do Afryki, aby kontynuować boską misję z większym entuzjazmem i energią.

Dr Victor Kanu był szanowanym członkiem Komisji Edukacji Światowej Organizacji Sathya Sai. Podczas zebrania tej komisji w lipcu 2011 r. w Prasanthi Nilayam, ponownie wyraził swoje głębokie przekonanie, że wszystkie instytucje, organizacje i stowarzyszenia założone przez Bhagawana powinny być traktowane z największym szacunkiem i czcią. Podkreślił znaczenie wszystkich aktywnych członków i wielbicieli Organizacji Sathya Sai pracujących w zgodzie, jedności i miłości na rzecz boskiej misji.

Oprócz kierowania działaniami na polu edukacji dr Kanu aktywnie uczestniczył w wielu pracach humanitarnych Organizacji Sathya Sai. Wspierał kontrolę nad dostawą pożywienia, ubrań i pomocy medycznej dla potrzebujących. Odegrał również kluczową rolę w projekcie Sainet zajmującym się dostarczaniem ratujących życie, owadobójczych siatek przeciwko moskitom na tereny występowania malarii w Afryce. W ciągu następnego roku w afrykańskich wioskach, w których rozdano te siatki (tzw. sainety), nastąpił 50% spadek zachorowalności na malarię.

Dr Kanu był przykładem; był wielbicielem, który kochał Swamiego i służył mu do ostatniego tchu. Opuścił ciało podczas wizyty w Sierra Leone, gdzie nadzorował budowę Ośrodka Sathya Sai. Złączenie się z Bogiem w trakcie wykonywania boskiej pracy to błogosławieństwo od Boga. Dr Kanu będzie wspominany z szacunkiem w kronikach historii Sai za ponad 30 lat pełnej miłości służby wypełnianej z poświęceniem, oddaniem i determinacją.

Dżej Sai Ram.
Z serdecznymi wyrazami szacunku,
Narendranath Reddy
Dyrektor Sri Sathya Sai World Foundation

tłum. Dawid Kozioł
[15.09.2011 r.]





Deklaracja Parlamentu Wenezueli z 24 maja 2011 r.


24 maja 2011 r., miesiąc po fizycznym odejściu Bhagawana Śri Sathya Sai Baby, członkowie wszystkich partii politycznych Kongresu Narodowego Wenezueli spotkali się w duchu jedności, zgodności i braterstwa, aby uhonorować boską chwałę Bhagawana Śri Sathya Sai Baby, naszego ukochanego Swamiego. Kongres Narodowy Wenezueli postąpił szlachetnie wobec zaistniałej sytuacji i ogłosił deklarację, której kopia znajduje się poniżej. Zeskanowana kopia oryginalnej deklaracji widnieje pod jej polskim tłumaczeniem.
Jest to naprawdę niezwykłe wydarzenie. Jak często jakikolwiek polityczny organ ustanawia jednomyślną uchwałę?

ZGROMADZENIE NARODOWE BOLIWARIAŃSKIEJ REPUBLIKI WENEZUELI

występujące jako wyraziciel woli suwerennego narodu

proklamuje

UCHWAŁĘ/DEKLARACJĘ NA OKOLICZNOŚĆ FIZYCZNEGO ODEJŚCIA DUCHOWEGO PRZYWÓDCY REPUBLIKI INDII, SATHYA SAI BABY


Zważywszy, że
24 kwietnia br. w mieście Puttaparthi w Republice Indii Sathya Sai Baba, jeden z najważniejszych przywódców duchowych Indii, opuścił plan fizyczny;

Zważywszy, że
Rząd Indii oddał hołd Sathya Sai Babie podczas ceremonii pogrzebowej i ogłosił żałobę narodową w uznaniu Jego cennego wkładu oraz duchowego znaczenia dla swojego narodu;

Zważywszy, że
Niezaprzeczalna jest ogromna duchowa, kulturalna, społeczna i dobroczynna działalność Sathya Sai Baby; obejmuje instytucje charytatywne oparte na solidarności społecznej, instytucje edukacyjne oraz instytucje opieki zdrowotnej, takie jak uniwersytety, szpitale specjalistyczne oraz niezliczoną pomoc charytatywną dla ubogich w Indiach i za granicą, m.in. szkołę "Unidad Educativa Colegio Valores Humanos" Fundacji Sathya Sai w Wenezueli, działającą na obszarze wiejskim Abejales, w gminie Libertador, w stanie Táchira;

Zważywszy, że
Wraz z Mohandasem Gandhim, Matką Teresą z Kalkuty, a także z innymi przywódcami duchowymi swojego kraju, Sathya Sai Baba uważany jest za Mahatmę, wielką duszę Indii;

Zważywszy, że
Pomiędzy narodami i rządami Boliwariańskiej Republiki Wenezueli oraz Republiki Indii istnieją doskonałe stosunki duchowe, kulturowe, handlowe, technologiczne i dyplomatyczne.

USTANAWIA

Po pierwsze: Duchowe zjednoczenie się z rządem, społeczeństwem Republiki Indii, jak również z Organizacją Sathya Sai, z powodu fizycznego odejścia Sathya Sai Baby, wielkiego duchowego przywódcy tego zaprzyjaźnionego narodu.

Po drugie: Wyznaczenie przedstawicieli Zgromadzenia Narodowego w celu dostarczenia kopii niniejszej Uchwały/Deklaracji do ambasadora Republiki Indii w Boliwariańskiej Republice Wenezueli oraz do rady centralnej Organizacji Śri Sathya Sai w Wenezueli.

Po trzecie: Ogłoszenie niniejszej Uchwały/Deklaracji.

Dokument przedstawiono, podpisano i przypieczętowano w Federal Legislative Palace, w siedzibie Zgromadzenia Narodowego, w Caracas 24 maja 2011 r., w 201. roku po odzyskaniu niepodległości i w 152. roku istnienia Federacji.

Sygnatariusze:
Fernando Soto Rojas - Przewodniczący Zgromadzenia Narodowego
Aristóbulo Istútiz Almeida - Pierwszy Wiceprzewodniczący
Blanca Eekhout Gómez - Drugi Wiceprzewodniczący
Iván Zerpa Guerrero - Sekretarz
Víctor Clark Boscán - Podsekretarz


źródło: http://www.sathyasai.org/swamimahasamadhi/venezuela.html
Tłum. Dawid Kozioł





(czerwiec 2011 r.)



"God is"

historia pewnego plakatu





Za niniejszym plakatem ukrywa się interesująca historia, ponieważ hasło "Bóg jest" to jedna z trzech sentencji używanych w tym roku w celu przestudiowania słów Swamiego, który mówi, że przyszedł na ten świat, aby ofiarować nam dwa kolejne aforyzmy: "Ja jestem Ja" oraz "Kochaj wszystkich, wszystkim służ".

25 marca 2010 roku dwóch wielbicieli Sai znalazło się w metrze w Nowym Jorku. Metro stanowiło dla nich nowe doświadczenie, dlatego uważnie obserwowali jak pociąg przejeżdża z jednej stacji na drugą. Gawędzili wesoło, lecz cały czas uważali, aby nie przegapić swojej stacji.

Jednak gdy myśleli, że już dotarli do celu swojej podróży, nagle okazało się, że metro minęło stację, na której mieli wysiąść i przywiozło ich na 102 ulicę. Bardzo szybko uświadomili sobie, że (pomimo zwracania bacznej uwagi) przegapili swoją stację i muszą dostać się do innego pociągu metra jadącego w przeciwnym kierunku, by znaleźć się na 98 ulicy.

Wysiedli, przeszli na peron znajdujący się po przeciwnej stronie, aby poczekać na inną kolejkę metra i wrócić jedną stację. Jak tylko znaleźli się w wagonie metra, ku swojemu całkowitemu zdziwieniu, dostrzegli właśnie ten plakat mieniący się pięknymi kolorami i przedstawiający naniesione tłustym drukiem słowa - GOD IS [BÓG JEST] umieszczone pośrodku przyklejonego na ścianie wagonu afisza. Było to zdumiewające, ponieważ w ciągu ostatnich dwóch tygodni dyskutowali na temat hasła "Bóg jest" w swoim kółku studyjnym. Natychmiast zrozumieli, że przeoczyli własną stację, aby móc odkryć ten plakat - GOD IS!!!

Po zbadaniu sprawy dowiedzieli się, że około 1000 pociągów metra zostanie opatrzonych tym plakatem w ramach duchowej akcji Kościoła Świętej Trójcy na Times Square, której celem jest przypomnieć wszystkim bliską obecność Boga.

Plakat ten został pobrany ze strony internetowej, której adres widnieje poniżej. Można go nabyć na tej stronie. http://www.tscnyc.org

[źródło: www.sathyasai.org]

Od redakcji: Stowarzyszenie Sathya Sai w Polsce przygotowuje do druku trzy książeczki pod tytułami: "Bóg jest", "Kochaj wszystkich, wszystkim służ" oraz "Ja jestem Ja". Książeczki ukażą się w pierwszych dniach czerwca br., o czym poinformujemy w dziale Publikacje.

[16.05.2010 r.]






Pomoc dla Haiti


Om Sai Ram

Światowa Organizacja Sathya Sai zaangażowana jest w akcję ratowniczą na obszarach dotkniętych trzęsieniem ziemi na Haiti. W tym celu, za zgodą naszego ukochanego Bhagawana Baby, powstał Komitet ds. pomocy Haiti oraz Fundacja Pomocy Haiti pod opieką Światowej Fundacji Sri Sathya Sai. Aby wesprzeć akcję finansowo można przesyłać pieniądze bezpośrednio na konto Fundacji Pomocy Haiti - konto amerykańskie lub na konto europejskie.

Konto europejskie:

Laan & Spar Bank
Norre Voldgade 23
1358 Copenhagen K
Denmark

IBAN: DK 22 04004010938185
SWIFT-BIC: LOSADKKK
Accountholder: Sathya Sai World Zone 7
Purpose Earthquake Relief


Konto amerykańskie:

Bank of America, N.A.
100 West 33rd Street
New York, New York 10001
ABA/Routing#: 026 009 593
International Swift Code: BOFAUS3N
Credit to: MERRILL LYNCH
Account #: 655-0113516

Further credit to name of: Sri Sathya Sai World Foundation
Merrill Lynch Account: 6LX04058
225 S. Lake Ave
Pasadena, California 91101
(626) 356-2013


Przesyłajmy mieszkańcom Haiti wiele światła i miłości!

Anna Dobosz
Przewodnicząca Organizacji Sathya Sai w Polsce









AUM ŚRI SAI RAM


Wykład prof. dr Samuela Sandweissa

na 28. Konwokacji Uniwersytetu Śri Sathya Sai

22 listopada 2009 r.



Najdroższy Ukochany Swami, Czcigodny Rektorze tego świętego Uniwersytetu Śri Sathya Sai, pranamy (pokłony) do Twoich boskich lotosowych stóp. Szanowny prorektorze Vishwanath Pandit, dostojni członkowie rady zarządzającej oraz wydziałów Uniwersytetu, szanowni goście, ukochani studenci, bracia i siostry!

Ofiaruję te kilka słów Swamiemu i modlę się, by przez nie płynęła Jego miłość.

Z głębokim uniżeniem przyjąłem zaproszenie do wygłoszenia przemówienia na tej specjalnej, 28. Konwokacji Uniwersytetu Śri Sathya Sai. Swami jest dla mnie świętym - wszechobecnym, naszym stałym przyjacielem i towarzyszem.

Czy kiedykolwiek - gdziekolwiek był taki rektor, będący z nami w tym życiu i w następnym - prowadzący do błogości i miłości? Możliwość przemawiania przed Nim jest wyróżnieniem - to wielki honor w moim życiu.


Krótki wiersz:

Jest gdzieś tam w ciemnościach
Młode, czułe serce
Płaczące, by zobaczyć - zrozumieć ciemność
Jednak czujące się opuszczone i zagubione


Czy przyjdziesz do mnie?
Czy przyjdziesz do mnie?
Czy mogę Cię zobaczyć?
Czy mogę Cie dotknąć?
Czy mogę Cię usłyszeć?
Czy życie może być dobre
Dzięki Tobie?


I wtedy tak nieoczekiwanie pojawileś się Ty -
Z ciemności
Byłem w Bombaju 37 lat temu
Jako młody psychiatra
Niepokojony niestałością
I śmiercią
Opuściłem małe mieszkanie
By zobaczyć Cię po raz pierwszy
Byłem pośród 20 milionów ludzi - A Ty przyszedłeś do mnie


Co za miłość -
Wyjść z ciemności
I uczynić mnie szczęśliwym


Widziałem wieczność - całe stworzenie
Sens i przyczynę


A ponad wszystko, Twoją miłość


Jak mogę wyśpiewać Twoją chwałę?
Jak mogę wyrazić Twoją wielkość?
Przyjmij tę krótką mowę, Swami
Modlitwę za Twe zagubione dzieci


Modlę się, na miłość boską
Niech Twa litość się rozleje
Poprzez niebo i góry
Na serca, które boleją


Niech góry dzwonią
Nieba śpiewają
Niech każda istota
Wykąpie się w widzeniu
przez tę głęboką noc ciemności
Spraw, by nam było dobrze i pełnie i święcie


Koniec wiersza


Dzisiaj zwracam sie do kończących studia na tym bardzo specjalnym uniwersytecie. Chciałbym także włączyć tutaj wszystkich wielbicieli Boga, ponieważ w naszych sercach wszyscy jesteśmy uczniami Swamiego.

O czym dowiadujemy się tutaj, czego nie znalazłem nigdzie indziej?

Doświadczyliśmy Swamiego, który miłościwie ratuje nas w ostatniej chwili, gdziekolwiek byśmy nie byli , ukazując Swoją władzę nad czasem i miejscem.

Zobaczyć Swamiego materializującego przedmiot to otrzymać świadectwo prawdy, że "Stworzenie, wszechświat jest projekcją woli Boga - jest więc pozbawiona fundamentalnej realności." Swami napisał o tym w "Bhagawata Wahini."

Czy współczesną naukę stać na choćby mgliste wyobrażenie tej rzeczywistości?

Nasza wiedza o miłości Swamiego oraz o Jego panowaniu nad czasem, przestrzenią i materią nie jest wiedzą wymyśloną czy książkową. Jest to wiedza zrodzona z rzeczywistego doświadczenia życia ze Swamim, jest to wiedza praktyczna. Nie da się jej nabyć za żaden ziemski skarb. A jednak Swami daje nam ją bez ograniczeń. Jest to Jego bezcenna łaska!

Tak! Bóg istnieje! Jego serce jest miękkie jak masło; kocha nas i pragnie naszej miłości - miłość łączy się z miłością - jestem Bogiem.

Kluczem jest umysł - on powoduje naszą niewolę lub wyzwolenie . Podążaj za głosem sumienia, ono prowadzi nas na drogę służby społecznej. Przez służenie odnajdujemy Boga w społeczeństwie i spełniamy się!

Studenci, jesteście świętą skarbnicą nauk Swamiego - u progu sprawdzania tej świętej wiedzy w tyglu codziennego życia. Jak mamy żyć według tych nauk? Posłuchajcie tej historii.

W lutym 2005 roku Swami zmaterializował złoty pierścień dla mojej żony. Miał on prostokątną powierzchnię oraz widoczny napis Om z jednej strony.

Zauważyliśmy, że gdy patrzy się pod różnym kątem, te same linie wyglądały jak słowa w różnych językach. Jeden z nich wyglądał na arabski. Swami powiedział, że były to imiona Boga.

Wiedziałem, że tajemnica związana z różnymi imionami z czasem wyjdzie na jaw.

Mój bliski przyjaciel, który miał niepełnosprawną żonę, zachorował. Nie byli w stanie opiekować się sobą. Popadli w rozpacz.

Przejechaliśmy 2000 mil, aby pracując ciężko przez cały tydzień posprzątać ich dom oraz przenieść ich w bezpieczne miejsce. W ich domu panował taki nieporządek i tyle było brudu, że podczas pracy w nim musieliśmy nosić maski ochronne. Oto w jakich warunkach żyje dziś człowiek - żyjemy na zanieczyszczonej ziemi, powietrzu oraz związkach społecznych. Zachorowaliśmy!

Swami był w naszych myślach, słowach i czynach. Gdy przywróciliśmy schludność i czystość w obejściu, a także w naszych pobudkach, zobaczyliśmy oznaki boskości Swamiego - w uśmiechach na twarzach naszych drogich przyjaciół.

W recepcji naszego motelu recepcjonista zauważył pierścień Sharon. "Czy wie pan, co to znaczy?" - zapytała Sharon. "To jest imię Boga, Allach" - odpowiedział. Służba zaowocowała wglądem!

Następnie poznaliśmy znaczenie każdego słowa, jakie były widoczne przy ustawieniach pierścienia pod różnymi kątami. Z jednej strony był to 'Om', z drugiej 'Allach', z kolejnej 'Ja to Ja', z jeszcze innej 'El' - imię Boga w religii żydowskiej. Swami nauczał: różne są imiona, lecz jeden jest Bóg, oraz że poprzez służenie dostrzegamy naszą jedność w różnorodności.

Mądrość pogłębiła się dzięki służbie.

Około półtora roku temu byliśmy z Sharon w St. Petersburgu, aby wystąpić podczas Rosyjskiej Narodowej Konferencji Sai. Swami naucza prowadzenia siebie, prowadzenia rodziny, służenia lokalnej społeczności, a nawet służenia wspólnocie światowej.

Opowiedzieliśmy historię o pierścieniu i pokazaliśmy zdjęcia na dużym ekranie. Obecni na widowni muzułmanie byli głęboko poruszeni i uradowani. Byli szczęśliwi widząc, że Swami docenił ich przez materializację ich najświętszego słowa. My także byliśmy bardzo szczęśliwi mogąc brać udział w niesieniu szczęścia.

Profesor Jafar Malaev z Dagestanu uśmiechał się najbardziej ze wszystkich obecnych na konferencji. Nigdy przedtem nie słyszałem o Dagestanie. Czy mógłbym spotkać profesora Jafara inaczej niż dzięki rozszerzającemu się kręgowi miłości Swamiego?

Był on muzułmaninem oraz rektorem wielkiego uniwersytetu, uczącego 30 000 studentów. Duże wrażenie zrobiła na nim miłość oraz programy nauczania Swamiego. "Jak mogę wprowadzić twoje nauki na mój uniwersytet?". Odpowiedź Swamiego była prosta. "Ty jesteś pedagogiem - pomyśl, jak to zrobić". Jest w tym cenna lekcja dla nas! Musimy wcielić te nauki dzięki mocy praktyki - to zależy od nas. Stała zintegrowana świadomość - ręce w społeczności, a głowa w duchowości - zintegrowanie dwóch w jedno!

Jafar powiedział: "Jeżeli mamy przeżyć, musimy wznieść się ponad złość, przemoc i zemstę. Problemy takie, jak występują na Bliskim Wschodze pomiędzy Palestyńczykami i Izraelitami, muszą zostać rozwiązane z miłością". Potem, biorąc mą rękę w swoją i głęboko patrząc mi w oczy, powiedział: "Musimy przestać walczyć i nauczyć się kochać siebie nawzajem - kocham cię, Sandweiss". Byłem szczerze wzruszony i odpowiedziałem: "I ja kocham ciebie, Jafar". Pierścień Swamiego zbliżył nas!

Jafar jest muzułmaninem, a ja jestem żydem. Modlę się, by miłość Sai przeniknęła do odwiecznego konfliktu pomiędzy Palestyńczykami i Izraelitami, Arabami i Żydami - do wszystkich zatargów i frakcji, by wyleczyła nasze serca i przyniosła pokój. Czy jest to możliwe?

Tylko przez miłość Swamiego oraz przez Jego posłańców. Nabieramy przekonania o możliwości doprowadzenia do pokoju na świecie przez czystą miłość, patrząc jak ta miłość już się przejawiła.

Odkąd spotkałem Swamiego 37 lat temu, nie mogłem przestać myśleć i pisać o Nim. Byłem tak podekscytowany tym, że zobaczyłem nieskończoną świadomość w żywej istocie, wiedząc, że jest On odbiciem jaźni. Od Niego dowiedziałem się, że jestem Bogiem.

Lecz gdy powiedziałem moim kolegom psychiatrom na uniwersytecie, że jestem Bogiem, pomyśleli, że w Indiach straciłem rozum. Właściwie to tutaj odnalazłem swoje serce! Nie było lepiej, gdy powiedziałem: "Poczekajcie, poczekajcie - wy też jesteście Bogiem". Przed współczesną psychiatrią jest jeszcze daleka droga.

Potem pojawiły się świątynie uzdrawiania - szpitale superspecjalistyczne z ich przesłaniem czystości i współczucia. Jak szybko się pojawiły, jak są piękne, jak sprawnie i skutecznie wyrażają miłość Swamiego do ludzi biednych i w potrzebie! Jak zachęcają nas, byśmy się stali instrumentami jego miłości!

W czasach, gdy medycyna jest skażona żądzą pieniądza oraz pozycji, przesłanie szpitali Swamiego - o czystości, świętości i służeniu - zaczyna być słyszane i praktykowane. Na przykład, miesiąc temu wziąłem udział w pierwszej Międzynarodowej Medycznej Konferencji Sai w wielkim centrum kongresowym w Kalifornii w USA. Była ona zorganizowana przez Międzynarodowy Medyczny Komitet Śri Sathya Sai (Sri Sathya Sai International Medical Committee), a przewodniczył jej dr Narendra Reddy. Swami powiedział doktorowi Reddy, że On sam poprowadzi spotkanie. I rzeczywiście, wszystko wyszło olśniewająco.

Około 30 utalentowanych mówców - niektórzy szefowie wydziałów, prezesi stowarzyszeń z USA i z całego świata - przemawiało do międzynarodowej grupy 450 lekarzy. Mówili o miłości Swamiego oraz jak wcielili to w swoich praktykach, bezpłatnych klinikach i obozach oraz programach pomocy poszkodowanym w klęskach żywiołowych. Niektórzy z naszych braci i sióstr byli w takich nieszczęśliwych rejonach jak Darfur, Somalia, Kosowo, biednych wioskach rosyjskich, Afryce czy w Indiach, służąc najbardziej cierpiącym naszym braciom i siostrom przy stale obecnym wsparciu Swamiego.

Swami przynosi przemiany nie tylko w medycynie, ale także we wszystkich relacjach, a szczególnie w edukacji. Widziałem, jak ten uniwersytet rozkwitał. Widziałem początek, gdy były tylko linie na piasku wskazujące, gdzie kopać. Widziałem, jak te budynki powstawały, widziałem was na korytarzach i w salach wykładowych, w laboratoriach i akademikach, na boiskach i podczas darszanów, gdzie pędziliście tak szybko, by zająć miejsce blisko Swamiego. Od początku przyjaźniłem się z prorektorami. Pierwszy z nich, dr V. Gokak, siadał przy stole w naszej kuchni w Stanach Zjednoczonych i uczył nasze cztery młode córki modlitwy przed jedzeniem.

A teraz stoję przed wami w czasie tej 28. Konwokacji, widząc taką przemianę budynków, programów i studentów. Obecnie uniwersytet ten jest zaliczany do najlepszych w Indiach!

Jakże radosne jest widzieć wasze promienne twarze oraz poczucie chęci służenia z całego serca. Jesteście dowodem na to, że integracja świeckiej i duchowej edukacji jest nie tylko możliwa, nie tylko praktyczna, ale wręcz jest niezbędna do naszego przetrwania!

Drodzy studenci, bądźcie zawsze czujni, uważni, by mocno trzymać się Swamiego, gdy będziecie stawiać czoła obecnym olbrzymim problemom.

Ubóstwo miłości oraz wzrost egoizmu sprawiają wielkie cierpienia, tak naszym umysłom jak i Matce Ziemi. Szerzą się bez miary niepokój, depresja, nienawiść, dezorientacja, utrata sensu i celów. Bezmyślna produkcja i konsumpcja spowodowały wyczerpanie zasobów i zanieczyszczenie środowiska.

Już ponad miliard ludzi cierpi z braku czystej wody; codziennie wydalamy do atmosfery 93 miliony ton trujących zanieczyszczeń . Ta bezmyślna, egoistyczna działalność dotyka nas wszystkich. Dla przykładu, Eskimosi na Grenlandii mają największą koncentrację tych toksyn w swoich ciałach. Są zdani na naszą łaskę.

Dzisiaj zużywamy o 20% więcej surowców niż ziemia może zregenerować. Przy obecnym rozwoju gospodarki i gdyby wszyscy konsumowali w takim stopniu, jak to dzieje się w Stanach Zjednoczonych, potrzeba by było pięciu planet o rozmiarze ziemi, by wystarczyło na zaspokojenie naszych uzależnień. Dodanie czterech nowych planet nie może być naszym celem!

Stoimy w obliczu gróźb - wojny nuklearnej, ludobójstw, rasizmu, fundamentalizmu, terroryzmu. Jak można zmienić ten zastraszający stan?

Tylko przez miłość Swamiego -a my jesteśmy Jego posłańcami.

Nasze miejsce jest przy Swamim - by być wartościowymi instrumentami Jego miłości. Problem nie leży w nieznajomości Jego nauk. Swami silnie ugruntował je w naszych sercach! Problemem jest utrata woli i determinacji na dłuższą metę, to, że otrzymaliśmy i zapomnieliśmy o naszym bliskim związku za Swamim. Wiele lat temu Swami opisał tę bliskość w liście do swych uczniów.

"Twój jest ptak - Moje są skrzydła,
Twoje są stopy - Moja jest droga,
Ty masz oczy - Ja mam formę,
Ty masz rzecz - Ja mam marzenie,
Ty masz świat - Ja mam niebo,
W taki sposób jesteśmy wolni, tak się odnajdujemy,
Tak zaczynamy i tak kończymy,
Ty we Mnie, a Ja w tobie.
Bądźcie szczęśliwi!"

Nie wolno nam brać, a potem zapominać darów, które dał nam Swami - ani z powodu obolałego ego, zniechęcających zadań czy długotrwałego wysiłku. Nie ma miejsca na wymówki typu: jestem zmęczony, to jest zbyt uciążliwe, moja kariera zabiera mi cały czas, muszę zarobić pieniądze, nie jestem w nastroju, krępuję się, zapomniałem - tyle jest powodów do zboczenia z drogi.

Nie, nie - ścieżka czystej miłości jest zbyt ważna. Musimy raczej zrozumieć naszą rolę i powstać na zawołanie - tak jak Swami pewnego razu napisał do studentów:

"Studenci ...
Postrzegajcie życie jako pole walki przeznaczone dla heroizmu i odwagi.
Jesteście dziećmi Boga, bohaterami w działaniu,
wielkimi żołnierzami wieku kali.
Matka oczekuje waszego pojawienia się na arenie."

Trzymajcie się mocno i bądźcie gotowi do służby. Przytoczę tutaj historię ofiarnej miłości, zawsze gotowej, by służyć Swamiemu.

Dr Jack Hislop dowiedział się o Swamim, a potem służył mu wiernie przez ostatnie 30 lat swego życia. Był on pierwszym prezesem Rady Sathya Sai w Stanach Zjednoczonych i napisał dwie książki o Swamim: "Rozmowy z Sathya Sai Babą" oraz "Mój Baba i ja". Swami powiedział mi, że Hislop przez swoje ostatnie 15 lat pozostawał w stałej medytacji ze Swamim.

Hislop był silnym mężczyzną, głosił o Swamim na całym świecie. Gdy zbliżał się ku śmierci, będąc już słaby, został zaproszony, by przemawiać w Japonii. Ponieważ był bardzo słaby, napisał do Swamiego z zapytaniem, czy powinien tam pojechać.

Swami w odpowiedzi przysłał jedno słowo: "Jedź". Wyglądało na to, że Swami prosił o kompletne oddanie Jemu wszystkiego i o zaakceptowanie faktu, że to On jest wykonawcą!

Chociaż Hislop ledwo mógł się utrzymać na nogach, to jednak posłuchał Mistrza i wygłosił 35 nadzwyczajnych wykładów w ciągu 10 dni. Czasem Swami wybiera wielbiciela na wzór, jako przykład ofiarnej służby. Wierzę, że dr Hislop był takim wielbicielem.

W kiepskim stanie, osłabiony Hislop powrócił do domu. Gdy zadzwoniłem do niego pewnego ranka, powiedział, że upadł w nocy, a że był za słaby, by wstać, przeleżał kilka godzin na podłodze. Zaniepokoiło mnie to i niezwłocznie zabrałem go do szpitala. Dowiedzieliśmy się, że ma raka i wkrótce umrze.

Dr Hislop nie bał się śmierci - Swami był jego wsparciem. Zapytany, czego się nauczył podczas swego długiego życia duchowego i co dawało mu teraz siłę, powiedział bez wahania: "Praktykowałem wiele ścieżek - medytację, służenie, nieprzywiązanie - jednak najbardziej trwałą ze wszystkich i tą, której się trzymam teraz jest oddanie! Wszystkie inne ścieżki - medytacja, służba - odpadły. Pozostało tylko oddanie. Widzę Swamiego i wiem, że jest On we mnie, a ja w Nim".

Czysta miłość jest najcenniejsza. Jest alfą i omegą - początkiem i końcem. Gdy usunąć wszystko, co nietrwałe, zostaje miłość. Gdy studnia wyschnie i wszystkie żaby uciekną, jedynie czysta miłość Boga zostanie, by nam towarzyszyć. Swami mówi, że stwarzanie, podtrzymywanie i rozpad świata emanują z miłości. Czysta miłość przydaje piękna charakterowi, harmonii domowi oraz pokoju światu.

A Swami przyszedł, by dać nam czystą miłość, jak sam powiedział:

"Przyszedłem zapalić lampę miłości w waszych sercach,
by zobaczyć, jak świeci i z dnia na dzień mocniej jaśnieje."

Dzisiaj Swami niezmiernie szczodrze obsypał mnie swoją czystą miłością. Pozwolił mi na zaszczyt bycia głównym gościem i dał szansę przemawiania do was. Zaproszenie to było dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Znam wielu ludzi, którzy bardziej na to zasłużyli, lecz Swami obdarzył tym zaszczytem mnie. Wyraził przez to swą czystą miłość - miłość, która działa ponad domeną ludzkiego pojmowania. Jestem niewysłowienie wdzięczny za Twą czystą miłość, Swami. Dziękuję Ci.

Możemy zapytać, czy miłość Swamiego naprawdę przyniesie pokój naszemu niespokojnemu światu. Jedną rzeczą jest zobaczyć cudowne powstanie super-specjalistycznych szpitali, olbrzymich projektów czystej wody, rewolucyjnych programów edukacyjnych, duchowych centrów na całym świecie praktykujących służbę i miłość, a zupełnie inną jest uważać, że Swami może naprawdę przynieść pokój światu. Choć powiedział On, że w krótkim czasie będziemy mieć pokój na świecie, wydaje się to prawie niemożliwe.

Ale bądźmy otwarci na możliwość niemożliwego, ponieważ Swami potrafi dokonać wszystkiego! Musimy się poważnie przygotować na chwilę, gdy Swami wybierze z tłumu kogokolwiek z nas, tak jak wybrał mnie dzisiaj i postawi na stanowisku mającym rzeczywisty wpływ na światowe wydarzenia. Na dzień, w którym nas wybierze, musimy się przygotować przez śpiewanie Jego imienia, służenie Jego dzieciom, studiowanie Jego odwiecznej mądrości.

Moja żona zapytała raz Swamiego, czy uratuje świat. Odpowiedział: "Ratunek to jedna połowa, drugą jest sewa" [ang.: Half save, half seva]. Sewa (służenie) to czysta miłość w działaniu!

Swami, w czasie, gdy zbliżamy się do roku, w którym będą Twoje 85. urodziny, modlę się o rok czystej miłości - niech Twoja chwała zajaśnieje w naszych sercach jak milion słońc, zapalając ogień naszej miłości.

Dopóki Ty i ja nie staniemy się tym samym
Pójdźmy z Twoją miłością w naszych sercach
Z Twym imieniem na ustach
Z Twoją ręką w naszej
I ręka w rękę - pół ratunek [ang. save], pół sewa
Przynieśmy honor temu świętemu uniwersytetowi
i Twemu świętemu imieniu - i promieniujmy miłość na świat - tak, że:
Góry zadźwięczą miłością
Nieba zaśpiewają z miłością
Gwiazdy zajaśnieją z miłością
Poeci złożą rymy z miłością
I wszystkie istoty
We wszystkich światach będą szczęśliwe.

Studenci, znam miłość w waszych sercach i dzielę ją z wami. Słyszałem was, jak świergotaliście przed Swamim - Swami, Swami, Swami - Swami, Swami, Swami. Widziałem Go wzruszonego waszą tęsknotą. Modlę się, by usłyszał On ten krzyk, to tęskne wołanie świeżo opierzonych ptaków zaczynających latać ... i pobłogosławił nas Swymi cennymi słowami światła.

Drogi Swami, proszę Cię o zabranie głosu w tym chwalebnym i świętym Dniu Konwokacji.


tłum. Krzysztof Proce, współpr. Kazik Borkowski
red. Izabela Szaniawska


[Źródło: http://www.sssbpt.org/Pages/Prasanthi_Nilayam/sandweissspeech.html]

**Wykład prof. Sandweissa do pobrania (PDF)

(18.12.2009 r.)






Swami w Hadszi, Punie i Bombaju

28-31 października 2009 r.

Z wielką radością informujemy, że Bhagawan Śri Sahya Sai Baba łaskawie zgodził się odwiedzić stan Maharasztra. Przybędzie do Hadszi przez Punę. Hadszi to wieś znajdująca się ok. 45 minut drogi od Lonawala. Bhagawan będzie w Hadszi 4 dni - od 28 do 31 października 2009 r., wyjedzie 31 października br. do Puttaparthi przez Mumbai. Jest to program ramowy, a ostatecznie zostanie potwierdzony we właściwym czasie.
Wielbiciele Bhagawana z Puny, Mumbai i innych pobliskich miejscowości są naprawdę szczęśliwi, że przybędzie on do nich po swej ostatniej wizycie w Mumbai w czerwcu 2001 r. Wizyta Bhagawana będzie z pewnością wielkim doładowaniem dla całego stanu Maharasztra.
W Hadszi Bhagawan zatrzyma się w Śri Sathya Sai Pandurang Kszetrze, usytuowanej w odległym zakątku wsi na wzgórzu, nieopodal jeziora Pawana, wkomponowanej w piękną, malowniczą okolice.

Oto adres pobytu:
Sri Sathya Sai Pandurang Kshetra
At: Hadshi, Post: Kashig
Paud-Lonavala Road,
Mulshi,
Dist Pune


[Więcej szczegółów oraz zdjęcia: www.srisathyasai.in]

♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥


Bombaj po raz kolejny przygotowuje się na powitanie Pana w Dharmakszetrze. Po raz ostatni Bhagawan Śri Sathya Sai Baba odwiedził Dharmakszetrę w czerwcu 2001 roku.

W Bombaju wielbiciele modlili się gorąco, aby Bhagawan odwiedził ich miasto i wydaje się, że Bhagawan przyjął te gorące modlitwy. Bhagawan również nie mógł doczekać się, aby odwiedzić Bombaj, pobłogosławić i uściskać wszystkie swoje dzieci miłującej się owczarni.

Dlatego z wielką radością pragniemy podzielić się naszym szczęściem z każdym z osobna i ze wszystkimi razem, że Bombaj po raz kolejny zostanie pobłogosławiony boską wizytą Bhagawana Śri Sathya Sai Baby w dniach od 31 października do 1 listopada 2009.

Gorączkowe przygotowania trwają cały czas i świątynia w Dharmakshetra łącznie z lotosową posiadłością Swamiego "Sathya Deep" (Głębia Prawdy) przy Mahakali Caves Road, Andheri East, Bombaj 400 093 została odmalowana i wystrojona na wizytę Pana.

Wizyta Bhagawana w Punie, Hadszi i Bombaju to dary Jego wielkiej miłości i łaski dla wielbicieli z Maharasztry. Ogromna praca na wsi (Grama Sewa), której podjęli się wielbiciele ze stanu Maharasztra w ostatnich kilku latach, szczególnie w dziedzinie opieki edukacyjnej, społecznej i medycznej objętej programem zintegrowania wsi, jest głównym powodem skłaniającym Bhagawana w swej czystej miłości i łasce do podjęcia podróży pod koniec tego miesiąca.

Kolejne trzy karetki pogotowia uzupełniły istniejący już tabor składający się z 18 furgonetek niosących pomoc medyczną. Projekt "Pomocy medycznej na kołach" został zapoczątkowany w czerwcu 2008 roku z błogosławieństwem Bhagawana, niosąc bezpłatną pomoc medyczną do ponad 4000 pacjentów, którzy nie mają pieniędzy, co ma ogromny wpływ na rozpowszechnianie przesłania miłości Swamiego, we wszystkich wioskach w stanie Maharashtra.

W związku z tym, zanim Bhagawan powróci do Puttaparti, stan Maharashtra będzie tętnił życiem, przepełniony energią i w pełni przygotowany na krzewienie miłości Bhagawana w każdym bez wyjątku domu w całym stanie Maharashtra.
Wszystko to, co Bhagawan czyni polega na podjęciu obserwacji, czy człowiek posiada wewnętrzny wzrok, aby widzieć i serce aby za Nim podążać; kiedy już człowiek osiągnie harmonię, otrzyma wiele lekcji, które będzie musiał przyswoić i stosować w praktyce. Doskonały Pan, którym On jest, może poruszyć niebo i ziemię. Każdy punkt programu w czasie wizyty został starannie zaplanowany i ci, których Baba zapragnie obdarzyć łaską, ostatecznie zostaną przez Niego przyjęci.

Dla mieszkańców Bombaju sporządzono dwa programy uroczystości. W dniu 31 października Bhagawan udzieli darszanu przy akompaniamencie bhadżanów na NSE Exhibition Grounds (terenie wystawy NSE) w Goregaon (Wschodnim) około 16.00. Teren ten, z wbudowanym centralnym systemem klimatyzacji, znajduje się w północnym Bombaju i może pomieścić 30.000 ludzi. Według innego programu odbędą się uroczystości w południowym Bombaju w Gandhi Maidan, (Jamboree Maidan), B.D.D. Chawls, Worli Naka, Bombaj 400 018 o godz. 10.00 1 listopada 2009 roku.

Samochód Bhagawana z pewnością uświetni przeprawa nowym morskim połączeniem na trasie Bandra - Worli, gdzie dzieci Balwikas z Bombaju będą wypuszczać balony. Do południowego Bombaju będącego finansowym centrum miasta, przybędzie wielu czołowych biznesmenów i prezesów spółek, uświetniając swoją obecnością wydarzenie, które będzie miało miejsce w obu częściach Bombaju.

Nie możemy doczekać się niezwykle radosnych przeżyć podczas wizyty naszego ukochanego Pana Sai w naszym mieście.

[28.10.2009 r.]



Europejska Konferencja na temat Edukacji Śri Sathya Sai
Londyn 20-21.01.2007 r.


W dniach 20-21 stycznia 2007 r. odbyła się w Londynie Europejska Regionalna Konferencja na temat Edukacji Sri Sathya Sai. Jednym z efektów tej Konferencji jest list Przewodniczącego Światowej Organizacji Sathya Sai i jednocześnie Światowej Fundacji Sri Sathya Sai (powstała w 2006 roku) - dr Michaela Goldsteina.

Do wszystkich wielbicieli Sai, we wszystkich regionach,
centrach, grupach Organizacji Sai na świecie!


Drodzy Bracia i Siostry!
Sai Ram!

Z błogosławieństwem Bhagawana Baby, SSWF - Światowa Fundacja Sri Sathya Sai rozwija się sukcesywnie. Jak ogłoszono na łamach "Sanathana Sarathi", nominowano ostatnio dodatkowych członków jej Zarządu.

Pierwsze formalne spotkanie pełnego zarządu odbędzie się podczas święta Mahasiwaratri. Obecnie istnieją w ramach Fundacji cztery komitety: Komitet Opieki Zdrowotnej, Komitet Edukacji, Komitet Publikacji i Mediów oraz Komitet Kultury. Niedawno powstał też tymczasowy Komitet na potrzeby przygotowania Światowej Konferencji Młodzieży Sai.

Podstawową misją Fundacji jest czuwanie nad autentycznością, odpowiedzialnością, przejrzystością i efektywnością wszystkich działań Organizacji Sri Sathya Sai, tak aby były one godne noszenia Jego imienia. Swami i Jego przesłanie są doskonałe i wieczne, dlatego też praca nad budowaniem wartości i doskonałości Jego Organizacji, nigdy się nie kończy.

Pracujmy wszyscy razem w duchu miłości i dajmy z siebie wszystko, aby udoskonalać siebie, Organizację i cały świat.

MIĘDZYNARODOWA KONFERENCJA MŁODZIEŻOWA
GURU PURNIMA - LIPIEC 2007

Organizacje krajowe Sai winny zapewnić duchową przystań dla młodzieży. Młodzi powinni traktować je jak miejsca, w którym zawsze obecna jest miłość i wyrozumiałość, zaś organizacyjne struktury, programy i działania - jako inspirację sprzyjającą ich rozwojowi duchowemu.

Z błogosławieństwem Bhagawana Śri Sathya Sai Baby, światowa konferencja młodzieży Sai odbędzie się w Prasanthi Nilayam podczas obchodów święta Guru Purnima 29 lipca 2007 r. Temat przewodni konferencji brzmi: "Doskonała Młodzież Sai - Posłańcami Miłości Sai".

Konferencja skupiać się będzie na przemianie duchowej. Rozważać będziemy, w jaki sposób ośrodki Sai mogą wnieść pozytywny wkład do życia młodzieży Sai i przyczynić się do realizacji podstawowego celu ludzkiego życia.

Międzynarodowy Komitet Młodzieży Sai został utworzony spośród przedstawicieli całego świata. Głównym koordynatorem tego komitetu został Shitu Chudasama z Anglii. Wkrótce zostaną rozesłane do wszystkich zainteresowanych odpowiednie informacje, dokładna data i program konferencji.

KOMITET EDUKACJI

Światowa Fundacja Sri Sathya Sai sfinansowała Międzynarodową konferencję Edukacji Sai w Londynie w dniach 20 i 21 stycznia 2007 r. Konferencja została zaplanowana i zorganizowana przez Komitet Edukacji Światowej działający przy Fundacji, pod znamienitym kierownictwem jej przewodniczącego - Kalyana Raya. Zakwaterowanie i logistyka zostały zorganizowane przez Centralną Radę Organizacji Sai w Anglii, Sai UK Trust i Centralnego Koordynatora Wielkiej Brytanii - Ishvera Patela. Oprócz wychowawców Sai zaangażowanych w programy SSE i SSEHV (Edukacja Sathya Sai i Wychowanie w Wartościach Ludzkich) ze wszystkich krajów Europy i Rosji, obecni byli również przewodniczący stref i/lub centralni i krajowi koordynatorzy. W sumie 44 kraje reprezentowane były przez 207 delegatów.

Przewodniczący Światowej Fundacji Śri Sathya Sai przedstawił jednego z dyrektorów Fundacji doktora Narendrę Reddy'ego, członka Rady Prasanthi, doktora Williama Harveya oraz członków Komitetu Edukacji i przewodniczących stref międzynarodowych Organizacji Śri Sathya Sai. Podkreślił on przy tym, iż:

Bhagawan Baba zaaprobował to wzniosłe wydarzenie. Musimy więc łączyć się ponad tym, co nas różni, w duchu miłości. Swami przekazał nam również przesłanie mówiące o cierpliwości i powściągliwości w naszych decyzjach. Poinstruował, że powinniśmy najpierw wyciągnąć wnioski i nauki z tego spotkania, zanim będziemy planować przyszłe warsztaty Edukacji Sai. Mówił, że powinniśmy dokładnie przyjrzeć się naszym istniejącym szkołom i instytutom Sai i umocnić dotychczasowe osiągnięcia w tej dziedzinie, zanim zajmiemy się nowymi przedsięwzięciami.

Przewodniczący zauważył, że nasz program edukacyjny oparty jest na boskim przesłaniu Bhagawana Baby i jeżeli jesteśmy wierni tej misji, jeżeli nasze wysiłki są właściwe, to wyniki ich powinny być wartościowe i szanowane w świecie. Zakończył swoje uwagi podziękowaniami dla Organizacji Sai w Anglii za pełną miłości gościnność, której doświadczyli wszyscy delegaci. Podziękował po raz kolejny przewodniczącemu Komitetu Edukacji, panu Kalyanowi Ray'owi za jego nadzwyczajną służbę. Zwrócił również uwagę na wspaniałą służbę świadczoną od ponad dziesięciu lat przez trzech członków Komitetu Edukacji, którzy byli pionierami międzynarodowych programów Edukacji Sai. Są nimi: dr Victor Kanu, dr Art-ong Jumsai oraz dr Thorbjorn Meyer.

KOMITET PUBLIKACJI I MEDIÓW

Wśród najważniejszych zadań Organizacji Sai znajduje się rozpowszechnianie boskiego przesłania Bhagawana Sri Sathya Sai Baby. Komitet Publikacji i Mediów pod przewodnictwem Vijay Desai'a jest bardzo aktywnie zaangażowany w tę szlachetną pracę. Dzięki ostatnim wysiłkom Komitetu Publikacji, przewodniczących stref i centralnych koordynatorów już 12 krajów tłumaczy, publikuje i rozpowszechnia miesięcznik /Sanathana Sarathi/: Chorwacja, Daleki Wschód (w języku mandaryńskim), Niemcy, Grecja, Węgry, Włochy, Japonia, Ameryka Południowa (w języku hiszpańskim), Nepal, Rosja, Tajlandia i Wietnam. Aktualnie w 32 krajach tłumaczy się książki Swamiego na narodowe języki. Jednym z najważniejszych zadań Komitetu Publikacji było ustanowienie formalnej procedury dla tłumaczenia boskiego przesłania na lokalne języki. W celu umożliwienia nam działania w sposób uporządkowany tworzona jest ogromna baza danych uwzględniająca międzynarodowe księgarnie Sai, tłumaczy, drukarnie, archiwizacje książek i DVD w lokalnych językach oraz dane statystyczne Organizacji Sai.

KOMITET OPIEKI ZDROWOTNEJ

Komitet Opieki Zdrowotnej pod przewodnictwem dr Narendry Reddy'ego ukazuje znaczenie idealnej opieki zdrowotnej Sai - kompetentnej, świadczonej z miłością i bezinteresownością. Udział lekarzy spoza Indii znacznie się zwiększył. Dawniej podczas letnich ferii stawiono w aśramie namiot i kilku lekarzy z różnych krajów opiekowało się wielbicielami, którzy mieli kłopoty zdrowotne. Teraz mamy ciągłą obecność międzynarodowych lekarzy. 130 lekarzy z 9 krajów dyżuruje świadcząc bezpłatną, pełną miłości opiekę w Sri Sathya Sai General Hospital przez cały rok. Reprezentowane są tam różne specjalizacje; przyjmuje się około 1500 pacjentów miesięcznie. Dodatkowo w czasie wakacji prowadzona jest w aśramie klinika. Podczas obchodów 81. urodzin Bhagawana Baby 24 lekarzy z międzynarodowego zespołu medycznego przyjęło 3416 pacjentów pomiędzy 18 i 25 listopada 2006 r. Komitet Opieki Zdrowotnej aktywnie działał przy zorganizowaniu wydziału ortopedii w Instytucie Wyższych Studiów Medycznych Śri Sathya Sai w Prasanthi Nilayam.

Od 13 lipca 2006 roku przyjmowanych jest miesięcznie około 1500 pacjentów i odbywa się ok. 50 operacji chirurgicznych. Przez 7 ostatnich miesięcy przyjęto 12 000 pacjentów, wykonano 416 operacji, a 8576 pacjentów skorzystało z fizjoterapii. Specjaliści, w tym kardiolodzy, radiolodzy, okuliści, anestezjolodzy wchodzą w skład panelu międzynarodowych konsultantów w Sri Sathya Institute of Higher Medical Science (Instytucie Wyższych Studiów Medycznych Śri Sathya Sai).

Działające również poza Prasanthi Nilayam obozy medyczne zapewniają bezpłatną, pełną miłości opiekę - idealną opiekę zdrowotną Sai na całym świecie. Bhagawan Baba podkreślał niejednokrotnie, jak ważna jest bezpłatna opieka medyczna świadczona z miłością. Jego wielbiciele, a wśród nich wielu lekarzy, odpowiedzieli na to wezwanie.

KOMITET KULTURY

Wiele postępów poczyniono w kwestii zapewnienia poszanowania odpowiedniego protokołu dla wydarzeń kulturalnych odbywających się w obecności Śri Sathya Sai Baby. Przewodniczący Komitetu Kultury Umberto Frascati aktywnie stara się o poprawienie jakości wydarzeń kulturalnych. Krajowe Organizacje Sai oraz ich międzynarodowi centralni koordynatorzy są bardzo zaangażowani w przegląd proponowanych występów i zapewnienie ich wysokiego poziomu. Dzięki temu zarówno obecnie jak i w przyszłości będziemy oglądać więcej inspirujących spektakli. Miłość i współpraca, jakich doświadczamy w czasie takich przedsięwzięć, ukazuje niezwykłe oddanie i zdyscyplinowanie członków Organizacji.

Organizacje Sai w różnych miejscach na świecie rozwijają się.
Zatem:
Kochajmy Go, kochając wszystkich.
Podążajmy za Nim, służąc wszystkim.
Doświadczajmy Go, realizując w ten sposób cel życia, jaki został nam dany.

Z miłością w służbie Sai -
Przewodniczący Światowej Organizacji Sai
Michael Goldstein

[17.03.2007 r.]










Nadzwyczajna Wielka Ofiara Rudry
(Ati Rudra Maha Jadźniam)


W dniach 9-20 sierpnia 2006 r. w Sai Kulwant Hall w aśramie Prasanthi Nilayam odbywa się niezwykły obrządek wedyjski - Ati Rudra Maha Jadźniam, czyli Nadzwyczajna (ati znaczy dosłownie poszerzona, intensywna) Wielka (maha) Ofiara (jadźnia) Rudry, w obecności Bhagawana Śri Sathya Sai Baby.


 

Ati Rudra Maha Jadźnia jest bardzo ważną formą oddawania czci Panu Śiwie, który jest dla całego stworzenia rzeczywistym źródłem kosmicznej energii. Jego boska forma otacza i rozszerza się daleko poza wszelkie znane i nieznane galaktyki oraz wszechświaty. Pan Śiwa jest wszechmocny, wszechwiedzący i wszechobecny. Jest pogromcą śmierci i ucieleśnieniem bezgranicznego miłosierdzia, współczucia i miłości. My, którzy zawdzięczamy swoje istnienie Bogu, mamy obowiązek stale myśleć o nim, i czcić go z miłością, dla szczęścia całego rodzaju ludzkiego.

 
  

Słowo Rudra (Ryczący) w nazwie tej ofiary to imię wedyjskiego boga destrukcji, wojny i burzy, którego później utożsamiono z Śiwą (Pomyślny, Dobry, Przyjazny). Był on ojcem 11 rudrów albo marutów - bogów wiatrów, dlatego rudra to także nazwa liczby jedenaście. Niektórzy rudrę interpretują również jako 'przepędzanie zła' (od sanskryckich rdzeni ru lub rud oraz dra i dru).

Tradycyjnie Śiwę czci się w postaci lingi, która przypomina replikę Brahmandy, czyli "jaja (anda) Brahmy" albo wszechświata. Najdroższym jego sercu rytuałem jest abhiszeka (ablucje, kąpiel).
 

                   
Mędrzec Śatapatha w traktacie "Maharnawa karma wipaka" wylicza cztery procedury abhiszeki zgodne z wiedzą Wed i świetych ksiąg. Są to: Rudram, Ekadaśa Rudram, Maha Rudram i Ati Rudram, z których każda następna jest potężniejsza od poprzedniej. Największa, Ati Rudram, obejmuje 14641 rudr. W tym kontekście rudra albo rudram to kombinacja namakam i ćamakam podanych w modlitwie Rudradhjajam w piątym prapathakam czwartej kandy sanhity Jadźurweda. Nazwy namakam i ćamakam pochodzą od powtarzających się w odpowiednich modlitwach słów namo (pokłon) i ća me (obdarz mnie).

Jednokrotnie wyrecytowana namaka z ćamaką stanowi jedno rudram. Recytacja 11 namak z jedną z 11 anuwak (anuwaka to fragment Wed zawierający kilka-kilkanaście wierszy) ćamaki na końcu każdej namaki (zatem w sumie z jedną pełną ćamaką) stanowi ekadaśa (jedenaście) rudram. Wyrecytowanie 11 ekadaśa rudr to laghu (łatwa) rudram albo Rudraikadaśini. 11 laghu rudr składa się na maha (wielką) rudram. Wreszcie wyrecytowanie 11 (codziennie jedną) maha rudr to ati (rozszerzona) rudram. Tak więc na Ati Rudram składa się 14641 namak i 1331 ćamak.

 

Równolegle do rudrabhiszeki 121 kapłanów biegłych w rytuałach wedyjskich odprawia rudra-homy (ofiary ognia) w 11 specjalnie przygotowanych w tym celu homa-kundach (pojemnikach). Do codziennej abhiszeki służy, również specjalnie wzniesiony, lingam. Jednoczesnie z rudra parajanami i rudra-homami przeprowadza się inne powiązane obrządki, takie jak homy Śri Sai Gajatri, pudże Lingabhiszeka, parajany Kramarćana i Tarpany.

 

Obecną Maha Jadźnię odprawia się w intencji 'loka kaljana' (szczęśliwych światów) i dla dobra całego rodzaju ludzkiego, jak również dla zapewnienia powszechnego pokoju i pomyślności. Także czas trwania tej jadźni (12 dni) jest wyjątkowy, gdyż normalnie obrządki tego rodzaju nie mogą trwać dłużej niż 10 dni.

Mamy naprawdę wielkie szczęście, że tak doniosły wedyjski rytuał zostanie odprawiony we wzniosłych, bezinteresownych intencjach w boskiej obecności Bhagawana - pełnego ucieleśnienia absolutnej kosmicznej energii reprezentowanej przez Śiwę-Śakti.


 

Codziennie w boskiej obecności Bhagawana uroczystościom tym będą towarzyszyły wieczorne wykłady o chwale Pana Śiwy prowadzone przez uczonych mówców, a także programy muzyczne.

http://www.sssbpt.org/Pages/reports/adirudram.htm





Potężna modlitwa w intencji pokoju

Pełne miłości Sai Ram i pozdrowienia z Praśanti Nilajam. Jesteśmy pewni, że wszyscy dowiedzieli się o specjalnej jadźni, która wkrótce odbędzie się w Praśanti. Jadźnia ta nigdy nie była wykonywana przedtem. Wiadomości o niej szybko rozprzestrzeniały się ustnie, przez "Sanathana Satarathi", przez gazety i oczywiście, przez Radio Sai. Zrozumiała jest wielka ekscytacja i dużo poczty, w której zadawano nam wiele pytań z prośbą o obszerny reportaż za pomocą wszystkich dostępnych nam narzędzi. Zapewniamy was, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy informując o niej przez Radio Sai, przez H2H ["Heart To Heart"] i również przez specjalny film dokumentalny video.

Nadchodząca Jadźnia może być postrzegana na różrorako, to znaczy z punktu widzenia rytuałów, z czysto duchowego punktu widzenia, jak również z praktycznego punktu widzenia. W tym niedzielnym dodatku specjalnym, będziemy koncentrować się głównie na praktycznych aspektach, pomijając inne i zostawiając je do późniejszego rozważania przez H2H, Radio Sai itd.

Możecie się dziwić: "Co jest tym praktycznym aspektem? Czy on w ogóle istnieje?" Naszą odpowiedzią jest: "Tak, oczywiście". Teraz przystąpimy do dokładnego wyjaśnienia tego, co mamy na myśli. Tytułem wstępu chcielibyśmy powiedzieć, że nadchodząca Jadźnia jest tak naprawdę intensywną modlitwą do Pana Śiwy. Bóg jest bezkształtny, bez atrybutów i w rzeczywistości jest bezimienny, ale ponieważ abstrakcyjna nieskończoność jest trudna do zrozumienia dla zwykłych śmiertelników, tradycja ludowa nadała temu abstrakcyjnemu bezkształtnemu Bogu wiele imion, z których jednym jest Śiwa.

N astępną rzeczą po nadaniu imienia jest forma, którą ludzie lubią nadawać i opisywać szczegółowo oraz to, co Śiwa nosi, co trzyma w swojej ręce, na czym jeździ itd. Te opisy mają oparcie w złożonych objaśnieniach tego, co one wszystkie symbolizują. Wszystkie mają swoje własne odniesienia i są różnie używane, ale nie tutaj podamy ich wszystkich. Tylko jeden aspekt tego folkloru chcielibyśmy zarysować, a jest nim następująca historia.

Według hinduskiej mitologii bardzo dawno temu dewy i demony (może czytaliście o dobrych i złych postaciach!) zdecydowały się ubijać kosmiczny ocean, aby wydobyć z niego amritę, czyli nektar, który obdarza nieśmiertelnością. Więc zaczęli ubijać tę największą maselnicę - dewy po jednej stronie, a demony po drugiej. Po jakimś czasie coś wynurzyło się z kosmicznego oceanu, ale to nie był nektar, którego poszukiwali; zamiast niego pojawiło się coś śmiertelnego, trucizna o nazwie halahala. Ten nieoczekiwany obrót zdarzeń zmartwił obie strony, których intensywna modlitwa sprowadziła na scenę wydarzeń pana Śiwę. I wiecie, co Śiwa zrobił? Będąc Współczuciem, zebrał swoją dłonią pływającą po powierzchni oceanu truciznę i połknął ją jednym łykiem. Gdy to uczynił, nie pozwolił, aby trucizna zeszła do jego żołądka i zamroził ją w gardle, które stało się niebieskie. Dlatego też Śiwa jest znany jako 'Sinoszyi', albo Nilakanta. Opowieść podąża dalej, ale nie ma potrzeby opowiadać reszty szczegółów; nasze zainteresowanie zatrzymuje się na pojawieniu się Śiwy i połknięciu śmiertelnej trucizny.

No dobrze, wszystko to jest tradycją ludową, ale czy jest w niej jakiekolwiek głębsze znaczenie? Tak, jest i w tym kierunku będziemy zmierzać. Widzicie, kiedy ludzie zabierają się do tego, aby robić coś razem, pierwszą rzeczą, która zwykle się zdarza, jest to, że wszelkie negatywy zamknięte w różnych osobach wypływają na powierzchnię i hamują postęp. Śmiertelna trucizna halahala symbolizuje tę negatywność. Teraz powstaje pytanie: "Jak człowiek pozbywa się tej negatywności, aby wspólne działanie mogło postępować naprzód?" Następuje to wtedy, gdy pojawia się Pan Śiwa i połyka halahalę. Śiwa reprezentuje ostateczną czystość, zaś symbolika Śiwy połykającego truciznę oznacza, że członkowie zespołu muszą dać czystości szansę, aby zwyciężyła i pokonała cechy negatywne, która zmierzają do storpedowania ich działań.

Teraz umieśćmy to wszystko w dzisiejszym kontekście. Obecnie ludzkość stoi w obliczu wielu niebezpieczeństw, z których głównym jest przemoc, często ekstremalna i na wielką skalę. Przemoc rodzi się w ludzkim umyśle i zawsze tam była. W pewnym sensie nie jest to zaskakujące, ponieważ ludzki gatunek rozwinął się ze zwierząt. Jednak to, że przemoc w ludziach jest tak bardzo straszna dzisiaj, jest spowodowane skalą technologii, dzięki której przemoc może być zadawana na wzbudzającą grozę skalę i to powinno być wystarczającym powodem, aby wszyscy robili wszystko, by pozbyć się przemocy.

Wszyscy widzimy w codziennych gazetach niezliczone nagłówki o przemocy, konfliktach, wojnie, terroryzmie, ale czy człowiek zastanawia się jak zgubne jest to wszystko dla rodzaju ludzkiego? Poszukiwania w Internecie ujawniły nam, że od czasu II wojny światowej zostało zabitych z powodu wojen, ludobójstwa, konfliktów, terroryzmu i ucisku przez brutalne reżimy około 70-80 milionów ludzi. Jest to przechodząca wyobrażenie liczba. Dla porównania podczas II wojny światowej z powodu bomb atomowych, holokaustu itd. zmarło około 50 milionów. Zabijanie nie odbywa się za darmo i w roku 2005 oceniano, że całkowity budżet wojskowy wszystkich rządów na świecie wynosi około tryliona dolarów! Wprawdzie, dużo z tych wydatków idzie na pensje i emerytury, ale faktem pozostaje, że sporych rozmiarów część wszystkich wojskowych budżetów jest przeznaczony na zakup śmiercionośnych broni. A te wydatki przy okazji nie obejmują ogromnych kwot wydawanych na zbrojenie baz, gangów przestępczych, terrorystów itd. Nie zapominajmy też o pustoszącej traumie powodowanej przez przemoc.

Ludzie nie kupują broni, aby celebrować święta; oni używają jej, aby ranić i zabijać i to jest powodem, że tak wielu ludzi umiera każdego roku z powodu przemocy. Na każdego zabitego przypada około pięciu do dziesięciu rannych i niepełnosprawnych. Tak wiele dzieci staje się sierotami.... Przepraszamy, ale musimy o tym wspominać po to, aby zaakcentować, jak bardzo głęboko została zakorzeniona w rodzaju ludzkim kultura przemocy. Niezwykłą rzeczą jest to, że o ile każdy od czasu II wojny światowej był straszony śmiercią od bomby atomowej, to miliony zostały zabite bez jej użycia.

W dzisiejszej dobie wielu pracuje pod mylnym wrażeniem, że przemoc może być wyeliminowana nieustępliwym działaniem. Ktoś może chwilowo zdusić przemoc większą przemocą, ale na dłuższą metę jest to tak głupie jak leczenie rany spowodowanej kwasem przez polewanie jej kwasem. Jeżeli człowiek zastanowi się poważnie nad tym wszystkim, zrozumie, jak potężne i trafne dla dzisiejszego świata są nauki Swamiego.

Mówiąc o wojnie i jej daremności Swami pewnego razu powiedział: Obok wzrostu wiedzy naukowej rośnie też niewiedza. Jak inaczej możemy wyjaśnić fakt, że w ciągu pięciu tysięcy lat było piętnaście tysięcy wojen? Nawet teraz ludzie nie są wolni od strachu przed wojną. To wojny stopniowo odczłowieczały rodzaj ludzki i nadgryzały wszystkie wartości ludzkie. Bez znaczenia jest posiadanie aspiracji, aby utrzymać pokój na ulicach i wsiach bez pokoju w domu. W dzisiejszej dobie stało się modne modlenie o pokój. Trzymając bombę atomową w rękach, ludzie wołają o pokój. Nawet podróżując na księżyc człowiek nie może utrzymać pokoju. Lepsze jest podróżowanie pół cala do serca niż przebywanie tysięcy mil do księżyca!

Tak, politycy nie mogą zapewnić pokoju; mężowie stanu nie mogą przynieść pokoju i światowe ciała różnych rodzajów nie mogą zapewnić pokoju. Pokój będzie panować na ziemi tylko wtedy, kiedy człowiek zdecyduje się podążać ponad umysłem, zaglądać do serca i słuchać głosu Boga. To jest przyczyną, dla której Ati Rudra Maha Jadźnia jest wykonywana tutaj, w Praśanti Nilajam. Przy okazji, spostrzegawczy wojskowi analitycy w krajach zachodnich zaczynają rozumieć, że wojny konwencjonalne są zastępowane konfliktami asymetrycznymi, w której jedna strona ma wielką potęgę militarną, a druga zwraca się w stronę nowatorskiego i śmiertelnego powstania. I takich konfliktów - eksperci powoli zaczynają to rozumieć - nie można wygrać za pomocą oręża; potrzebne jest zrozumienie podstawowych przyczyn, potrzebne jest humanitarne podejście. Jak widzicie, nawet twardzi militaryści zaczynają się zastanawiać i trzeba ich poruszyć naszymi wysiłkami.

Ati Rudra Maha Jadźnia jest bardzo potężną modlitwą w intencji pokoju. Jak Swami często mówi, pokój jest czymś, co tylko Bóg może przyznać. Kiedy stajemy się uprawnieni do pokoju? Dzięki żarliwej modlitwie do wszechmocnego Boga. Dobrze, modlimy się żarliwie, ale czy jest jakakolwiek szansa, że Bóg odpowie? On mógłby, pod warunkiem, że staramy się odbierać na tych samych falach, co On. A jaka jest Jego częstotliwość? Jak mamy się do Niego dostroić? Odpowiedź jest prosta - Jego długością fali jest Czystość!

Tak więc, jeżeli chcemy pokoju, musimy mocno próbować stać się tak czystymi, jak to tylko jest możliwe. Co dokładnie oznacza powiedzenie, że człowiek musi stać się czysty? Swami odpowiedział na to pytanie; w rzeczywistości jest niewiele pytań, na które On już nie dał odpowiedzi. Swami powiedział, że czystość jest osiągana wtedy, gdy istnieje harmonia między myślą, słowem i czynem i wszystkie one zestrajają się z Bogiem.

No dobrze, wy tam, a my tutaj staramy się osiągnąć tę wewnętrzną czystość, czyli trikarana suddhi, jak określa to Swami. Co zdarza się potem? Swami opisał to również. Kiedy ktoś osiąga wewnętrzny pokój, zaczyna promieniować pokojem; to znaczy ludzie, którzy wejdą w styczność z taką osobą, sami stają się spokojni i pokojowo nastawieni i w ten sposób pokój się rozprzestrzenia. Swami przedstawia to bardzo pięknie. Mówi, że pokój wewnętrzny jest jak piękno kwiatu. Ale następnie Swami dodaje, że kwiat jest piękny nie tylko, gdy na niego patrzymy; on również rozsiewa zapach i ten aromat może przebyć pewną odległość i dotrzeć nawet do kogoś, kto nie może bezpośrednio zobaczyć kwiatu. W ten sam sposób, kończy Bhagawan Baba, pokój wewnętrzny jest śanti; to sprawia, że osoba jest w pokoju ze światem; ale to śanti też sięga dalej jak aromat kwiatu, przynosząc pokój w okolicy i to jest praśanti. Innymi słowy, śanti i praśanti idą ramię w ramię. Swami stale demonstruje to sam. Bhagawan Baba jest zawsze w pokoju i też promieniuje pokojem! Ludzie, którzy przybywają z Nowego Jorku, albo Sydney albo Timbuktu, zawsze mówią: "Tutaj jest tak spokojnie!".

Oddziałujmy wszyscy razem. Ati Rudra Maha Jadźnia może być niewątpliwie interpretowana i rozumiana różnie, ale w końcu najważniejszym aspektem jest to, że jest ona potężną modlitwą w intencji pokoju. Jeżeli pokój ma naprawdę zaistnieć na ziemi, a my pilnie potrzebujemy pokoju, wtedy trucizna znajdująca się w umyśle ludzkim musi zostać oczyszczona. Każdy z nas, gdziekolwiek jest, może ułatwić ten proces przez próbowanie bycia w rezonansie z duchem Jadźni, to znaczy, próbujmy przynajmniej podczas tego okresu praktykować wewnętrzną czystość, cały czas modląc się żarliwie do Swamiego, aby pomógł rodzajowi ludzkiemu stłumić dominującą negatywność. Moglibyśmy też wysyłać osobiste modlitwy do Swamiego, aby pomógł nam indywidualnie pozbyć się negatywności utajonej w nas.

Od bieguna północnego do południowego, wszędzie są wielbiciele Baby. Jeżeli wszyscy razem uwolnimy w intencji pokoju światowego, w zgodny sposób, moc bożą utajoną w nas, z pewnością będziemy mogli wywrzeć wpływ. Aby to naświetlić, kończymy starą Upaniszadową opowieścią. Krótko mówiąc, młody chłopiec rozgniewał się na ocean i ślubował, że go osuszy. Wziął dwa liście i używał ich, aby zbierać wodę z oceanu i wylewać ją na plaży. Ktoś spacerował po plaży i zapytał chłopca, co on próbuje zrobić. Chłopiec wyjaśnił. Wstrząśnięty człowiek zapytał: "Synu, czy ty rozumiesz, jak wielki jest ocean? Czy naprawdę wierzysz w to, że możesz go osuszyć?". Chłopiec odpowiedział: "Nie, nie wierzę, że mogę zrobić to sam. Ale modlę się do Boga, który jest nieskończenie potężny. Co może ograniczony ocean zrobić w obecności Boga?".

To może być po prostu opowiadanie, ale niesie ono w sobie wielki przekaz. Jeżeli wszyscy razem podejmiemy odpowiednie kroki, czyż Śiwa w ludzkiej postaci nie zrobi czegoś, aby usunąć truciznę? On ma doświadczenie, które znacie!

Dżej Sai Ram

"Heart To Heart" Team, Sunday Special, 13.08.2006 r.
[Źródło: http://media.radiosai.org/sai_inspires/2006/SI_20060813.htm]







Burmistrz St. Louis wita Sai Babę

Miasto St. Louis (350.000 mieszkańców) położone w sercu Ameryki, w stanie Missouri, dało światu pierwszy drapacz chmur i pierwsze lody w rożkach. Sławny poeta T.S. Eliot i dramaturg Tennessee Williams, pośród wielu innych, są dobrze znanymi mieszkańcami tego miasta, które jest zarazem "Bramą na Zachód".

Miasto już odnotowało w swoich wypowiedziach kwestię ostatnio przeprowadzonego, drobiazgowo zaplanowanego obozu medycznego, który odbył się w czerwcu i który otrzymał wiele pochwał od władz miasta. Jeżeli chcesz przeczytać więcej na ten temat kliknij tu.

Obecnie St. Louis znowu stało się pierwsze na świecie, ponieważ burmistrz, pan Francis G. Slay, ogłosił, iż 11 września będzie obchodzony w tym mieście jako Dzień Śri Sathya Sai Baby.

Jak do tego doszło?

Organizacja Sai przeprowadziła tego dnia publiczne spotkanie, by poinformować uczestników o Swamim, jego życiu i misji. Został też zaproszony burmistrz, który wówczas przeprosił, że nie może przybyć, gdyż wyjechał z miasta. Jednak przekazał Organizacji Sai, że od tego czasu każdego roku w St. Louis będzie obchodzony Dzień Śri Sathya Sai Baby jako dowód uznania humanitarnej pracy Swamiego.

Oficjalna Proklamacja została uczyniona przez burmistrza po to, by uhonorować obchody tego dnia. Proszę, przeczytaj Proklamację; jest to na pewno najbardziej pełen szacunku hołd złożony naszemu ukochanemu Panu.

BIURO BURMISTRZA MIASTA ST. LOUIS
Proklamacja

Ponieważ Miasto St. Louis zostało powiadomione, że Śri Sathya Sai Baba obchodzi swoje 80. urodziny;

Ponieważ Sathya Sai Baba jest jednym z najbardziej godnych czci duchowych nauczycieli w dzisiejszym świecie, którego życie i przesłanie inspirują miliony ludzi na świecie w kierunku zwrócenia się do Boga i prowadzenia bardziej znaczącego i moralnego życia;

Ponieważ Sathya Sai Baba urodził się jako Sathya Narayana Raju w Puttaparthi, zapadłej wiosce w stanie Andhra Pradeś w południowych Indiach. W wieku czternastu lat ogłosił swoją misję: by spowodować duchową odnowę ludzkości przez przykład i nauczanie najwyższych zasad prawdy, właściwego postępowania, pokoju, miłości i niestosowania przemocy;

Ponieważ w swoim pracowitym życiu Sathya Sai Baba założył system oświatowy, obejmujący szkoły podstawowe, średnie i uniwersytet, oferujący studentom uzyskanie stopni akademickich i doktorskich bez żadnych opłat. Założył też cztery szpitale, w tym dwa zapewniające zaawansowaną najwyższej jakości opiekę oraz Organizację Sri Sathya Sai;

Ponieważ Miasto St. Louis jest rade i zaszczycone poznaniem humanitarnej pracy dla wszystkich Śri Sathya Sai Baby, zasyła mu najlepsze życzenia dobrego zdrowia, pokoju i szczęścia w czasie jego podróży na ścieżce życia.

Dlatego ja, Francis G. Slay, burmistrz miasta St. Louis, tą drogą ogłaszam
11 września 2005 r.

"DNIEM ŚRI SATHYA SAI BABY"
W MIEŚCIE ST. LOUIS

By to poświadczyć, złożyłem własnoręczny podpis i przybiłem pieczęć Miasta St. Louis, tego 11 dnia września, A.D. 2005.


Źródło: Radio Sai E-Magazine, October 2005 Issue http://media.radiosai.org/Journals/Vol_03/10OCT01/sl-mayor-proclamation.htm







25.10.2005 r. "The Week"
Dr Hiramalini Seshadri

Opieka medyczna

Przez swoją działalność wzdłuż i wszerz kuli ziemskiej,
Sai medicare ustanawia wzorce bez fanfar


W marcu ubiegłego roku tornado spowodowało takie spustoszenie w Kordobie (Argentyna), że rząd ogłosił stan zagrożenia narodowego. Dla obozu medycznego i lekarzy Sai medicare [Sai medicare - ogólnoświatowy program medyczny realizowany przez Organizacje Sathya Sai] wojsko ustawiło namioty. Dzień rozpoczynano śpiewaniem hymnu państwowego i czytaniem z Biblii, zapewniając następnie opiekę, wyżywienie i leczenie dla ponad 1500 ludzi.

W roku 2003 na obozie medycznym, w zniszczonym przez powódź kraju zamieszkałym przez Kozaków, zespoły Sai medicare z Rosji i Europy leczyły 8800 pacjentów i ponownie odbudowały miejscowy szpital i stację ambulansu. W Aceh (Indonezja) ochotnicy Sai i zespoły lekarzy z Kanady i Stanów Zjednoczonych zorganizowanych przez Międzynarodowy Komitet Medyczny Śri Sathya Sai dotarły do jedynych dwóch szpitali w regionie, które straciły swój personel w czasie tsunami.

Zespół medyczny, który poleciał po trzęsieniu ziemi do Talpetate na pograniczu Salwadoru i Gwatemali, wykonał też część pracy związanej z opieką społeczną. Odkrywszy, że największym problem był tam brak sieci wodociągowej, zainstalowali sieć wodociągową dostarczającą wodę do 100 domów. Koszt tego przedsięwzięcia wyniósł około 4000 dolarów amerykańskich.

W Stanach Zjednoczonych lekarze Sai prowadzą bezpłatną edukację zdrowotną i obozy diagnostyczne dla osób bez ubezpieczenia zdrowotnego. W Caracas (Wenezuela) lekarze miejscowej organizacji Sai przeprowadzają regularne obozy dla chorych na oczy, również w Afryce. Na ten rok zostało zaplanowanych 8000 bezpłatnych zabiegów usunięcia katarakty.

Jest to zaledwie kilka przykładów tego, jak ochotnicy globalnego ruchu zwanego "Medicare with Love" docierają do potrzebujących na całym świecie. W latach 2004-2005 zostało utworzonych ponad 330 obozów medicare w ponad 30 krajach. Skorzystało z nich ponad 77000 pacjentów.

Centrum tego ruchu jest drugorzędny obecnie szpital w Puttaparthi, Andhra Pradeś, wzniesiony 50 lat temu przez Sri Sathya Sai Babę jako mały cztero-łóżkowy szpital. Dzisiaj zaspokaja on codziennie potrzeby ponad 500 pacjentów pozaszpitalnych; przebywają w nim też pacjenci hospitalizowani. Podobny szpital ogólny działa od 30 lat w Whitefield, blisko Bangalore. Jednakże lukrem na ciastku Sai medicare stały się Instytuty Wyższych Nauk Medycznych Śri Sathya Sai w Puttaparthi i Whitefield, które od ponad dekady świadczą bezpłatnie światowej klasy usługi medyczne.

Słowa Śri Sathya Sai Baby są natchnieniem dla tej cichej medycznej rewolucji: "Miłość może wyleczyć wszelką chorobę; po prostu żyj w bezgranicznej miłości, jak ja to robię, a będziesz mógł również zrobić to wszystko i więcej". Baba udzielił przekazu miłości na Międzynarodowej Konferencji Medycznej Sai, która miała miejsce w Prasanthi Nilayam, Puttaparthi, w ubiegłym miesiącu: "Kochaj wszystkich i służ wszystkim bez fanfar i ego realizując swoją własną wrodzoną boskość".

W Indiach Sai medicare prowadzi w obszarach miejskich od przeszło 25 lat bezpłatne kliniki dla pacjentów pozaszpitalnych. W ciągu ostatnich dwu lat przeprowadzono ponad 39500 wiejskich obozów medycznych, z których skorzystało ponad 5.2 milionów ludzi. Bezpłatna klinika Sai dla pasażerów na dworcu centralnym w Chennai jest pierwszą tego rodzaju na kolejach indyjskich.

Sai medicare ma również związki z projektami innych narodów. Organizacja Sai w Kenii we współpracy z rządem rozprowadza moskitiery mogące zapobiegać malarii. Do listopada powinno zostać rozprowadzonych 50000 siatek Sai.

Inicjatywa siatek Sai spełnia wszystkie zalecenia specjalnego oddziału zorganizowanego przez afrykańskich przywódców stanowych -- że bezpośrednie nawiązanie kontaktu ze wspólnotami jest potrzebne do powstrzymania malarii, że siatki moskitiery powinny być rozdane wszystkim i że porozumienie między rządami i opartymi na wierze organizacjami jest pożądane po to, by zapewnić pomyślne wprowadzenie w życie tego projektu, jako że w takich organizacjach zaangażowanie jest największe.

Dla woluntariuszy Sai jest tylko jedna kasta - kasta ludzkości, tylko jedna religia - religia miłości i tylko jeden Bóg, który jest wszechobecny.


http://www.the-week.com/25oct09/lifestyle_article1.htm

Copyright © 2001-2017 Stowarzyszenie Sathya Sai